poniedziałek, 9 maja 2011

czasem lepiej nie rozumieć, czyli ROMANTYCZNY WEEKEND

Spełniło się moje marzenie ( według MALKONTENTÓW DOMOWYCH- ZACHCIANKĄ zwane) i pojechaliśmy na targ staroci.
-Aco tam WŁAŚCIWIE chcesz kupić?- padło sakramentalne i wkurząjące pytanie
-Kilo kiełbachy z secesyjnym wzorem wędzenia!-jak to na targu!- i chyba wypowiedziałam w złą godzinę, bo  na rozmiar MOJEJ KIESZENI nie było nic!
Ale dzielnie strugałam twardziela i próbowałam NIEZORIENTOWANEMU wmówić,że moim marzeniem jest obiekt wart dóbr wszelakich , po to, aby później łatwiej zgodził się na nabycie czegoś innego.
OBIEKT PREZENTOWAŁ SIĘ OKAZALE I ROBIŁ WSTRZĄSAJĄCE WRAŻENIE


Sprzedawca zachęcał jak mógł, widząc,że pstrykam fotki:
-STARE PANIE, NAPRAWDĘ STARE-zwracał się oczywiście do MĘŻA słusznie dedukując KTO TRZYMA KASĘ
Zanim rozchichrałam się na dobre- PADŁ DOWCIP!!!! ze strony NABZDYCZONEGO (bo jak później twierdził -wystawiłam go NA PASTWĘ!)
-JEDNĄ STARĄ MAŁPĘ TO JUŻ MAM!- usłyszały moje niczego nie przeczuwające uszy. BYŁAM JEDNAK SZYBKA!
-NIE MÓW TAK KOCHANIE O SWOJEJ MAMUSI-zaćwierkałam i zanim dosięgły mnie dłuuuugie ręce DUSICIELA, oddaliłam się na bezpieczną odległość.
Umówiliśmy się,że lepiej będzie chodzić własnymi drogami a zbiórka " na telefon"
OPORNY nakupował narzędzi , jakby zamierzał prowadzić show ZŁOTA RĄCZKA  a SPRYCIARA zaledwie
dwie blaszki- ALE O TAKICH MARZYŁAM!-będą pasowały do kieszeniowca ( o ile uda mi się zasiąść do maszyny)
-TERAZ JUŻ WIEM GDZIE PANI MIESZKA-zagaił sprzedawca, gdy wybierałam dwunastkę
-ALE NIC NIE POWIEM, BO MĄŻ TAK SIĘ Z BYKA PATRZY-dodał przyprawiając mnie o palpitację serca- raz,że  Z BYKA, dwa,że oczekiwałam pytania PO CO CI TO?!!!
Rozejrzałam się w popłochu- obok stał OBCY CHŁOP!
-A nie, to nie mąż- uspokoiłam sprzedawcę- Ten pan się tylko dziwi,że PAN TAKIE STARE TRUCHŁO PODRYWA-obejrzałam się ponownie- facet rozwiał się jak dym.
-Nie rozumiem o co Pani chodzi, ale proponuję jeszcze trzynasteczkę na szczęście- rozbroił mnie sprzedawca. Oczywiście wzięłam.
Wolę takie umizgi, niż wmawianie EPOKI albo PANI TO MA OKO-gdy grzebię w badziewiach.
Najlepiej udawać,że się nie rozumie- jak targujący się Duńczyk, który nawet widząc cenę na kartce udaje ,że nie widzi, a sprzedając- przy próbie targowania dekompletuje serwisy ( wrzuca np. filiżankę do pudła pod stołem i wspaniałomyślnie zgadza się wtedy na cenę proponowana przez klienta) i być przy tym MIŁYM jak spotkana znajoma , która CUDNE FILCE rozłożyła w otoczeniu antyków nie przewidując ,że na skrawku wolnej obok niej przestrzeni rozłoży swój kram DISCO POLO Z TAŃCZĄCYMI SMERFAMI
-NAJWAŻNIEJSZE  JEST TOWARZYSTWO-przyznała już z lekka słabym głosem, gdy powitałam ją przekrzykując SZLAGIERY.


W DOMU- PROGRAM  ROZRYWKOWY I ROMANTYCZNA (jak stwierdził ZNAWCA) piosenka Stinga
sprawdziłam tłumaczenie-LEPIEJ NIE ZNAĆ ANGIELSKIEGO!-może i romantycznie, ale facet łaził po prostu po polu z jęczmieniem!:)
Zapamiętasz mnie gdy zachodni wiatr
Jęczmienia łan poruszy
I zapomnisz się gdy będziemy szli
Wśród słonecznych złotych pól

Wzniosła miłość swą
Chcąc zobaczyć ją
Nad morzem pól jęczmienia
I zapadła się w jego ramion sieć
Wśród złotych łanów zbóż

Czy pokochasz mnie, czy zostaniesz tu

Wśród łanów pól jęczmienia
Położymy się, zapomnimy się
Wśród słonecznych złotych pól



Napisałam własną wersję odpowiednią do naszych realiów

Na rzepaku tle bajerujesz mnie
liczysz na wzajemność
czy wybaczę ci te harówki dni
 wśród słonecznych złotych pól?


w stajni traktor śpi czeka lepszych dni
zaraz będą żniwa
więc gumiaki włóż, nie spaceruj już
wśród słonecznych złotych pól
 A teraz lecę robić WSIOWE ZAKUPY OGRODNICZE, bo za dwa dni "wśród słonecznych złotych pól" będziemy popylać w ogródku a TRUŚKĘ zostawiam  na straży
będzie odbierać telefony od AGENTÓW GWIAZD z zamówieniami na kolejne teksty:)

wtorek, 3 maja 2011

I WSZYSTKO ZASYPIE ŚNIEG

Po udanych świętach obchodzonych przez nas rodzinnie  w Polsce, wybraliśmy się do naszych południowych sąsiadów

zachęcających żeby uczcić Wielkanoc należycie za pomocą
Najbardziej odpowiadałby nam Sex on the Beach- ale skąd w czeskim Cieszynie wziąć plażę?- nie ufając reklamie pozostaliśmy przy swojskim piwie za to u FAJNEGO SYNKA

 Cieszyńskie magnolie kwitły jak szalone a my szalenie cieszyliśmy się z wycieczki, dzięki której BRATOWA ( pierwszy raz w Cieszynie) mogła być ZA GRANICĄ i to DWA RAZY! ( raz nas deszcz przegonił) a w dodatku PRAWIE JAK W AZJI,bo większość sklepów po czeskiej stronie jest chińsko lub wietnamskojęzyczna.
-Podoba mi się!-podsumował wycieczkę BRAT-pierwszy raz widzę sklepy, w których wódka stoi między butami ( fakt!) i nikomu to nie przeszkadza.
 -Polskie napisy na witrynach sklepów - czyli to WSZYSTKO DLA NAS!

Szara rzeczywistość dopadła nas na wsi- choć bajkowo,



ale i ROBOCZO!



Sezon hamakowy wprawdzie udało się rozpocząć, ale po  twardym uporze NIEKTÓRYCH-dowodzących niezbicie,że +16- to NIE JEST TEMPERATURA POKOJOWA i dokładnym zadymieniu domu, GRZANIE RÓWNIEŻ SIĘ ODBYŁO ( uraz głowy -jak zwykle w za niskich drzwiach stodoły- tym razem  dotknął NIECHĘTNEGO PALACZA-prawie sprawiedliwie).
Ja tym razem głównie karmiłam , poiłam, opatrywałam rany i w ukryciu próbowałam na ogół bezskutecznie łączyć się z siecią, co zostało OBŚMIANE przy kolejnym montażu modemu na karniszu i trzymaniu laptopa w wyciągniętych na maksa w górę rękach ( z powodu nieoczekiwanej krótkości kabelka) .Nie poddałam się i efekt był!- 3 MINUTOWE POŁĄCZENIE Z SIECIĄ!
-No i narobił się człowiek, naorał a teraz śnieg przykryje wszystko i szlus- trafnie posumował NAORANY
Cóż robić?- chuchać na kwitnące drzewka przecież się nie da, POZOSTAJE TYLKO WIARA, NADZIEJA no i MIŁOŚĆ oczywiście , bo bez niej ZMARZNIĘTA I OBŚMIANA mogłaby zamienić się TEGO, CO TO " KĘSIM , KĘSIM" uczynił swoim zawołaniem.

niedziela, 24 kwietnia 2011

ZNOWU ŚWIĘTA!

Wolne przedpołudnie , bo udało nam się wkręcić na świąteczny obiad do teściów. Trzeba się przygotować psychicznie na biesiadę ( dzięki  ci Panie za post), bo TEŚCIOWA jest niekwestionowaną MISTRZYNIĄ KUCHNI a my jako degustatorzy oraz testerzy nowych, coraz to wymyślniejszych potraw, jesteśmy zobowiązani SPRÓBOWAĆ WSZYSTKIEGO!(Odmowa nie w chodzi w grę -to jak dezercja na froncie), ale nie narzekamy tylko jemy skromne śniadanie ( choć tradycyjne).


Proboszcz też nas dziś oszczędził ,bo zamiast rutynowej potrójnej rundy wokół świątyni zafundował nam tylko wersję pojedynczą- ku zdziwieniu tych co zawsze PRZYPADKOWO WYKRUSZALI SIĘ  w trakcie drugiego okrążenia, aby zając strategiczne miejsca- SIEDZĄCE !W dodatku PODZIĘKOWAŁ nam za uczestnictwo, co nas przyzwyczajonych do zwyczajowego obcyndalania na nutę " nie przychodzicie, nie modlicie się" wprawiło w zdumienie graniczące z szokiem.
I dobrze,że święta rozpoczęły się od pozytywów, bo WIELKI TYDZIEŃ upłynął nam na atrakcjach zupełnie nie świątecznych.
Najpierw PAŃCIA nakarmiła kota KOCIM FAST FOODEM , który TRUŚKA zszamała z entuzjazmem godnym lepszej sprawy, aby po kilku godzinach opróżniać gwałtownie swój organizm  I TO Z DWÓCH KOŃCÓW JEDNOCZEŚNIE-latałam ,ścierałam i uspokajałam PRZESTRASZONĄ i OBURZONEGO,że kota głaskam częściej niż jego!
-Porzygaj się kilka razy i narób na podłogę a potem wczołgaj się pod łóżko to ponegocjujemy głaskanie- nie wytrzymałam w końcu ,ale na ODOBRAŻENIE zaordynowałam jajka- DO SKROBANIA ( ZAJMIJ SIĘ CZYMŚ, a wersja oficjalna-NAJLEPIEJ CI TO WYCHODZI - MASZ TALENT!)


I naprawdę nieważne ,że baranek to skrzyżowanie kozy z psem- ale spokój przez jakiś czas był.


Truśka postanowiła jednak uświadomić PAŃCI,że może być jeszcze gorzej i gdy doszła do siebie- w proteście lub po to,  aby wykopać konkurencję z łóżka, na którym dotąd mogła polegiwać w dzień (gdy było porządnie przykryte narzutą)- zlała się dokładnie na jej środek!
Nie przewidywałam prania pościeli i narzuty o 23 w sobotę, ale spanie w szczynach też jakoś nikogo nie kręciło.
-Zlej ją!- doradził HODOWCA KOTÓW  w czasie, gdy leżałam na podłodze i zachęcałam przestraszonego kota, aby wyczołgał się z pod łóżka, gdzie udawał niewidzialnego.
-To przez to,że napisałaś tę instrukcję o laniu- zszargałaś opinię kota, który DOTĄD ZAŁATWIAŁ SIĘ TYLKO W KUWECIE- dogadywał SYN
-TO BYŁA PROFILAKTYKA!- odwarknęłam. Wiecie co to znaczy?!- i nie czekając na odzew- wyjaśniłam:
-To znaczy,że np. trzeba spieprzać z sypialni ZANIM WKURZYSZ MATKĘ!-zrozumiał w mig!
Uprałam, wyczyściłam, zakonserwowałam materac ( zgodnie z poradami internautów- octem, go octem!)-pozwoliłam ,żeby kot powąchał OCTOWE POSŁANIE i czmychnął jak najdalej się dało i poszłam spać W OPARACH KONSERWACJI-ZAMARYNOWANA JAK NIC!


NAJLEPSZE ŻYCZENIA DLA WSZYSTKICH I PODZIĘKOWANIA ZA ŻYCZENIA, KTÓRE OD WAS DOSTAŁAM-obyście w pościeli tylko piękne sny mieli, a  Wasze marzenia były tylko do natychmiastowego spełnienia:)

sobota, 16 kwietnia 2011

NA SWOIM, czyli jak nakładem relatywnie niskich środków nabawić się lumbago

-Ja to się wam ludzie dziwię- JAK WY TAM DOJEŻDŻACIE?-SEKRETARZ GMINY ujawniła swą głęboką myśl  w odpowiedzi na nasze sugestie,że NIE MOŻEMY DOJECHAĆ!!!
Zanim ochłonęliśmy od nadmiaru jej matczynej troski, dodała:
-Ja to nawet byłam tam niedawno z rachmistrzem spisowym,żeby pokazać,że TAM TEŻ JEST DOM! I OBIE SIĘ DZIWIŁYŚMY,ŻE MACIE PRĄD!
-Nasi sąsiedzi mają nawet WODĘ I INTERNET-rzuciłam licząc na gminne wyrzuty sumienia
-No, dotacje dostaliśmy- potwierdziła zadowolona jakby osobiście kładła rury i przewody.
-To do nas chociaż ze dwie wywrotki żwiru by się przydało- ZAMIAST WODY I INTERNETU-rozwinęłam twórczą myśl.
-Ale na to to już my dotacji nie mamy-bezradnie rozłożyła ręce i na pocieszenie obiecała:
-Przekażę WÓJTOWI -BO ON ROBI DROGI!
Niezmiernie ucieszeni nowym zakresem obowiązków wójta, który ostatnio na naszej drodze - W BIAŁEJ KOSZULI ,jakieś PIĘĆ LAT TEMU obiecywał drogę ZA DWA MIESIĄCE! objechaliśmy przez las lekceważąc ZNAKOMITY STAN NASZEJ DROGI-CO TO "PANIE W LACZKACH"


Mieszkanie na końcu świata,ALE ZA TO Z PRĄDEM, ma jednak kilka zalet
Łanie pasą się prawie w ogródku ( gdy nas nie ma- NA PEWNO)



ich małżonkowie wycierają korę za płotem
do nory na górce wprowadził się znowu DZIKI ZWIERZ (  borsuk lub jenot)
zawilce przypominają PO CO MAMY PODMOKŁĄ ŁĄKĘ

za pomocą KRÓLA SZOS można wyrywać chabazie i nikt nie zwraca człowiekowi uwagi

Można umyć wszystkie okna (szczególnie te otwierane na zewnątrz) wykonując AKROBACJE NA DRABINIE, Z KTÓRYCH NIKT SIĘ NIE ŚMIEJE a potem leczyć kręcz szyi i naruszone korzonki w cieple domowego ogniska, do którego łakomej paszczy przyniosło się uprzednio ( na szczęście PRZED KORZONKAMI) DWIE TONY DREWNA:)
W tym czasie RODZINA:
ODBIERA MEJLE,  ale zapomina o nawożeniu wirtualnej farmy
sprawdza, CO TEŻ PRZYSZŁO POCZTĄ?!
I WIERNIE CZEKA POD OPIEKĄ- starszych ale za to WZOROWYCH OPIEKUNÓW (wygłaskanie do wypęku, żarcie takoż- kuwetka PACHNĄCA!)

TERAZ ZNIKAM, BO TRZEBA RÓWNIEŻ POSPRZĄTAĆ I W MIEJSKIM DOMU, UDANEJ SOBOTY!:)

środa, 6 kwietnia 2011

WYJEŻDŻAMY, czyli instrukcja obsługi kota

-Trzeba orać i siać sama Polska gęby nie wyżywi- oznajmił MAŁŻONEK, który mając "w alternatywie" rozrywkę  pod jakże wiele mówiącym tytułem MALOWANIE KUCHNI, wybrał jak mu się wydawało lżejsze zajęcie- rolniczenie na letnisku.
-Ja chętnie , ale co z kotem?- odpowiedziała TA CO ZAWSZE JEST CHĘTNA ALE MYŚLI DO PRZODU
Ponieważ zachodziła obawa,że TRUŚKA w nowym otoczeniu znowu zacznie rzygać i to nie tylko z powodu NERWÓW, które przejęła od WŁAŚCICIELI ale w wyniku zeżarcia rozwleczonej po całym domu trutki na myszy- tym razem ZOSTAJE!
-Będziecie opiekować się kotem- przekazałam polecenie SYNOM
-ZNACZY GŁASKAĆ I TE SPRAWY?- chciał uściślić MŁODSZY
-GŁÓWNIE TE SPRAWY!-odpowiedziałam zgodnie z prawdą a rozwalony na moich kolanach kot spojrzał na mnie z wyrzutem w niewiwnnych zielonych ślepiach jakby chciał zapytać
-NA PASTWĘ MNIE ZOSTAWIASZ KOBIETO?!
Właściwie odczytałam przekaz, zebrałam się w sobie i na domowe potrzeby stworzyłam
INSTRUKCJĘ OBSŁUGI KOTA

KTÓRĄ JUTRO ZAWIESZĘ W MIEJSCU ODWIEDZANYM NAJCZĘŚCIEJ, CZYLI NA LODÓWCE:
  1. DLA WŁASNEGO DOBRA NALEŻY SPRZĄTAĆ KUWETĘ ( gdy jest brudna kot leje gdzie popadnie, ze szczególnym uwzględnieniem butów marki NIKE)Jeśli chcesz wiedzieć CZYM TO PACHNIE- ZACIĄGNIJ SIĘ ŻWIRKIEM Z WORECZKA)
  • trzeba to robić dwa razy dziennie, najlepiej rano i wieczorem- żwirek do woreczka foliowego i DO KOSZA NA ŚMIECI!- TOALETA SŁUŻY GATUNKOWI HOMO SAPIENS (tak, Wy SIĘ TEZ ZALICZACIE)-żwirek w toalecie  ZAMIENIA SIĘ W CEMENT! i potem homo będzie załatwiać się do żwirku- JAK KOT!
2. KOT ŻYWI SIĘ POKARMEM ZE SŁOJA (powąchaj to przekonasz się,że to chrupki NIE DLA CIEBIE) I PIJE PRZEGOTOWANĄ WODĘ-nie syp jednorazowo za dużo, bo EFEKTY BĘDZIESZ ZBIERAŁ Z PODŁOGI( za pomocą papierowego ręcznika- jeśli użyjecie ścierki- dopadnie Was karząca ręka sprawiedliwości)
3. Nawet jeśli Ci się wydaje,że RODZICE nie widzą,że palisz- nie pal na balkonie- KOT NIE UMIE FRUWAĆ (PALENIE W DOMU GROZI UTRATĄ TEGOŻ!)
4. Jeżeli widzisz głowę kota WYGLĄDAJĄCĄ Z KUCHNI NA WYSOKOŚCI POWYŻEJ 30 CM-NIE MYŚL,ŻE URÓSŁ- TYLKO ZGOŃ GO Z BLATU!( wyobraź sobie ,ze siada na nim ZARAZ PO SKORZYSTANIU Z KUWETY-jeśli  wyobraźnia ci szwankuje- zaciągnij się żwirkiem JESZCZE RAZ!)
5.GŁASKANIE CODZIENNE ORAZ ZABAWA- OBOWIĄZKOWE!( dla obydwu stron)
W razie problemów- dzwonić do MATKI!-OJCIEC JAKO ZWRACAJĄCY SIĘ DO KOTA PER MRUCZEK JEST MNIEJ KOMPETENTNY!
ZA WŁAŚCIWĄ OPIEKĘ- CZEKA WAS NAGRODA- PACHNĄCY I NIEOBRZYGANY DOM!
KOT Z GATUNKU WĄTPIĄCYCH W SWOJĄ ŚWIETLANĄ PRZYSZŁOŚĆ "POD NADZOREM"

sobota, 2 kwietnia 2011

POCANDY i inne imiona

Z braku laku dobry gips a ponieważ MAŁŻONEK BYŁ WYBYŁ, aby  w pocie spracowanego czoła odwalić kawał nikomu niepotrzebnej roboty w towarzystwie najbliższej rodziny- pseudonim akcji POMOC BRATU, a kotka mogłaby pomóc w losowaniu w jedyny sposób jaki zna - obrzygując losy ( z takiej formy pomocy z przyczyn oczywistych, czyli szacunku dla zapisujących się, zrezygnowałam) musiałam skorzystać z pomocy TAJEMNICZEGO RANDOMA, który wczoraj zadecydował,że  moje wytwory polecą do AGNIESZKI MD. ( proszę o mejla z danymi do wysłania:) Przepraszam,że dopiero dziś wieczorem siadłam do klawiatury, ale oprócz pilnowania wszelkich miejsc PRZYJAZNYCH ZWRACAJĄCYM i czytaniu wszelkich informacji zaczynających się od -MÓJ KOT... przystąpiliśmy do KOMISYJNEGO WYBORU IMIENIA-bo przecież kota nie ochrzcimy!
Wykorzystaliśmy fakt nieobecności TEGO, KTÓRY NA WSZYSTKIE KOTY WOŁA "MRUCZEK" (bo w JEGO rodzinie każdy kot niezależnie od płci był MRUCZKIEM).
-FRYTKA odpada- zainicjowałam obrady, bo ŻYWA FRYTKA MOŻE BYĆ TYLKO JEDNA! a nasza kotka żadną celebrytką nie jest (APROBATA POWSZECHNA)
-Powinna mieć jakieś KOSMICZNE IMIĘ, bo odkąd z nami mieszka- wychodząc otwieram jedne drzwi i natychmiast zamykam drugie - jak w śluzie na promie kosmicznym- (APROBATA JEDNOOSOBOWA- MŁODSZEGO POMYSŁODAWCY)
-Może OMA?- zaproponował STARSZY- JAK OMNADREN-wyjaśnił ZDZIWIONEJ, która sądziła,że to od BABCI po niemiecku ( aprobata również jednoosobowa poparta WYMOWNYM PUKANIEM SIĘ W CZOŁO przez SPRZĄTAJĄCĄ KUWETĘ)
Wzięłam sprawy we własne ręce i podałam propozycje do wyboru (żeby nie było żem AUTOKRATA)
  • TRUŚKA-bo z ubarwienia jak zając i cichutka jak on ( w przyczajce)

  • EJA-bo właśnie TAK miauczy
  • TRINNY- bo chuda i elegancka

-A ty pewnie będziesz TA DRUGA, CO?- WYŚMIALI MNIE CI, CO IM SIĘ WYDAJE ,ŻE SĄ DOWCIPNI , a TRUŚKA odpada, bo to imię dla chomika- zadali miażdżący cios!
Nie poddaję się tak łatwo!
-To wołajmy ją i zobaczymy czy zareaguje - zaproponowałam i OCZYWIŚCIE MOJE NA WIERZCHU , bo kotka za każdym razem przychodziła DO MNIE


( sprawdziłam później,że równie ładnie reaguje na "chodź tu", "padluchu", oraz otwieranie drzwi lodówki lub sypialni ale z tego się już NIE ZWIERZYŁAM)
TRUŚKA- nie przechodzi synom przez gardło, ale przynajmniej ja mogę ją sobie wołać jak chcę:)


Asystentka pilnuje maszyny dziewiarskiej

Ponieważ pasją TRUŚKI są niewątpliwie ptaszki ( z zabawkowym KURAKIEM na czele)- pasowały mi tu ostatnio uszyte torebki ze stareńkim haftem gobelinowym


MIŁEJ NIEDZIELI:)

wtorek, 29 marca 2011

ALE ŻEBY, czyli lista pobożnych życzeń odnośnie KOTA

-Ale ,żeby on nie był taki, co się chowa po kątach i dziczeje na mój widok- zażyczył sobie MAŁŻONEK
-No i żeby nie właził pod nogi jak jak rano zaspany zbieram się do roboty.
Oczywiście tej listy nie przekazałam schroniskowej OPIEKUNCE, ale przez telefon starałam się dowiedzieć jak najwięcej o STWORZE.
Okazało się,że
  • kotka jest bardzo wrażliwa , co manifestuje się  wyjazdami do Rygi we wszelkich momentach jej życia
  • po oddaniu do schroniska w ogóle przestała jeść i kosciotrupka odratowano karmiąc łyżeczką i strzykawką
  • nie będzie garnąć się do ludzi i wymaga wiele cierpliwości w oswajaniu
  • nie jest agresywna i DAJE SIĘ ZŁAPAĆ ( co mnie ucieszyło niezmiernie, bo w razie konieczności wolałabym nie walczyć o życie MOJE LUB JEJ , tym bardziej,że w biegach i skokach jestem słaba)
  • jest wysterylizowana, przebadana i zdrowa ( poza w/w przypadłością)
DOMOWNIKOM przekazałam tylko,że kotek jest bojaźliwy i KTO GO PRZESTRASZY BĘDZIE ZBIERAŁ RZYGI-od razu dom zamienił się w oazę łagodności ( chociaż kota w nim jeszcze nie było)
Mieliśmy jechać po niego do KOCIEJ CHATKI, ale niespodziewanie przed południem OPIEKUNKA ZADZWONIŁA!!!!
-Mogę ją pzywieźć do pani za godzinę, bo będę w okolicy...chyba,że pani woli,żeby BYŁ MĄŻ..
-JEŚLI PANI SIĘ NIE OBAWIA ZOSTAWIĆ KOTA POD MOJĄ NIEDOŚWIADCZONĄ OPIEKĄ, TO I JA SIĘ ODWAŻĘ-podjęłam heroiczną decyzję i w ciągu godziny- OGARNĘŁAM RYNEK i nawet posprzątałam łazienkę (Bóg jeden wie po co) używając w zdenerwowaniu mleczka jako czyściwa do lustra i dziwiąc się niepomiernie ŻE SIĘ MAŻE.
OPIEKUNKA bystrym wzrokiem obrzuciła kuchnię, gdzie przygotowałam miseczki na karmę i orzekła tymczasowe zbliżenie SŁYNNEJ KUWETY i jadalni, bo " kot i tak od razu wejdzie pod kaloryfer i ze dwa dni nie wyjdzie"
-Jestem na to przygotowana-odpowiedziałam mężnie a w duszy pogratulowałam sobie tego,że:
  • MĘŻA nie ma w domu
  • przynajmniej JEDNO  z jego życzeń od razu się spełni
Zaproponowałam opiekunce poczęstunek, ale z wrażenia podam wodę BEZ SZKLANKI i nawet nie zauważyłam ,że nic nie wypiła.
Po instruktażu odnośnie karmienia i wręczeniu zapasu karmy (DZIĘKUJĘ PANI EWO!!!), OPIEKUNKA otworzyła drzwiczki  i wyjęła drobniutką kotkę, która z godnie z jej przewidywaniami natychmiast skryła się w kącie , ale już po chwili z własnej i nieprzymuszonej woli wylazła, obwąchała mnie i dała się pogłaskać
W TYM MOMENCIE- ZROZUMIAŁAM,ŻE PRZEPADŁAM Z KRETESEM!!!!
Zdjecia zrobić bardzo trudno z uwagi na ruchomy cel, ale proszę, oto galeria
czujna obserwatorka
łowca
pierwszy dzień pobytu na nowej kwaterze i już zajęłam miejsce GOSPODYNI

ale bardzo się tego wstydzę
dlatego CZASAMI SIĘ ODSUNĘ i zrobię miejsce ( KTO SZCZUPŁY TEN SIĘ ZMIEŚCI A GRUBY NIECH SCHUDNIE)
czasem idę na kompromis
ale i tak MAM ICH W GARŚCI, BO JESTEM UROCZA!!!:)