i słodkich jabłuszek DOZGONNEJ MIŁOŚCI
pojawiła się
RYSA!
Gdy pewnego pięknego wieczoru,W TOWARZYSTWIE utrwalaliśmy urlopowe wspomnienia , jak utrwalacz wykorzystując:
- piwo tatra ( wersja męska)
- piwo gingers ew.. karmi ( damy)
Teoria ŚLUBNEGO-Po TAKIEJ PRACY- niemożliwe!
Już miałam mu zrobić test na trzeźwość ( "powiedz GIBRALTAR") ale zamiast tego na swoją zgubę wygłosiłam WŁASNĄ TEORIĘ:
-Istnieje jeszcze coś takiego jak MIŁOŚĆ....
-JAKA MIŁOŚĆ?(zdziwił się TEN , KTÓRY WKRÓTCE USŁYSZY W MOIM WYKONANIU SZLAGIER "ŻAŁUJĘ,ŻE CIĘ ZNAŁAM")Przecież miłość to jest tylko 2-3 lata po ślubie.... i na tym stwierdzeniu DOMOWY FILOZOF zakończył swój wielce interesujący wykład a ja WŁAŚNIE DOWIEDZIAŁAM SIĘ,ŻE W MOIM MAŁŻEŃSTWIE OD 18 LAT-ZASTÓJ!
KOLEŻANKA się zachcichrała na śmierć prawie, ale teraz nie wiem, czy z radości ŻE MA SZANSE, czy próbując przekonać mnie "ZE TO ZART".Jeśli "zart", to w stylu ULUBIEŃCA ( za którym na razie nie tęsknię).
Dlatego od paru dni zaczęło się u nas ZBIERANIE PUNKTÓW DODATNICH ( i to nie PRZEZE MNIE) polegające na myciu garów i wożeniu ZAŁAMANEJ do wszystkich sklepów wedle życzenia a ja symulując GŁĘBOKĄ ROZPACZ I WSTRZĄS.... może znajdę czas, aby wrócić do szycia, skoro ŻYCIE TAK MNIE ROZCZAROWAŁO :)




