Dni-1,2,3,4 upłynęły pod znakiem wyglądania przez okno z pytaniem "da się wyjść, czy rozniesiemy budynek w drebiezgi?"
Na szczęście czasami nie lało i budynek ocalał.
Aż nadszedł DZIEŃ PIĄTY.
NASTAŁA GŁUCHA CISZA....KOLEŻANKA popłynęła....finansowo. Została perfidnie wmanewrowana w funkcję KIEROWNIKA oraz KO, co nie oznacza pracownika kulturalno-oświatowego, bo ma na to za mało
"kóltóry" w wykłócaniu się o swoje ,ale KRÓTKOTRWALE ORGANIZUJĄCY wypoczynek młodzieży.(Jeden z "bystrzaków" określił nas mianem ONZ-opieka nad zołzami).
I od razu w I DNIU SWOJEGO PANOWANIA ...popłynęła! Zafundowała wdzięcznym wychowankom bilety do muzeów, co skutkowało inwazją tychże na obiekty natury ożywionej (puchacz) i nieożywionej (wypchane zwierzęta, do których smutnego kresu nic a nic się nie przyczyniliśmy), oraz tym, że utraciła płynność finansową-PO WYDANIU 6 ZŁ NA OSOBĘ!
Teraz będzie musiała "zapożyczyć się" albo kupczyć ciałem na plaży, bo przed nami jeszcze jedna wycieczka- do Kołobrzegu a mamy tylko kasę na autokar i przewodnika, więc rejs statkiem odbędziemy wzdłuż molo i na piechotę a "Piracka Przygoda" będzie- jak się komuś uda wedrzeć podstępem do WC- nie płacąc 2 zł.
KOLEŻANKA bezpowrotnie UTRACIŁA RÓWNIEŻ SEN i nie wie- dzwonić do domu z ostatnim pożegnaniem przed ucieczką z resztką forsy do Szwecji, czy zająć się porządkowaniem pokojów podopiecznych za niewygórowaną opłatą ( póki jeszcze mają kieszonkowe).
JA w każdym razie nie pożyczę, bom biedna a poza tym TEŻ mam potrzeby:)
PS. Na pociechę wyszydełkowałam jej pokrowiec na komórczaka
za który w dodatku słono zapłaci odkupując drogocenny kordonek, bo kamyczki dostaje gratisem za męki i bóle w jednym pokoju z "MŁA", CZYLI BLOGERKĄ CHWILOWO BEZ BLOGA:)
wtorek, 1 czerwca 2010
WIELKI POWRÓT,czyli radość zielonoszkołowa
WRÓCILIŚMY!!! I to wbrew przewidywaniom,że KOGOŚ (najbardziej aktywnego) po drodze gdzieś zostawimy cichaczem- W KOMPLECIE. Radość stęsknionych rodziców nie miała granic. NASZA TEŻ:)
RODZINA wysłała reprezentację w osobie OJCA (bo on włada jedynym w rodzinie środkiem lokomocji) po MATKĘ i KOLEŻANKĘ. Trzeba przyznać- godnie reprezentował i sprawnie nosił bagaże-trenował, czy cóś?
W trakcie OSTATNICH POŻEGNAŃ-KOLEŻANKA przypomniała sobie wprawdzie,że klucze od mieszkania ma na samym dnie OGROMNIASTEGO ( w dodatku w rozwinięciu pionowym) plecaka, ale i tak nie zmąciło to naszego i jej "szczęścia powrotowego"
-Najwyżej wywalę wszystko na wycieraczkę-skomentowała tylko.
Wyrobiła się, bo na "zielonce" przeżyła kilka stresów i stresiorów
MIESZKANIE-zastałam WYSPRZĄTANE, gary-POMYTE- jednym słowem sielanka.
W dodatku czekał na mnie paczka wymiankowa od TERESY (niestety nie wiem z jakiego bloga) ale BARDZO SERDECZNIE DZIĘKUJĘ:)
Dzisiaj wolne-za 10 godzin spędzonych w doborowym autokarowym towarzystwie, gdzie głównym tematem konwersacji było:
-Kiedy postój, bo już NIE MOGĘ WYTRZYMAĆ!
ale na szczęście WSZYSCY wytrzymali.
Nadrabiam zaległości "czytelnicze" i wytrzepuję piach ZE WSZYSTKIEGO:)
RODZINA wysłała reprezentację w osobie OJCA (bo on włada jedynym w rodzinie środkiem lokomocji) po MATKĘ i KOLEŻANKĘ. Trzeba przyznać- godnie reprezentował i sprawnie nosił bagaże-trenował, czy cóś?
W trakcie OSTATNICH POŻEGNAŃ-KOLEŻANKA przypomniała sobie wprawdzie,że klucze od mieszkania ma na samym dnie OGROMNIASTEGO ( w dodatku w rozwinięciu pionowym) plecaka, ale i tak nie zmąciło to naszego i jej "szczęścia powrotowego"
-Najwyżej wywalę wszystko na wycieraczkę-skomentowała tylko.
Wyrobiła się, bo na "zielonce" przeżyła kilka stresów i stresiorów
TUTAJ W ZAMYŚLENIU SPOGLĄDAJĄCA W MORZE I ZASTANAWIAJĄCA SIĘ, CZY NIE POGRĄŻYĆ SIĘ W ODMĘTACH
, ale o tym później-napiszę "zielonoszkołowe memuary"MIESZKANIE-zastałam WYSPRZĄTANE, gary-POMYTE- jednym słowem sielanka.
W dodatku czekał na mnie paczka wymiankowa od TERESY (niestety nie wiem z jakiego bloga) ale BARDZO SERDECZNIE DZIĘKUJĘ:)
Dzisiaj wolne-za 10 godzin spędzonych w doborowym autokarowym towarzystwie, gdzie głównym tematem konwersacji było:
-Kiedy postój, bo już NIE MOGĘ WYTRZYMAĆ!
ale na szczęście WSZYSCY wytrzymali.
Nadrabiam zaległości "czytelnicze" i wytrzepuję piach ZE WSZYSTKIEGO:)
niedziela, 16 maja 2010
PRZED PODRÓŻĄ, PO PODRÓŻCE
LEJE, LEJE, LEJE a ja OCZYWIŚCIE się NIE MIESZCZĘ!.I nie w kreacjach ( bo do tego już się przyzwyczaiłam), ale w walizie, która demonstruje swe monstrualne wdzięki na środku przedpokoju, w związku z czym została już wielokrotnie obdarzona mianem "panienki o niezbyt dobrym prowadzeniu się" w skrócie "o, k.....", gdy ktoś raz po raz wali w nią akurat najmniejszym palcem u nogi.
-Gdyby TWOJE ciepłe ciuchy miały MNIEJSZE ROZMIARY nie miałabyś problemu- radzi GPW,
, CZYLI GŁUPAWY POTENCJALNY WRZÓD na płaszczyźnie naszego związku.Nie komentuję, bo KTO mi jutro zatarga walizę na miejsce zbiórki? A niech tam BRATERSTWO I TOLERANCJA niech nam żyją (szkoda,że jednostronnie)
Wróciliśmy rankiem z przytuliska, bo albo rankiem, albo..... NIGDY! Droga tak rozmiękła, że woziło nas od rowu do płotu GOSPODARZA i TYLKO DZIĘKI ABSOLUTNIE GENIALNYM UMIEJĘTNOŚCIOM KIEROWNICZYM pana MĘŻA
udało nam się w stanie NIEPOOBIJANYM wrócić do miasta.
Przytulisko pożegnało nas płaczem, bo przed kim teraz będzie się chwalić swoją urodą?
Pękate Herbaciarki w proteście odwróciły się tyłem prezentując postawę-A JEDŹCIE, JESZCZE BĘDZIECIE CHCIELI HERBATY A MY WTEDY PRZECIEKNIEMY!
OBÓRKOWE OKIENKO BEZ SZYBKI-nawet nie zobaczycie, czy w tym roku wpuszczę jaskółki!
OBÓRKOWE OKIENKO Z RESZTKĄ SZYBEK-NIE MOJA WINA, JAK STRACĘ DO RESZTY SZYBKI- GDY WY NIE PILNUJECIE!
PEWNIE O NAS ZAPOMNICIE-jak zwykle skromne niezapominajki.
A PANISKA?(czyli my we własnych zadowolonych osobach)
- urządzili rzeź trawnikowi za pomocą kosiarki, a kto uciekał- kosy
- bezczelnie podglądali przyrodę
- NIE zbierali grzybów
a szkoda, bo byłyby dwojakie korzyści-albo posiłek, albo nie trzeba by się było martwić o kolejne posiłki
- a ponieważ lało -czytali i oczywiście SZYLI TORBY!
a konkretnie szyła Pani , bo Pan odmówił jakiejkolwiek współpracy, zasłaniając się pracami montażowymi w łazience.
A gdy przestało padać-ROBIŁAM ZDJĘCIA!!!!!! BO ZASZALAŁAM I KUPIŁAM APARAT , jak mówią w rodzinie-PIĘTRO WYŻEJ OD GŁUPKA, (czyli,że pasuje do mnie).
A OD JUTRA JADĘ ROBIĆ KARIERĘ NAD MORZEM!
czwartek, 13 maja 2010
CUDA, CUDA OGŁASZAJĄ, czyli KOLEŻANKA jednak jedzie!!!!!
Tak! Jednak wielkie marzenia mają moc! Dzisiaj o 10.00- DYREKTOR , od dzisiaj ( do jutra pewnie, albo najwyżej do poniedziałku) noszący przydomek LUDZKI PAN poczynił wnikliwe spostrzeżenia:
RADOŚĆ W NARODZIE BYŁA WIELKA!!! I to nie dlatego,że morze, wypoczynek itp.
Ale i tak będzie fajnie, bo najważniejsze jest to,że nadajemy na falach o zbliżonej częstotliwości.
Dlatego OD RAZU, po chwilowej euforii ,zaczęłyśmy węszyć, bo to niemożliwe, żeby było tak dobrze.
A może będzie jak w roku ubiegłym?!
-Mamy sąsiednie pokoje, 11 i 13!- cieszyłyśmy się jak głupie. Do chwili, gdy się okazało,że W DWÓCH RÓŻNYCH BUDYNKACH!
TERAZ CIESZYMY SIĘ JUŻ OSTROŻNIEJ.
-Przynajmniej telefony Wam się nie spalą- skomentował decyzję TEGO CO WIE, JAK KOBIECIE ZROBIĆ PRZYJEMNOŚĆ- TEN CO TYLKO CZASEM MA O TYM POJĘCIE.
A ja z radości i na pociechę zostającej w mieście latorośli KOLEŻANKI, machnęłam jej REPLIKĘ wora na ziemniaki, bo o dziwo JEJ SIĘ PODOBAŁ!
Namagnesowałam go "jak trza"
i teraz ,GDY ZŁODZIEJ W METALOWYM ZEGARKU (NAWET MOŻE BYĆ ROLEX) SIĘGNIE DO TORBY DZIECIĘCIA- PRZYMAGNESUJE SIĘ JAK NIC!
- dzieci jedzie za dużo na tyle wychowawców
- ON SAM ,niestety po kilku dniach wraca a organizatorzy ( przypuszczam,że wystarczył 1 telefon i nasze dwudniowe jęki) zapewniają lokum i wikt dla dodatkowego opiekuna
- KOLEŻANKA skoro się zgłosiła- Może jechać!
RADOŚĆ W NARODZIE BYŁA WIELKA!!! I to nie dlatego,że morze, wypoczynek itp.
Kto był- ten wie.
Morze- widzi sie okazjonalnie, bo zazwyczaj człowiek zwany OPIEKUNEM stoi do w/w akwenu tyłem,żeby:- udaremnić atak rekinów nękających polskie plaże
- wystawić swoje pulchne cztery litery w razie czego na atak tychże
- nie dopuścić spragnionych kąpieli WYCHOWANKÓW do MAGICZNEJ LINII, gdzie fala liże brzeg a BUTY NABIERAJĄ WAGI (NAPRAWDĘ PROSZĘ PANI, WCALE NIE MOKRE, TYLKO CIĘŻKO MI SIĘ IDZIE PO TYM PIACHU)
Ale i tak będzie fajnie, bo najważniejsze jest to,że nadajemy na falach o zbliżonej częstotliwości.
Dlatego OD RAZU, po chwilowej euforii ,zaczęłyśmy węszyć, bo to niemożliwe, żeby było tak dobrze.
A może będzie jak w roku ubiegłym?!
-Mamy sąsiednie pokoje, 11 i 13!- cieszyłyśmy się jak głupie. Do chwili, gdy się okazało,że W DWÓCH RÓŻNYCH BUDYNKACH!
TERAZ CIESZYMY SIĘ JUŻ OSTROŻNIEJ.
-Przynajmniej telefony Wam się nie spalą- skomentował decyzję TEGO CO WIE, JAK KOBIECIE ZROBIĆ PRZYJEMNOŚĆ- TEN CO TYLKO CZASEM MA O TYM POJĘCIE.
A ja z radości i na pociechę zostającej w mieście latorośli KOLEŻANKI, machnęłam jej REPLIKĘ wora na ziemniaki, bo o dziwo JEJ SIĘ PODOBAŁ!
Namagnesowałam go "jak trza"
i teraz ,GDY ZŁODZIEJ W METALOWYM ZEGARKU (NAWET MOŻE BYĆ ROLEX) SIĘGNIE DO TORBY DZIECIĘCIA- PRZYMAGNESUJE SIĘ JAK NIC!
wtorek, 11 maja 2010
GWAŁTU RETY czyli reisen fieber w domowym wydaniu
Gdy we wrześniu z głupawym ( wynikającym z nieświadomości) uśmiechem z WŁASNEJ I NIEPRZYMUSZONEJ WOLI zgłosiłam swoją kandydaturę na tegoroczny wyjazd na "zieloną szkołę" w zastępstwie " nieletniodzieciatej" koleżanki, chyba myślałam,że mnie nikt nie wybierze.Teraz Mądry Polak po szkodzie.Że też mi wtedy ręka nie uschła!TERAZ dwie mądre "Polaczki" ( czyli KOLEŻANKA i ja) mamy umowę:
JEŚLI JEDNA SIĘ DO CZEGOŚ ZGŁASZA, TO DRUGA W AKCIE SIOSTRZANEJ MIŁOŚCI ODRĄBUJE JEJ UNIESIONĄ RĘKĘ, ZANIM KTOŚ POSTRONNY TO DOSTRZEŻE.
Szkoda,że nie wymyśliłyśmy tego wcześniej- byłybyśmy wprawdzie co najmniej bez obu rąk, ale za to ZADOWOLONE Z ŻYCIA!
ZGŁOSIŁYŚMY SIĘ OBYDWIE.Ciekawe na jakiej podstawie przypuszczałyśmy,że nowowybrany stary DYREKTOR (świeżo po konkursie) wypuści ze swoich opiekuńczych objęć NAS OBIE.
Nie zastanowiło nas nawet to,że gdy w gronie innych, dyrekcja usłyszała OBOK SIEBIE nasze nazwiska- reakcja była natychmiastowa:
-Nie, nie, nie, nie nieeee-poparte machaniem rękami typu "Stoję w krowiej kupie i skąd tu tyle much?"
NIE TO NIE! Obraza szybko przeszła i spokojnie mijały kolejne miesiące.
Koleżanki CORAZ BARDZIEJ NERWOWE
-To kto z nami jedzie w końcu?-rzucały pytania i spojrzenia w kierunku HEROIN, które otrząsały się tylko
z inteligentnym "A BO JA TO WIEM?"
Wyjazd w poniedziałek ( 17 maja).ATMOSFERA DO KROJENIA NOŻEM, bo DYREKTOR "JESZCZE NIE WIE".
HEROINY - WIEDZĄ!-Albo żadna albo jedna! Rozdzielenie BĘDZIE BOLAŁO!
DZIŚ RANO ( do godziny zero- 6 dni)- JEDZIE KOLEŻANKA!
Ucieszyłam się i już zaczęłam planować wyjazdy sobotnie do przytuliska.
Godzina 13.00 .Trzy i pół godziny do zebrania rodziców, na którym WYPADAŁOBY powiedzieć, KTO JEDZIE-bo rodzice nabierają podejrzeń,że wsadzimy towarzystwo SAMOTNIE do autokaru z komendą:
-JEDŹ PAN, DOPÓKI STARCZY PALIWA!
DYREKTOR spotyka przypadkowo PRACOWNIKA, który niczego się nie spodziewając podąża w kierunku z napisem EWAKUACJA
-aaaaaaa-zagajenie w stylu DYREKTORA, jak zwykle adekwatne do nauczanego przedmiotu (ciekawe, czy do matematyka odzywa się Piiiiiiiii)
-PANI, WIE KOLEŻNKO ( o jakaż komitywa z SAMOM WŁADZOM),ze Pani JEDZIE?
-ALE DOKĄD?
-No jak to, NIKT Pani nie powiedział? -dziwi się ten, który podobno SAM wydaje polecenia służbowe
-A KOLEŻANKA?-miałam jeszcze resztki nadziei
- NIE JEDZIE! NO TRZEBA BYŁO MÓWIĆ,ŻE PĘPOWINA JESZCZE NIE ODCIĘTA, MRYGNĄĆ DO MNIE OKIEM ( ciekawe kiedy) to pojechałybyście razem...
-hahahahahahahahahahahahahahahah-OBŚMIAŁYSMY SIĘ W MYŚLACH- żart godzien ULUBIEŃCA
PRZYJDZIE SIĘ ROZSTAĆ NA CAŁE DWA TYGODNIE!
A ze mną DO TOWARZYSTWA jedzie DYREKTOR!
JEŚLI JEDNA SIĘ DO CZEGOŚ ZGŁASZA, TO DRUGA W AKCIE SIOSTRZANEJ MIŁOŚCI ODRĄBUJE JEJ UNIESIONĄ RĘKĘ, ZANIM KTOŚ POSTRONNY TO DOSTRZEŻE.
Szkoda,że nie wymyśliłyśmy tego wcześniej- byłybyśmy wprawdzie co najmniej bez obu rąk, ale za to ZADOWOLONE Z ŻYCIA!
ZGŁOSIŁYŚMY SIĘ OBYDWIE.Ciekawe na jakiej podstawie przypuszczałyśmy,że nowowybrany stary DYREKTOR (świeżo po konkursie) wypuści ze swoich opiekuńczych objęć NAS OBIE.
Nie zastanowiło nas nawet to,że gdy w gronie innych, dyrekcja usłyszała OBOK SIEBIE nasze nazwiska- reakcja była natychmiastowa:
-Nie, nie, nie, nie nieeee-poparte machaniem rękami typu "Stoję w krowiej kupie i skąd tu tyle much?"
NIE TO NIE! Obraza szybko przeszła i spokojnie mijały kolejne miesiące.
Koleżanki CORAZ BARDZIEJ NERWOWE
-To kto z nami jedzie w końcu?-rzucały pytania i spojrzenia w kierunku HEROIN, które otrząsały się tylko
z inteligentnym "A BO JA TO WIEM?"
Wyjazd w poniedziałek ( 17 maja).ATMOSFERA DO KROJENIA NOŻEM, bo DYREKTOR "JESZCZE NIE WIE".
HEROINY - WIEDZĄ!-Albo żadna albo jedna! Rozdzielenie BĘDZIE BOLAŁO!
DZIŚ RANO ( do godziny zero- 6 dni)- JEDZIE KOLEŻANKA!
Ucieszyłam się i już zaczęłam planować wyjazdy sobotnie do przytuliska.
Godzina 13.00 .Trzy i pół godziny do zebrania rodziców, na którym WYPADAŁOBY powiedzieć, KTO JEDZIE-bo rodzice nabierają podejrzeń,że wsadzimy towarzystwo SAMOTNIE do autokaru z komendą:
-JEDŹ PAN, DOPÓKI STARCZY PALIWA!
DYREKTOR spotyka przypadkowo PRACOWNIKA, który niczego się nie spodziewając podąża w kierunku z napisem EWAKUACJA
-aaaaaaa-zagajenie w stylu DYREKTORA, jak zwykle adekwatne do nauczanego przedmiotu (ciekawe, czy do matematyka odzywa się Piiiiiiiii)
-PANI, WIE KOLEŻNKO ( o jakaż komitywa z SAMOM WŁADZOM),ze Pani JEDZIE?
-ALE DOKĄD?
-No jak to, NIKT Pani nie powiedział? -dziwi się ten, który podobno SAM wydaje polecenia służbowe
-A KOLEŻANKA?-miałam jeszcze resztki nadziei
- NIE JEDZIE! NO TRZEBA BYŁO MÓWIĆ,ŻE PĘPOWINA JESZCZE NIE ODCIĘTA, MRYGNĄĆ DO MNIE OKIEM ( ciekawe kiedy) to pojechałybyście razem...
-hahahahahahahahahahahahahahahah-OBŚMIAŁYSMY SIĘ W MYŚLACH- żart godzien ULUBIEŃCA
PRZYJDZIE SIĘ ROZSTAĆ NA CAŁE DWA TYGODNIE!
A ze mną DO TOWARZYSTWA jedzie DYREKTOR!
TU MAMY PAMIĄTKOWE FOTO Z POPRZEDNIEJ "ZIELONKI"
- JESZCZE RAZEM,
BO KOLEŻANKA ODBIJA SIĘ W OKULARZE-
NO KTOŚ PRZECIEŻ MUSIAŁ PSTRYKNĄĆ
niedziela, 9 maja 2010
TORBY SIĘ NIE SPRZEDAJĄ- SPRZEDAM SYNA :)
-Jak tam twoje WORY?-MŁODSZY od rana udzielał wsparcia
-Pod oczami?-spytałam niezupełnie bez sensu, bo właśnie kontemplowałam obraz nędzy i rozpaczy, czyli zdjęcie zrobione prze STARSZEGO
z pominięciem podstawowych reguł FOTOGRAFII ARTYSTYCZNEJ:
-Szkoda,że Twoja babcia, nie była MISS POLONIĄ- odezwał się z łazienki-TEN, KTÓRY JUŻ WKRÓTCE BĘDZIE MÓGŁ PRZEBIERAĆ W MISKACH JAK W ULĘGAŁKACH ( PO ROZWODZIE)
-Nie pod oczami - zignorowało tę głupią uwagę DOBRE DZIECKO.Pytam o te torby, które szyjesz, bo chyba NIKT ich nie chce a MOJE URODZINY wypadają dopiero we wrześniu-wyjaśniło jednak ZŁE ( choć dowcipne)DZIECKO.
I zaproponowało,żebym wobec takiego marnego popytu na ręcznie jak się wyraziło "spaprane" torby wystawiła JEGO WŁASNĄ OSOBISTĄ OSOBĘ na sprzedaż.
Oto JEGO ogłoszenie
NIE BÓJ SIĘ O STAROŚĆ-BĘDZIE INŻYNIEREM - ZAINWESTUJ TERAZ!
JEDYNA WADA- BAŁAGAN W POKOJU.
JEŻELI KUPISZ TERAZ, TO PRODUCENT WYŚLE GO Z PACZKĄ UBRAŃ, WIĘC NIE BĘDZIE KŁOPOTU.
SYN ZE ŚWIETLANĄ PRZYSZŁOŚCIĄ- INWESTUJ W SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ- KIERUJĄC SIĘ JEGO PRZYSZŁOŚCIĄ!!!!
I jak tu skubańca nie kochać!!!!!-Od razu mi przeszło:)
-Pod oczami?-spytałam niezupełnie bez sensu, bo właśnie kontemplowałam obraz nędzy i rozpaczy, czyli zdjęcie zrobione prze STARSZEGO
z pominięciem podstawowych reguł FOTOGRAFII ARTYSTYCZNEJ:
- MAMUSIA ma ZAWSZE wyglądać pięknie
- MAMUSIA ma ZAWSZE wygladać szczupło
-Szkoda,że Twoja babcia, nie była MISS POLONIĄ- odezwał się z łazienki-TEN, KTÓRY JUŻ WKRÓTCE BĘDZIE MÓGŁ PRZEBIERAĆ W MISKACH JAK W ULĘGAŁKACH ( PO ROZWODZIE)
-Nie pod oczami - zignorowało tę głupią uwagę DOBRE DZIECKO.Pytam o te torby, które szyjesz, bo chyba NIKT ich nie chce a MOJE URODZINY wypadają dopiero we wrześniu-wyjaśniło jednak ZŁE ( choć dowcipne)DZIECKO.
I zaproponowało,żebym wobec takiego marnego popytu na ręcznie jak się wyraziło "spaprane" torby wystawiła JEGO WŁASNĄ OSOBISTĄ OSOBĘ na sprzedaż.
Oto JEGO ogłoszenie
DOBRY SYN TUŻ PRZED MATURĄ
DOBRZE (ACZ NIEZBYT CHĘTNIE) NOSI ZAKUPY.NIE BÓJ SIĘ O STAROŚĆ-BĘDZIE INŻYNIEREM - ZAINWESTUJ TERAZ!
JEDYNA WADA- BAŁAGAN W POKOJU.
JEŻELI KUPISZ TERAZ, TO PRODUCENT WYŚLE GO Z PACZKĄ UBRAŃ, WIĘC NIE BĘDZIE KŁOPOTU.
SYN ZE ŚWIETLANĄ PRZYSZŁOŚCIĄ- INWESTUJ W SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ- KIERUJĄC SIĘ JEGO PRZYSZŁOŚCIĄ!!!!
I jak tu skubańca nie kochać!!!!!-Od razu mi przeszło:)
sobota, 8 maja 2010
PĘDZĄ KONIE A POKŁAD PUSTY, czyli kierowniczkę boli łeb
Nic nie jest takim jakim się zdaje.
Superelegancka torba w supermodnym kolorze i superpiękna apaszka, tak naprawdę są : Badziewiem- darmoszką z prasy kobiecej i szalikiem na wagę ze sklepu, gdzie nie kupuje się ciuchów płacąc banknotami.Ale na jedno przymknięte oko- udają dobrze.
Abstrakcyjna rzeźba tak naprawdę jest rozłupanym kawałkiem wiązu (prawda,że piękny?), który za każdym razem, gdy TEŚĆ odwiedza przytulisko musi być ukrywany( ostatnio w pralce bębnowej), bo TAK DOBRZE BY SIĘ PALIŁ..
Gdy ktoś, z kim nigdy nic nie pasałam i nie zamierzam nigdy pasać, zbyt natrętnie wypytuje:
- A na tej waszej zabitej wsi, to coś hodujecie? ( ciekawe jak- chyba chów metodą "na odległość") zazwyczaj odpowiadam
-Kury, bo lubimy Ajerkoniak
A gdy CIEKAWY nie poddaje się:
-A ile?
Odpowiadam zgodnie z prawdą
-Sześć
i nie dodaję,że drewnianych.
WYDAWAŁOBY SIĘ,ŻE PIĄTEK-WOLNE- DŁUGA PERSPEKTYWA= RADOŚĆ, SZALEŃSTWO + ŚPIEW
a tu głowa boli
dzisiaj pędzą po niej podkute renifery- środek symbolizuje mój pusty łeb-bez ŻADNYCH dziś fałd mózgowych
Położyłoby się główkę na poduszki
ale honorowe miejsce- zajęli WIELBICIELE BICIA PO MORDZIE, BO W TV będzie LAŃSKO WSZECHCZASÓW!( a ja się NIE ZNAM)
WSZYSCY OCZYWIŚCIE DOSKONALE WIEDZĄ DLACZEGO kierowniczkę BOLI CZEREP ( a żaden nawet nie przechodził koło Akademii Medycznej,że o wstąpieniu nie wspomnę)
-Za dużo kawy a za mało piwa-WSZECHWIEDZĄCY - z piedestału
SPOJRZAŁAM....-ZAMILKŁ
-Może się przejmujesz,że jutro musisz sprzątnąć cały dom?- STARSZY Z RENTGENEM W OCZACH( natychmiast po skrzyżowaniu spojrzeń z cierpiącą) skierował swe śmiercionośne promienie w ekran telewizora.
-A może martwisz się,że w niedzielę idziesz na komunię swoich SŁONECZEK- wysilił się MŁODSZY.
POKAZAŁAM mu skrzyżowane dłonie jako symbol "apage satanas", a że siedzi ostatnio " w temacie" natychmiast inteligentnie zaproponował,że zrobi mi herbaty
I POMOGŁO!!! ...szczególnie jak się "posłodzi" dwoma nurofenami:)
Najważniejsze,że nie boli-mózg z powrotem pofalowany a reniferki nie mają rozbiegu...
Nic nie jest jakim się wydaje-Jutro wprawdzie SOBOTA!!!!- ale JA nie zamierzam przemęczać się sprzątaniem TYLKO WKRĘCANIEM INNYCH W ROBOTĘ-DOPIERO SIĘ ZDZIWIĄ...
Superelegancka torba w supermodnym kolorze i superpiękna apaszka, tak naprawdę są : Badziewiem- darmoszką z prasy kobiecej i szalikiem na wagę ze sklepu, gdzie nie kupuje się ciuchów płacąc banknotami.Ale na jedno przymknięte oko- udają dobrze.
Abstrakcyjna rzeźba tak naprawdę jest rozłupanym kawałkiem wiązu (prawda,że piękny?), który za każdym razem, gdy TEŚĆ odwiedza przytulisko musi być ukrywany( ostatnio w pralce bębnowej), bo TAK DOBRZE BY SIĘ PALIŁ..
Gdy ktoś, z kim nigdy nic nie pasałam i nie zamierzam nigdy pasać, zbyt natrętnie wypytuje:
- A na tej waszej zabitej wsi, to coś hodujecie? ( ciekawe jak- chyba chów metodą "na odległość") zazwyczaj odpowiadam
-Kury, bo lubimy Ajerkoniak
A gdy CIEKAWY nie poddaje się:
-A ile?
Odpowiadam zgodnie z prawdą
-Sześć
i nie dodaję,że drewnianych.
WYDAWAŁOBY SIĘ,ŻE PIĄTEK-WOLNE- DŁUGA PERSPEKTYWA= RADOŚĆ, SZALEŃSTWO + ŚPIEW
a tu głowa boli
dzisiaj pędzą po niej podkute renifery- środek symbolizuje mój pusty łeb-bez ŻADNYCH dziś fałd mózgowych
Położyłoby się główkę na poduszki
ale honorowe miejsce- zajęli WIELBICIELE BICIA PO MORDZIE, BO W TV będzie LAŃSKO WSZECHCZASÓW!( a ja się NIE ZNAM)
WSZYSCY OCZYWIŚCIE DOSKONALE WIEDZĄ DLACZEGO kierowniczkę BOLI CZEREP ( a żaden nawet nie przechodził koło Akademii Medycznej,że o wstąpieniu nie wspomnę)
-Za dużo kawy a za mało piwa-WSZECHWIEDZĄCY - z piedestału
SPOJRZAŁAM....-ZAMILKŁ
-Może się przejmujesz,że jutro musisz sprzątnąć cały dom?- STARSZY Z RENTGENEM W OCZACH( natychmiast po skrzyżowaniu spojrzeń z cierpiącą) skierował swe śmiercionośne promienie w ekran telewizora.
-A może martwisz się,że w niedzielę idziesz na komunię swoich SŁONECZEK- wysilił się MŁODSZY.
POKAZAŁAM mu skrzyżowane dłonie jako symbol "apage satanas", a że siedzi ostatnio " w temacie" natychmiast inteligentnie zaproponował,że zrobi mi herbaty
I POMOGŁO!!! ...szczególnie jak się "posłodzi" dwoma nurofenami:)
Najważniejsze,że nie boli-mózg z powrotem pofalowany a reniferki nie mają rozbiegu...
Nic nie jest jakim się wydaje-Jutro wprawdzie SOBOTA!!!!- ale JA nie zamierzam przemęczać się sprzątaniem TYLKO WKRĘCANIEM INNYCH W ROBOTĘ-DOPIERO SIĘ ZDZIWIĄ...
TO BĘDZIE UDANY DZIEŃ:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)











