Gdy po owocnym szkoleniu dowlokłam się do domu- jedyną myślą kołatającą się w przeorganizowanym przez SZKOLENIE czerepie, było ZALEGNĄĆ gdzieś w kącie i udawać,że mnie nie ma.
-JESTEM WYKOŃCZONA!-obwieściłam od progu,żeby uciąć wszystkie zdania zaczynające się od "słuchaj...", bo akurat w naszym domu rozpoczyna to zazwyczaj listę życzeń a w tym momencie ŻADNYCH życzeń nie chciałam spełniać ( w końcu mieszałam w niebieskiej a nie złotej farbie- złotą rybką nie zostałam NA PEWNO!).
-TO COŚ TY TAM ROBIŁA!?-zawiedziony WSPIERAJĄCY, (który w myślach już uzupełnił listę zadań na dziś- dopiskami- żona, żona, żona, )udawał zainteresowanie.
Podniosłam do góry NIEBIESKĄ DŁOŃ i wszelkie pytania ucichły w zarodku.
-A mówicie,że to ja mam PRZERAŻAJĄCE ZAINTERESOWANIA- skomentował STARSZY SYN NIEBIESKIEJ DŁONI i powrócił do swoich wirtualnych kumpli.Ostatnio długofalowo ogląda "Archiwum X", więc wpisałam się w klimat znakomicie.
Obiad oczywiście SAMI ugotowali i SAMI zjedli- dla mnie zostały buły i inspekcja lodówki.I właśnie to mi odpowiadało- BYLE NIE GOTOWAĆ!
Na deser uroczyście wchłonęłam zachomikowaną zabójczą czekoladkę i pomyślałam,że życie jednak nie jest takie złe.
Tego myślenia wystarczyło na dwie godziny, po których ukłonom przed toaletowym tronem nie było końca.
Gdy nad ranem zobaczyłam SWOJE PIĘTY OD ŚRODKA (bo żołądek i inne trzewia oglądałam od wewnątrz jeszcze wieczorem) a drugi koniec organizmu zaczął zazdrośnie walczyć o audiencję przy tronie z końcem pierwszym, postanowiłam zrezygnować z tak pięknie zapowiadającej się kariery zawodowej i odwiedzić lekarza.
- Po paru dniach pani przejdzie... na innego członka rodziny- pocieszył mnie i niestety jego proroctwa tym razem się spełniły.
Na drugi ogień poszedł MŁODSZY.
-Ja mam egzamiiiiny-jęczał
-Niiic ci na to nie poradzę- odjęczywałam, żałując tylko,że nie mamy dwóch łazienek.
Skubańcowi przeszło na drugi dzień a ja dopiero czwartego dnia mogłam patrzeć na coś innego niż chleb z żółtym serem.
Dobrze,że dłubaniny szydełkowo- drutowo- szyciowo- torbowe skończyłam wcześniej
bo teraz właśnie dowiadywałam się,ze nawet WŁOSY MOGĄ BOLEĆ!
WSPIERAJĄCY podejrzanie snuł się cały czas w pobliżu i albo czekał na rychły koniec i wesołe życie wdowca na wolności, albo....ale o tym może napiszę , jak mi FOKSIOWA ZNOWU KAŻE:)
DOBRANOC:)
czwartek, 20 grudnia 2012
wtorek, 18 grudnia 2012
IDĄ ŚWIĘTA- MY SIĘ SZKOLIMY I...mamy jak mamy
Jak zwykle , gdy pod koniec roku zostaje kasa na firmowym koncie- co się robi? Nie, nie daje pracownikom na rozkurz, tylko organizuje się SZKOLENIA!!!.
30 godzin w cztery dni!!!- powiało grozą.
Jedna z uczestniczek od razu zapobiegawczo zapaliła sobie płuca, druga od protestów straciła głos a MY czyli trzy w jednym: KOLEŻANKA, FOKSIOWA I JA !we własnej nieogarniętej osobie):
-Już ty sobie leż na tej ławce, ja za ciebie to mydło potrę- I POTARŁA!
Nie mogłam być gorsza i kiedy przyszło do rozrabiania farby, ochoczo wystrzeliłam ze swojego kąta, wybierając w dodatku najbardziej jadowity błękit. Farbę wyrobiłam i po kliku minutach radości, mam pamiątkę od tygodnia- PRAWĄ RĘKĘ W KOLORZE BLUE!
CZEMU NIE WYBRAŁAM ŻÓŁTEJ?!-symulowałabym żółtaczkę i miała świąteczne porządki z głowy !-kombinowałam i widać KTOŚ mnie usłyszał, bo na drugi dzień PADŁAM jak kawka na jelitówkę a pan doktor widząc OBJAWY ( W TYM NIEBIESKĄ RĘKĘ) w trosce o zdrowie moje i innych wolał zwolnić mnie z pracy aż do świąt.
O choroba!Chyba jedyną choinką jaką będę miała,będzie TA
wyfilcowana na kole rękodzieła jeszcze obiema CIELISTYMI rękoma.
O tym JAK się choruje, gdy INNI pracują- NA SPECJALNE ŻYCZENIE FOKSIOWEJ już wkrótce.
30 godzin w cztery dni!!!- powiało grozą.
Jedna z uczestniczek od razu zapobiegawczo zapaliła sobie płuca, druga od protestów straciła głos a MY czyli trzy w jednym: KOLEŻANKA, FOKSIOWA I JA !we własnej nieogarniętej osobie):
- walimy zastępstwa niczym Pstrowski na przodku ( wszystkie trzy)a potem się dziwimy- SKĄD SIĘ BIERZE DZIECIOWSTRĘT
- jemy obiady w szkolnej stołówce (zapobiegliwe KOLEŻANKA I FOKSIOWA) a rodziny w tym czasie głodem handlują
- jemy ZUPY CHIŃSKIE W SŁOIKU PO OGÓRACH ŁYŻECZKĄ DO KAWY ( zapominalska , beztalerzowa JA) wywołując komentarze znienacka wchodzących SPRZĄTAJĄCYCH
- a bezpośrednio po rozprowadzeniu ostatnich opornych po wielu świetlicach- idziemy SIĘ szkolić.
- zapoznałam się z pozostałymi uczestnikami szkolenia ( i nieważne,że z niektórymi ciągniemy ten sam wózek już ponad 20 lat-ZAPOZNAĆ MOŻNA SIĘ ZAWSZE!)
- dowiedziałam się, czego jeszcze nie wiem , czyli tego samego co KOLEŻANKA I FOKSIOWA, bo mamy chyba wspólną jaźń
- zagłosowałam,żeby na drugi dzień były ZAJĘCIA PRAKTYCZNE (jedna z kursantek zgłosiła się na ochotnika do zakupu zbiorowego- mydła JELEŃ)
- NA DRUGI DZIEŃ próbowałam judzić,żeby ZAJĘĆ PRAKTYCZNYCH JEDNAK NIE BYŁO, bo marzyły mi się slajdy i sen w ciemnościach na ławce
-Już ty sobie leż na tej ławce, ja za ciebie to mydło potrę- I POTARŁA!
Nie mogłam być gorsza i kiedy przyszło do rozrabiania farby, ochoczo wystrzeliłam ze swojego kąta, wybierając w dodatku najbardziej jadowity błękit. Farbę wyrobiłam i po kliku minutach radości, mam pamiątkę od tygodnia- PRAWĄ RĘKĘ W KOLORZE BLUE!
CZEMU NIE WYBRAŁAM ŻÓŁTEJ?!-symulowałabym żółtaczkę i miała świąteczne porządki z głowy !-kombinowałam i widać KTOŚ mnie usłyszał, bo na drugi dzień PADŁAM jak kawka na jelitówkę a pan doktor widząc OBJAWY ( W TYM NIEBIESKĄ RĘKĘ) w trosce o zdrowie moje i innych wolał zwolnić mnie z pracy aż do świąt.
O choroba!Chyba jedyną choinką jaką będę miała,będzie TA
wyfilcowana na kole rękodzieła jeszcze obiema CIELISTYMI rękoma.
O tym JAK się choruje, gdy INNI pracują- NA SPECJALNE ŻYCZENIE FOKSIOWEJ już wkrótce.
czwartek, 6 grudnia 2012
KULTURA PRZEZ DUŻE Q, czyli odchamiamy się na potęgę
Rano wyjazd do teatru- zdziwionych porą spektaklu informuję,że to teatr specyficzny, w którym toalety kończą się na wysokości łydek, a na drzwiach wejściowych oprócz zakazu korzystania z komórek, widnieją ikonki ZAKAZUJĄCE JEDZENIA I PICIA ( nawet jak się komuś BARDZO chce!- przypomnienie NAGABYWANEJ) ku jawnie okazywanej rozpaczy widzów.
W klasie byłam już o świcie, aby pomóc Mikołajowi porozkładać paczki ( nawet dla niedowiarka TAJFUNA nie brakło). Potem klasę opieczętowałam, poprawiłam włos rozwiany i udałam się przed PLACÓWKĘ, celem odliczenia KONSUMENTÓW DÓBR KULTURY- stawili się wszyscy.
Tajfun zaczął jeść już w autokarze, a na moje groźne spojrzenie, oprócz zwyczajowego "no, cOOOOOO?" zareagował nerwowym miętoleniem torebki z chrupkami, które pewnie potem musiał jeść metodą zassania ( dobrze,że nie poszło w płuca, bo wróciłoby dziecko z pylicą).
Przy wejściu zostałam 16 razy upomniana,żebym nie zapomniała wyłączyć komórki i z wdzięczności za cenne uwagi, odwdzięczyłam się stukaniem w logo- "zakaz dokarmiania" ( oznak wdzięczności raczej nie zauważyłam)
Spektakl ("Brzydkie kaczątko") początkowo nie wywarł na ekipie ogromnego wrażenia, myśli ich bowiem krążyły wokół toreb z przekąskami, które co chwila tłamsili celem sprawdzenia zawartości.
Scenografia- "raz na ludowo" od razu podbiła moje serce,
żródło-http://www.teatr.bedzin.pl/spektakle-dla-dzieci/articles/brzydkie-kaczatko-138.html
ale dopiero, gdy zwierzęta krzyczące BRZYDAL!zostały wsparte przez jakąś siedzącą niedaleko mnie LELIJĘ, która jak echo bezmyślnie powtórzyła "brzydal " cieniutkim głosikiem- na sali ZAPADŁA GŁUCHA CISZA- wszystkie głowy potępieńczo wbiły wzrok w delikwentkę, a moja MĄDRALIŃSKA podsumowała WCALE NIE szeptem SCENICZNYM:
-No TERAZ to już mi się NAPRAWDĘ chce płakać!
PRZERWA- pędzimy jeść i dyskutować o SZTUCE- jak zwykle tylko TAJFUNOWI niezbyt się podoba, ale nikt tym razem nie zwraca na niego uwagi.
-PANI WIE- zagaja HARRY POTTER,-ZE JA JUZ POKONAŁEM WŁAŚNIE SWÓJ STRACH?
-A czego się bałeś?- pytam, bo nie wyglądał mi na szczególnie lękliwego.
-NO TEATRU PSECIEZ-wyjaśnił, a ja skonstatowałam,że własnie straciłam kolejny element dysyplinujący i co gorsza NIGDY ( z powodu niewiedzy) z niego nie skorzystałam.
A mogłam w chwili OSTATECZNEJ zagrozić- BO PÓJDZIESZ DO TEATRU!-pogróżka skuteczna i jaka QLTURALNA!
Po spektaklu wizyta w klasie i zbiorowe zadziwienie- SKĄD MIKOŁAJ WIEDZIAŁ, GDZIE KTO SIEDZI??? i dociekliwe pytania TAJFUNA:
-CZY RODZICE TEŻ MOGĄ POMAGAĆ MIKOŁAJOWI? CZY TEN , CO TU BYŁ TO ABY PRAWDZIWY?
Zbiorowe wyjaśnienia: ( to znaczy jeden przez drugiego)
-Prawdziwy, bo SKĄD WIEDZIAŁ,ŻE NASZA PANI KAWĘ PIJE?
-NIEGRZECZNYM prezenty dają rodzice- WIADOMO Z LITOŚCI!!!-i już się nie pytał.
Raz tylko jeszcze się zdziwił, gdy zobaczył w innej klasie " lepsiejsze prezenty", ale moje " widocznie byli grzeczniejsi" przyjął ze z rozumieniem.
Po południu WERNISAŻ-dobrze,że przedpołudnie spędziłyśmy QLTURALNIE-byłyśmy z KOLEŻANKĄ I FOKSIOWĄ stosownie ubrane ( żałowałam tylko,że nie lansowałam się z jakąś nową torbą). Zaprosiła nas dziewczyna, z którą kiedyś pracowałyśmy. Było miło, ładnie , smacznie i szampańsko
Powrót miałyśmy zapewniony , bo jedna z naszych koleżanek jak zwykle zaoferowała nam PODWÓZKĘ, z której jak zwykle skwapliwie skorzystałyśmy.
FOKSIOWA w swoim jasnym wełnianym, eleganckim płaszczyku wybrała komunikację miejską i chwała Bogu, bo ocaliła płaszczyk, gdy czarna beemka naszej KIEROWNICZKI zakopała się pod blokiem KOLEŻANKI.
BUKSOWANIE kołami nie dało nic.
Rzucanie klątw na prawo na lewo- efekt zero.
Musiałyśmy PCHAĆ- podkładając uprzednio zdewastowane pudła po nowych butach KIEROWNICZKI, bo własne torby zdołałyśmy jakoś ocalić.
Okazałyśmy siłę porównywalną z naszą siłą woli, ale w świetle reflektorów okazało się,że przypominamy ofiary walk w błocie- NIE MA TO JAK NAPĘD NA TYLNE KOŁA.
I TYLE BYŁO Z TEJ KULTURY.
KIEROWNICZKA zaczęła się kajać a my dziękować za PRZYGODĘ.
Z UWAGI NA ŚNIEGI WOKÓŁ, NIKT Z DOMOWNIKÓW NIE ZDOŁAŁ ODGADNĄĆ GDZIE BYŁAM I CO ROBIŁAM- za karę biorą się jutro za mycie okien, bo jak nie to ...DO TEATRU!!! (może na nich akurat podziała- nie zaszkodzi spróbować)
W klasie byłam już o świcie, aby pomóc Mikołajowi porozkładać paczki ( nawet dla niedowiarka TAJFUNA nie brakło). Potem klasę opieczętowałam, poprawiłam włos rozwiany i udałam się przed PLACÓWKĘ, celem odliczenia KONSUMENTÓW DÓBR KULTURY- stawili się wszyscy.
Tajfun zaczął jeść już w autokarze, a na moje groźne spojrzenie, oprócz zwyczajowego "no, cOOOOOO?" zareagował nerwowym miętoleniem torebki z chrupkami, które pewnie potem musiał jeść metodą zassania ( dobrze,że nie poszło w płuca, bo wróciłoby dziecko z pylicą).
Przy wejściu zostałam 16 razy upomniana,żebym nie zapomniała wyłączyć komórki i z wdzięczności za cenne uwagi, odwdzięczyłam się stukaniem w logo- "zakaz dokarmiania" ( oznak wdzięczności raczej nie zauważyłam)
Spektakl ("Brzydkie kaczątko") początkowo nie wywarł na ekipie ogromnego wrażenia, myśli ich bowiem krążyły wokół toreb z przekąskami, które co chwila tłamsili celem sprawdzenia zawartości.
Scenografia- "raz na ludowo" od razu podbiła moje serce,
ale dopiero, gdy zwierzęta krzyczące BRZYDAL!zostały wsparte przez jakąś siedzącą niedaleko mnie LELIJĘ, która jak echo bezmyślnie powtórzyła "brzydal " cieniutkim głosikiem- na sali ZAPADŁA GŁUCHA CISZA- wszystkie głowy potępieńczo wbiły wzrok w delikwentkę, a moja MĄDRALIŃSKA podsumowała WCALE NIE szeptem SCENICZNYM:
-No TERAZ to już mi się NAPRAWDĘ chce płakać!
PRZERWA- pędzimy jeść i dyskutować o SZTUCE- jak zwykle tylko TAJFUNOWI niezbyt się podoba, ale nikt tym razem nie zwraca na niego uwagi.
-PANI WIE- zagaja HARRY POTTER,-ZE JA JUZ POKONAŁEM WŁAŚNIE SWÓJ STRACH?
-A czego się bałeś?- pytam, bo nie wyglądał mi na szczególnie lękliwego.
-NO TEATRU PSECIEZ-wyjaśnił, a ja skonstatowałam,że własnie straciłam kolejny element dysyplinujący i co gorsza NIGDY ( z powodu niewiedzy) z niego nie skorzystałam.
A mogłam w chwili OSTATECZNEJ zagrozić- BO PÓJDZIESZ DO TEATRU!-pogróżka skuteczna i jaka QLTURALNA!
Po spektaklu wizyta w klasie i zbiorowe zadziwienie- SKĄD MIKOŁAJ WIEDZIAŁ, GDZIE KTO SIEDZI??? i dociekliwe pytania TAJFUNA:
-CZY RODZICE TEŻ MOGĄ POMAGAĆ MIKOŁAJOWI? CZY TEN , CO TU BYŁ TO ABY PRAWDZIWY?
Zbiorowe wyjaśnienia: ( to znaczy jeden przez drugiego)
-Prawdziwy, bo SKĄD WIEDZIAŁ,ŻE NASZA PANI KAWĘ PIJE?
-NIEGRZECZNYM prezenty dają rodzice- WIADOMO Z LITOŚCI!!!-i już się nie pytał.
Raz tylko jeszcze się zdziwił, gdy zobaczył w innej klasie " lepsiejsze prezenty", ale moje " widocznie byli grzeczniejsi" przyjął ze z rozumieniem.
Po południu WERNISAŻ-dobrze,że przedpołudnie spędziłyśmy QLTURALNIE-byłyśmy z KOLEŻANKĄ I FOKSIOWĄ stosownie ubrane ( żałowałam tylko,że nie lansowałam się z jakąś nową torbą). Zaprosiła nas dziewczyna, z którą kiedyś pracowałyśmy. Było miło, ładnie , smacznie i szampańsko
Powrót miałyśmy zapewniony , bo jedna z naszych koleżanek jak zwykle zaoferowała nam PODWÓZKĘ, z której jak zwykle skwapliwie skorzystałyśmy.
FOKSIOWA w swoim jasnym wełnianym, eleganckim płaszczyku wybrała komunikację miejską i chwała Bogu, bo ocaliła płaszczyk, gdy czarna beemka naszej KIEROWNICZKI zakopała się pod blokiem KOLEŻANKI.
BUKSOWANIE kołami nie dało nic.
Rzucanie klątw na prawo na lewo- efekt zero.
Musiałyśmy PCHAĆ- podkładając uprzednio zdewastowane pudła po nowych butach KIEROWNICZKI, bo własne torby zdołałyśmy jakoś ocalić.
Okazałyśmy siłę porównywalną z naszą siłą woli, ale w świetle reflektorów okazało się,że przypominamy ofiary walk w błocie- NIE MA TO JAK NAPĘD NA TYLNE KOŁA.
I TYLE BYŁO Z TEJ KULTURY.
KIEROWNICZKA zaczęła się kajać a my dziękować za PRZYGODĘ.
Z UWAGI NA ŚNIEGI WOKÓŁ, NIKT Z DOMOWNIKÓW NIE ZDOŁAŁ ODGADNĄĆ GDZIE BYŁAM I CO ROBIŁAM- za karę biorą się jutro za mycie okien, bo jak nie to ...DO TEATRU!!! (może na nich akurat podziała- nie zaszkodzi spróbować)
sobota, 1 grudnia 2012
ZALEGŁOŚCI SIĘ PIĘTRZĄ A ROBIĆ NIE MA KOMU
Czyli dzień jak co dzień- "normaaale",że polecę cytatem toskańskiej pani notariusz ( nie ,że się BYŁO,ale się CZYTAŁO).
Zostałam perfidnie zrobiona w BAMBUKO i to kurka we własnym domu. Było nie podsłuchiwać!
Omamiona wizją rychłego remontu ,którą zapowiadały:
W dodatku zwierzył się MAMUSI,że żonie skacze ciśnienie ( chyba nikt się nie dziwi?)a ta mu serdecznie doradziła,żeby " w takim razie"ODŁOŻYŁ REMONT DO WIOSNY!!!( znowu podsłuchane, więc udaję,że nie wiem).SŁUSZNIE- NA STYPĘ BĘDZIE JAK ZNALAZŁ,bo ,że szlag mnie trafi to pewne!
A ponieważ nic nie wskazuje na to,że u nas święta w tym roku się odbędą poświętowałam inaczej:
SERDECZNIE ZAPRASZAM DO GŁOSOWANIA NA NAJLEPSZE OPOWIADANIE - SAMA JESTEM CIEKAWA, KTO KRYJE SIĘ ZA KOLEJNYMI OPOWIEŚCIAMI?
Jak nieoczekiwany promień słońca zza chmur przyleciały do mnie wyróżnienia, za które jeszcze raz baaaaardzo dziękuję:)))
Od SIEDLISKA POD LIPAMI z pytaniami:
1. Kot, czy pies i dlaczego?-kot, bo sika do kuwety!!!
3. Najbardziej niespodziewanie spełnione marzenie.- przytulisko oczywiście:)
3. Ulubiona książka, taka do której się wraca.-do niedawna "Pod słońcem Toskanii"
5. Największa pasja? lektura i rękodzieło
6. Gdzie spędziłabyś wymarzone wakacje? na jakimkolwiek morzem
7. Czy chciałabyś zamieszkać poza granicami Polski, jeśli tak to gdzie? Tam , gdzie nos nie przymarza do szyby.
8. Jakie filmy lubisz? Takie, w których dobro zwycięża, bo przy innych ryczę.
9. Za czym tęsknisz? aktualnie za wyremontowaną sypialnią
10. Czego się boisz? złych ludzi- TYLKO I WYŁĄCZNIE
11. Dlaczego piszesz bloga? ŻEBY PAMIĘTAĆ O ULOTNYCH CHWILACH:)
Od SARENZIR
1. Daleka podróż samochodem czy pociągiem? samochodem z kierowcą
2. Wchód czy Zachód - co bardziej fascynuje Cię podróżniczo? wszystko!
3. Historia czy fantastyka naukowa? historia
4. Lew czy tygrys? tygrys , ale malutki
5. Naturoterapia czy medycyna tradycyjna? w razie W wszystko, bo tonący....
6. Kolacja w klimatycznej knajpce czy grill w ogródku ?knajpka, bo gotuje KTOŚ INNY
7. Filharmonia i koncert ulubionego kompozytora czy koncert na stadionie ulubionego zespołu?DZIŚ WYBIERAM STADION!
8. Feeria barw czy stonowana kolorystycznie kompozycja ?każdy wybór jest dobry
9 Terenówka czy auto sportowe?terenówka ( już my wiemy dlaczego!)
10. Urlop w kurorcie czy wycieczka objazdowa? wycieczka
11. Bardziej perfekcyjna pani domu czy bardziej bałaganiara ? bałaganiara z aspiracjami
od ARADHEL
1. Zmierzch czy świt? świt, byle nie w dzień pracy:)
2. Wyobraźnia czy realizm?wyobraźnia
3. Z wiatrem czy pod wiatr?z wiatrem (a najlepiej,żeby nie wiało)
4. Rodzina czy praca? rodzina ,a le praca też
5. Fiołek czy jaśmin?fiołek
6. Złoto czy srebro?srebro
7. Ciasto marchewkowe czy sernik? sernik!!!!
8. Piotruś Pan czy Zorro? Zorro, p Piotrusiów mam po kokardki:)
9. Kolor Bożego Narodzenia to dla ciebie kolor...czerwony
10. Kawa w fotelu czy na tarasie? w fotelu
11. Z rodzicami w pobliżu czy jak najdalej (kwestia mieszkania)? raczej dalej z uwagi na liczne "kwestie sporne"
Jeszcze raz dziękuję za zabawę i oczywiście znowu ją zepsuję, bo nie przekażę wyróżnienia dalej- prawie każdy już je ma:) W myślach wyróżniam wszystkie, które tak chętnie czytam!!!
Zostałam perfidnie zrobiona w BAMBUKO i to kurka we własnym domu. Było nie podsłuchiwać!
Omamiona wizją rychłego remontu ,którą zapowiadały:
- telefon RĄBNIĘTEGO do szanownej Mamusi- bezczelnie podsłuchany:( lata praktyki w zawodzie, gdzie 3+3 wynosi czasem czasem "ęć" a czasem "ęść" i MUSI SIĘ ZGADZAĆ!)
- groźba wigilijnej kolacji przy kuchennym stole w WĄSKIM GRONIE ("Nie było miejsca, choć szedłeś"-jak ostrzegają słowa kolędy)
- zapowiedź REKONWALESCENTA, którego wykończyły szpitalne kolejki- KONIEC TEGO LECZENIA!
- mam remont a nie wiadomo, co KIEROWNIK ZARZĄDZI
- głupio zostawiać pracowników na placu boju a samemu się byczyć
W dodatku zwierzył się MAMUSI,że żonie skacze ciśnienie ( chyba nikt się nie dziwi?)a ta mu serdecznie doradziła,żeby " w takim razie"ODŁOŻYŁ REMONT DO WIOSNY!!!( znowu podsłuchane, więc udaję,że nie wiem).SŁUSZNIE- NA STYPĘ BĘDZIE JAK ZNALAZŁ,bo ,że szlag mnie trafi to pewne!
A ponieważ nic nie wskazuje na to,że u nas święta w tym roku się odbędą poświętowałam inaczej:
- wzięłam udział ( paczka już zaklejona) w akcji
- napisałam świąteczne opowiadanie i rzutem na taśmę opublikowałam je tutaj
SERDECZNIE ZAPRASZAM DO GŁOSOWANIA NA NAJLEPSZE OPOWIADANIE - SAMA JESTEM CIEKAWA, KTO KRYJE SIĘ ZA KOLEJNYMI OPOWIEŚCIAMI?
Jak nieoczekiwany promień słońca zza chmur przyleciały do mnie wyróżnienia, za które jeszcze raz baaaaardzo dziękuję:)))
Od SIEDLISKA POD LIPAMI z pytaniami:
1. Kot, czy pies i dlaczego?-kot, bo sika do kuwety!!!
3. Najbardziej niespodziewanie spełnione marzenie.- przytulisko oczywiście:)
3. Ulubiona książka, taka do której się wraca.-do niedawna "Pod słońcem Toskanii"
5. Największa pasja? lektura i rękodzieło
6. Gdzie spędziłabyś wymarzone wakacje? na jakimkolwiek morzem
7. Czy chciałabyś zamieszkać poza granicami Polski, jeśli tak to gdzie? Tam , gdzie nos nie przymarza do szyby.
8. Jakie filmy lubisz? Takie, w których dobro zwycięża, bo przy innych ryczę.
9. Za czym tęsknisz? aktualnie za wyremontowaną sypialnią
10. Czego się boisz? złych ludzi- TYLKO I WYŁĄCZNIE
11. Dlaczego piszesz bloga? ŻEBY PAMIĘTAĆ O ULOTNYCH CHWILACH:)
Od SARENZIR
1. Daleka podróż samochodem czy pociągiem? samochodem z kierowcą
2. Wchód czy Zachód - co bardziej fascynuje Cię podróżniczo? wszystko!
3. Historia czy fantastyka naukowa? historia
4. Lew czy tygrys? tygrys , ale malutki
5. Naturoterapia czy medycyna tradycyjna? w razie W wszystko, bo tonący....
6. Kolacja w klimatycznej knajpce czy grill w ogródku ?knajpka, bo gotuje KTOŚ INNY
7. Filharmonia i koncert ulubionego kompozytora czy koncert na stadionie ulubionego zespołu?DZIŚ WYBIERAM STADION!
8. Feeria barw czy stonowana kolorystycznie kompozycja ?każdy wybór jest dobry
9 Terenówka czy auto sportowe?terenówka ( już my wiemy dlaczego!)
10. Urlop w kurorcie czy wycieczka objazdowa? wycieczka
11. Bardziej perfekcyjna pani domu czy bardziej bałaganiara ? bałaganiara z aspiracjami
od ARADHEL
1. Zmierzch czy świt? świt, byle nie w dzień pracy:)
2. Wyobraźnia czy realizm?wyobraźnia
3. Z wiatrem czy pod wiatr?z wiatrem (a najlepiej,żeby nie wiało)
4. Rodzina czy praca? rodzina ,a le praca też
5. Fiołek czy jaśmin?fiołek
6. Złoto czy srebro?srebro
7. Ciasto marchewkowe czy sernik? sernik!!!!
8. Piotruś Pan czy Zorro? Zorro, p Piotrusiów mam po kokardki:)
9. Kolor Bożego Narodzenia to dla ciebie kolor...czerwony
10. Kawa w fotelu czy na tarasie? w fotelu
11. Z rodzicami w pobliżu czy jak najdalej (kwestia mieszkania)? raczej dalej z uwagi na liczne "kwestie sporne"
Jeszcze raz dziękuję za zabawę i oczywiście znowu ją zepsuję, bo nie przekażę wyróżnienia dalej- prawie każdy już je ma:) W myślach wyróżniam wszystkie, które tak chętnie czytam!!!
JEŻELI KOMUŚ UDAŁO SIĘ DOTRWAĆ DO KOŃCA- GRATULUJĘ I ŻYCZĘ KOLEJNYCH MIŁYCH DNI!:)
czwartek, 22 listopada 2012
NIC ODKRYWCZEGO, czyli jesień dołuje
Przynajmniej mnie. Dziergam szale jak szal-ona nie zważając ,że popytu nie ma -a szyję mam tylko jedną.
Przynajmniej będzie ciepło i kolorowo- co dzień inna stylówa:)
W PLACÓWCE nuuuuuda,przynajmniej ze strony Harrego P, który NOTORYCZNIE uwala się na ławce, w trakcie jakże zajmującej lekcji języka angielskiego i uparcie twierdzi,że NIE SCE MU SIEM.
-Widocznie lekcja jest nudna- skomentował zajście RODZIC, gdy ZATROSKANY WYCHOWAWCA podkablował NIEROBA.
Fakt. NA WUŁEFIE nigdy mu się nie nudzi-ale to zachowałam dla siebie, bo nie będę wręczać oręża temu, co z drugiej strony barykady.
TAJFUN daje czadu jak zwykle- najbardziej na lekcji religii, w czasie której powinien pilnie przygotowywać się do Komunii Świętej- zważywszy na to,że DZIADEK OBIECAŁ KŁADA!!!(widocznie w domu TEŻ mają go czasami dość- ale,żeby takie ekstremalne rozwiązania? KŁAD I SINA DAL?-pewnie nie powiedzą mu jak się hamuje)
-Co znów dziś namąciłeś- pytam widząc zbolałe oblicze zatroskanego nauczyciela z ulgą opuszczającego klasę.
-PRAWIEŻENIC!-prawieżesięobraża.
Ale DZIELNE DONOSICIELKI NIE ŚPIĄ!
-KAZAŁ NAM MÓWIĆ PEPSI!!!!!-oburzają się
-No i?- jak pragnę zdrowia, nie nadążam!
-POWIEDZ PEPSI-JESTEŚ SEKSI- charczą na bezdechu-Tak nam odpowiadał! a ja próbuję wyjaśnić,że to dowód sympatii, bo rozniosłyby go za pomocą swoich zdolnych rączek.
-I to nie wszystko!!!-do akcji wkracza RUSAŁKA
-Kazał mi zrobić TAK!- i łączy kciuk z palcem wskazującym w zgrabne kółko.
-I tak!- palcem wskazującym drugiej dłoni celuje w otwór- I WIE PANI CO POWIEDZIAŁ?! -pyta, a mnie się zdaje,że WCALE NIE CHCĘ WIEDZIEĆ!
-DZIĘKI ZA UMYCIE KIBLA!!!-potencjalna szczotka do wc celuje teraz prosto w moje oko.
Łapię się z jękiem za twarz symulując udar mózgu vel załamanie nerwowe.
-ALE JA JUŻ PRZEPROSIŁEM I TERAZ POWIEM,ŻE SIĘ POPRAWIĘ-obiecuje po raz tysięczny DOWCIPNIŚ- i jestem pewna ,że na POWIEM się skończy.
TAKA KARMA.
W ramach pojednania przyszedł się pochwalić,że "zaliczył" 7 grzechów głównych- ALE SPOKOJNIE-WYGŁOSIŁ JE W RAMACH ZALICZANIA MODLITW PRZEDKOMUNIJNYCH.
-Tylko nie rozumiem, jak coś smacznego może być grzechem?-zagaił z niewinnością w zbrodniczych zazwyczaj oczach.
-O co ci chodzi?- instynkt TEGO CO WYJAŚNIA jak zwykle zwyciężył
-NO BO PYCHA- TO,ŻE SMACZNE, NIE?-rozwalił mnie jak zwykle.
A w domu DOBIŁ ANONIM-zazwyczaj aktywujący się w czasie świąt- a już myślałam,że o mnie zapomni i będę ZATORBIAĆ spokojnie dalej:
-Unknown pisze...
Pozdrawiam WSZYSTKICH i może wkrótce o jakichś pozytywnych pozytywach, bo wyróżniono mnie już dwukrotnie i zbieram siły do ODZEWU,cpkn(co pewnie kiedyś nastąpi:)
Przynajmniej będzie ciepło i kolorowo- co dzień inna stylówa:)
W PLACÓWCE nuuuuuda,przynajmniej ze strony Harrego P, który NOTORYCZNIE uwala się na ławce, w trakcie jakże zajmującej lekcji języka angielskiego i uparcie twierdzi,że NIE SCE MU SIEM.
-Widocznie lekcja jest nudna- skomentował zajście RODZIC, gdy ZATROSKANY WYCHOWAWCA podkablował NIEROBA.
Fakt. NA WUŁEFIE nigdy mu się nie nudzi-ale to zachowałam dla siebie, bo nie będę wręczać oręża temu, co z drugiej strony barykady.
TAJFUN daje czadu jak zwykle- najbardziej na lekcji religii, w czasie której powinien pilnie przygotowywać się do Komunii Świętej- zważywszy na to,że DZIADEK OBIECAŁ KŁADA!!!(widocznie w domu TEŻ mają go czasami dość- ale,żeby takie ekstremalne rozwiązania? KŁAD I SINA DAL?-pewnie nie powiedzą mu jak się hamuje)
-Co znów dziś namąciłeś- pytam widząc zbolałe oblicze zatroskanego nauczyciela z ulgą opuszczającego klasę.
-PRAWIEŻENIC!-prawieżesięobraża.
Ale DZIELNE DONOSICIELKI NIE ŚPIĄ!
-KAZAŁ NAM MÓWIĆ PEPSI!!!!!-oburzają się
-No i?- jak pragnę zdrowia, nie nadążam!
-POWIEDZ PEPSI-JESTEŚ SEKSI- charczą na bezdechu-Tak nam odpowiadał! a ja próbuję wyjaśnić,że to dowód sympatii, bo rozniosłyby go za pomocą swoich zdolnych rączek.
-I to nie wszystko!!!-do akcji wkracza RUSAŁKA
-Kazał mi zrobić TAK!- i łączy kciuk z palcem wskazującym w zgrabne kółko.
-I tak!- palcem wskazującym drugiej dłoni celuje w otwór- I WIE PANI CO POWIEDZIAŁ?! -pyta, a mnie się zdaje,że WCALE NIE CHCĘ WIEDZIEĆ!
-DZIĘKI ZA UMYCIE KIBLA!!!-potencjalna szczotka do wc celuje teraz prosto w moje oko.
Łapię się z jękiem za twarz symulując udar mózgu vel załamanie nerwowe.
-ALE JA JUŻ PRZEPROSIŁEM I TERAZ POWIEM,ŻE SIĘ POPRAWIĘ-obiecuje po raz tysięczny DOWCIPNIŚ- i jestem pewna ,że na POWIEM się skończy.
TAKA KARMA.
W ramach pojednania przyszedł się pochwalić,że "zaliczył" 7 grzechów głównych- ALE SPOKOJNIE-WYGŁOSIŁ JE W RAMACH ZALICZANIA MODLITW PRZEDKOMUNIJNYCH.
-Tylko nie rozumiem, jak coś smacznego może być grzechem?-zagaił z niewinnością w zbrodniczych zazwyczaj oczach.
-O co ci chodzi?- instynkt TEGO CO WYJAŚNIA jak zwykle zwyciężył
-NO BO PYCHA- TO,ŻE SMACZNE, NIE?-rozwalił mnie jak zwykle.
A w domu DOBIŁ ANONIM-zazwyczaj aktywujący się w czasie świąt- a już myślałam,że o mnie zapomni i będę ZATORBIAĆ spokojnie dalej:
-Unknown pisze...
Po co wystawiac takie paskudztwa.Nikt tego nie kupuje, zalega miesiacami i tylko zabiera miejsce na ciekawsze rzeczy:-/
No to PO BANDZIE!- TORBA Z ANONIMOWEJ INSPIRACJI
a może się otworzy i ujawni z imienia i nazwiska?Pozdrawiam WSZYSTKICH i może wkrótce o jakichś pozytywnych pozytywach, bo wyróżniono mnie już dwukrotnie i zbieram siły do ODZEWU,cpkn(co pewnie kiedyś nastąpi:)
piątek, 16 listopada 2012
JESIENNE LENISTWO, czyli coś mnie bierze
Jesienne lenistwo ostatnio bardzo daje się we znaki. i niestety nie tylko mnie. CZŁOWIEK DO ZADAŃ SPECJALNYCH (czyli ten z ranami rąbanymi vel SAMOBÓJ OD SIEKIERY) na razie odmawia współpracy i pomimo czytelnej sugestii w postaci :
Wstawiłam cudzysłów , bo po pewnym czasie uświadomiłam sobie,że ten opis ZNAKOMICIE PASUJE DO TEGO , CO WIDZĘ CODZIENNIE RANO W LUSTRZE!
Akurat ZE SOBĄ sama mogę coś zrobić. Za nic mając sugestie KOLEŻANKI, której światła córka zasugerowała,że NA CZERWONO FARBUJĄ SIĘ STARE BABY-POLECIAŁAM CIEMNĄ CZERWIENIĄ.
Efekt?- najbardziej czerwoną mam skórę głowy oczywiście- reszta w ładnym STAROBABOWYM kolorku.
-PANI MA DZIŚ NOWE WŁOSY!-od razu zauważył TAJFUN- SKĄD?-dociekliwy jak zawsze
-Z SZUFLADY-odpowiedziałam CELOWO, co dało mi klika sekund przewagi,żeby przeładować broń w oczekiwaniu na atak.
-ACHA, bo ja myślałem,że pani była u FRYZJERA-przyjął to ze spokojem , bo jak się okazało MIAŁ INNE PROBLEMY (skrupulatnie zgłaszane przez nauczycieli, którzy maja z nim KONTAKT BEZPOŚREDNI)
-SŁUCHAJ CZŁOWIEKU-zagaiłam pokojowo- dlaczego ty jesteś grzeczny TYLKO PRZY MNIE ( gwoli sprawiedliwości przy FOKSIOWEJ tyż, bo awansował tam do rangi MAŁEGO POMOCNICZKA NASZEJ PANI)-a przy innych paniach wstępuje w ciebie ZŁO?
-BO JA INNYCH PANIÓW NIE LUBIĘ!
-Panie nie są OD LUBIENIA- zaczęłam, ale z pomocą ruszyła mi dzielna PIEGOWATA:
-BO PANIE , TO SĄ JAK LEKARSTWO- CO NIE?!
Reszta zgodziła się z nią bezdyskusyjnie a ja przetrawiałam to podsumowanie przez resztę dnia.
Tymczasem Z JESIENNEGO przygnębienia PRÓBUJĄ mnie wyrwać podsyłając prezenty niespodzianki:
- zakupu tapety
- obietnicy zakupu paneli podłogowych , które mógł SAM wybrać a DIZAJNERKA TYLKO ZAPŁACI
- śmiercionośnego zadłużenia konta, co na pewno będzie skutkowało w przyszłości wizytą SMUTNYCH PANÓW W CZARNYCH PŁASZCZACH
- troski wyrażanej CODZIENNIE słowami "JAK TAM RĄBNIĘTA NÓŻKA?"
Wstawiłam cudzysłów , bo po pewnym czasie uświadomiłam sobie,że ten opis ZNAKOMICIE PASUJE DO TEGO , CO WIDZĘ CODZIENNIE RANO W LUSTRZE!
Akurat ZE SOBĄ sama mogę coś zrobić. Za nic mając sugestie KOLEŻANKI, której światła córka zasugerowała,że NA CZERWONO FARBUJĄ SIĘ STARE BABY-POLECIAŁAM CIEMNĄ CZERWIENIĄ.
Efekt?- najbardziej czerwoną mam skórę głowy oczywiście- reszta w ładnym STAROBABOWYM kolorku.
-PANI MA DZIŚ NOWE WŁOSY!-od razu zauważył TAJFUN- SKĄD?-dociekliwy jak zawsze
-Z SZUFLADY-odpowiedziałam CELOWO, co dało mi klika sekund przewagi,żeby przeładować broń w oczekiwaniu na atak.
-ACHA, bo ja myślałem,że pani była u FRYZJERA-przyjął to ze spokojem , bo jak się okazało MIAŁ INNE PROBLEMY (skrupulatnie zgłaszane przez nauczycieli, którzy maja z nim KONTAKT BEZPOŚREDNI)
-SŁUCHAJ CZŁOWIEKU-zagaiłam pokojowo- dlaczego ty jesteś grzeczny TYLKO PRZY MNIE ( gwoli sprawiedliwości przy FOKSIOWEJ tyż, bo awansował tam do rangi MAŁEGO POMOCNICZKA NASZEJ PANI)-a przy innych paniach wstępuje w ciebie ZŁO?
-BO JA INNYCH PANIÓW NIE LUBIĘ!
-Panie nie są OD LUBIENIA- zaczęłam, ale z pomocą ruszyła mi dzielna PIEGOWATA:
-BO PANIE , TO SĄ JAK LEKARSTWO- CO NIE?!
Reszta zgodziła się z nią bezdyskusyjnie a ja przetrawiałam to podsumowanie przez resztę dnia.
Tymczasem Z JESIENNEGO przygnębienia PRÓBUJĄ mnie wyrwać podsyłając prezenty niespodzianki:
- własna, osobista siostra wykonując osobiście dżem z naszych wiejskich borówek ("bo mówiłaś,że nie lubisz zbierać")i ozdabiając słoik własnoręcznym malunkiem
- QRA DOMOWA, wykonując własnoręcznie TAKIE CUDA!!!
- RĄBNIĘTY- zabierając na targ staroci
- ASIA-zaszczytnie mnie wyróżniając, co rozwinę w następnym poście , bo teraz PLACÓWKA WZYWA i wzywać będzie- jutro ODRABIAMY ( mam nadzieję,ze WSZYSCY oprócz mnie zaśpią)
sobota, 3 listopada 2012
KONIEC SEZONU i wyniki rozdawajki
Ślepy ( bo okulary gdzieś się zapodziały ) TRAF zadecydował,ze torba z zawartością poleci do KYJI. Proszę o adres na alsto@op.pl.
Dziękuję za tyle interesujących porad " w temacie" upiornej meblościanki. Pożyjemy-zobaczymy, kto kogo przeżyje i kto wcześniej przejdzie lifting.
Na razie "STOP ORKIESTRA-SZWAGRA BIJĄ",bo GŁÓWNY RZEMIEŚLNIK DOMOWY- URAŻONY!( w sensie dosłownym niestety)
Zachciało nam się zamykać sezon.Pogoda dopisała- humory wyjazdowe ŚREDNIO, bo dopiero w przededniu wyjazdu GOSPODARZ przyznał się,że PRZYPADKOWO zostawił dwa tygodnie temu! pełen kosz śmieci - w tym resztki RYBY!!!!
-I TERAZ MI MÓWISZ?-wydarłam się głupio, co uświadomiła mi sensowna odpowiedź
-A coś by to dało, gdybym powiedział wcześniej?
Wizja oszałamiających wiejskich aromatów przesłoniła radość oczekiwania, ale okazało się,że w temperaturach bliskich zeru ,nie tylko my nabieramy kondycji i odporności- RESZTKI RYBY TEŻ.
Wieś powitała nas malowniczo
machając na powitanie ostatnim liściem winorośli.
Palacz poleciał po drewno, ja zapewniłam rybie SPA w worze na podwórku i w oczekiwaniu przyszłego miłego ciepełka ,zajęłam się parzeniem rytualnej kawki.
Rytuał brutalnie przerwało WEJŚCIE W WIELKIM STYLU
-TYYYY (takie zawołanie nie wróży zwykle nic dobrego)CHODŹ NO TU, BO ODCIĄŁEM SOBIE NOGĘ SIEKIERĄ!
Sprinterzy mogliby się ode mnie uczyć! Na szczęście źle zrozumiałam słowo DRASNĄŁEM i po opatrzeniu SZNYTA, biedak poszedł rąbać dalej a ja zajęłam się sprzątaniem jatki, bo wszystkie klamki wyglądały jak rekwizyty z TEKSAŃSKIEJ MASAKRY PIŁĄ ŁAŃCUCHOWĄ.
Propozycję natychmiastowego powrotu do miasta ZLEKCEWAŻONO, dając tym samym pracę chirurgom w temacie STARE RANY- NOWE TECHNOLOGIE.
DZIELNY miał bowiem misję.Dokończyć DZIEŁO!
czyli definitywnie pogłębić naszą śmierdzącą studnię, aby woda nabrała aromatu krystalicznych górskich potoków, a nie uzdrawiającej wody ZUBER.
Po wyłowieniu lekkomyślnej żaby za pomocą wiaderka po serku, co było czynnością prestidigitatorską
i odmuleniu filtra , z pompy popłynęła woda- NIE ŚMIERDZĄCA, NIE ŻÓŁTA, ale za to Z LEKKIM MUŁEM !
-ZAMIENIŁ STRYJEK SIEKIERKĘ NA WUJEK-skomentował to STUDNIARZ-złożyłam to na karb SZOKU POSIEKIEROWEGO.
Zgodnie stwierdziliśmy,że w tym roku zamykamy temat.
Zapraszam zatem na mycie z pilingiem:)Z poczuciem dobrze wykonanej roboty poszliśmy spać.
W nocy SIĘ ZACZĘŁO!
W dodatku wyłączyli prąd i romantyczny wieczór przy świecach upłynął na SZUKANIU ŚWIEC a zakończył kopcącymi naftówkami.
RANO EWAKUACJA w cudownych okolicznościach przyrody
i chociaż sanie bez płóz wołały DAJCIE MI KONIA!
tym razem odporni na uroki krajobrazu wróciliśmy do cywilizacji i SZISZY -nie fajki wodnej tylko szycia i szali
Dziękuję za tyle interesujących porad " w temacie" upiornej meblościanki. Pożyjemy-zobaczymy, kto kogo przeżyje i kto wcześniej przejdzie lifting.
Na razie "STOP ORKIESTRA-SZWAGRA BIJĄ",bo GŁÓWNY RZEMIEŚLNIK DOMOWY- URAŻONY!( w sensie dosłownym niestety)
Zachciało nam się zamykać sezon.Pogoda dopisała- humory wyjazdowe ŚREDNIO, bo dopiero w przededniu wyjazdu GOSPODARZ przyznał się,że PRZYPADKOWO zostawił dwa tygodnie temu! pełen kosz śmieci - w tym resztki RYBY!!!!
-I TERAZ MI MÓWISZ?-wydarłam się głupio, co uświadomiła mi sensowna odpowiedź
-A coś by to dało, gdybym powiedział wcześniej?
Wizja oszałamiających wiejskich aromatów przesłoniła radość oczekiwania, ale okazało się,że w temperaturach bliskich zeru ,nie tylko my nabieramy kondycji i odporności- RESZTKI RYBY TEŻ.
Wieś powitała nas malowniczo
machając na powitanie ostatnim liściem winorośli.
Palacz poleciał po drewno, ja zapewniłam rybie SPA w worze na podwórku i w oczekiwaniu przyszłego miłego ciepełka ,zajęłam się parzeniem rytualnej kawki.
Rytuał brutalnie przerwało WEJŚCIE W WIELKIM STYLU
-TYYYY (takie zawołanie nie wróży zwykle nic dobrego)CHODŹ NO TU, BO ODCIĄŁEM SOBIE NOGĘ SIEKIERĄ!
Sprinterzy mogliby się ode mnie uczyć! Na szczęście źle zrozumiałam słowo DRASNĄŁEM i po opatrzeniu SZNYTA, biedak poszedł rąbać dalej a ja zajęłam się sprzątaniem jatki, bo wszystkie klamki wyglądały jak rekwizyty z TEKSAŃSKIEJ MASAKRY PIŁĄ ŁAŃCUCHOWĄ.
Propozycję natychmiastowego powrotu do miasta ZLEKCEWAŻONO, dając tym samym pracę chirurgom w temacie STARE RANY- NOWE TECHNOLOGIE.
DZIELNY miał bowiem misję.Dokończyć DZIEŁO!
czyli definitywnie pogłębić naszą śmierdzącą studnię, aby woda nabrała aromatu krystalicznych górskich potoków, a nie uzdrawiającej wody ZUBER.
Po wyłowieniu lekkomyślnej żaby za pomocą wiaderka po serku, co było czynnością prestidigitatorską
i odmuleniu filtra , z pompy popłynęła woda- NIE ŚMIERDZĄCA, NIE ŻÓŁTA, ale za to Z LEKKIM MUŁEM !
-ZAMIENIŁ STRYJEK SIEKIERKĘ NA WUJEK-skomentował to STUDNIARZ-złożyłam to na karb SZOKU POSIEKIEROWEGO.
Zgodnie stwierdziliśmy,że w tym roku zamykamy temat.
Zapraszam zatem na mycie z pilingiem:)Z poczuciem dobrze wykonanej roboty poszliśmy spać.
W nocy SIĘ ZACZĘŁO!
W dodatku wyłączyli prąd i romantyczny wieczór przy świecach upłynął na SZUKANIU ŚWIEC a zakończył kopcącymi naftówkami.
RANO EWAKUACJA w cudownych okolicznościach przyrody
i chociaż sanie bez płóz wołały DAJCIE MI KONIA!
Subskrybuj:
Posty (Atom)












