tu w roli bagażu skarbona z Gdańska, ale w naszych bagażach nic oprócz stopnia napełnienia i wytrzymałości materii nie było ciekawego
ruszyliśmy w górę mapy. Szkoda,że autostrada tylko w atlasie i to ciągnie się linią przerywaną, co jak wiemy oznacza "chcielibyście aby tu była autostrada:)", bo przejazd przez centrum Łodzi, Torunia to próba wytrzymałości związku z uwagi na stały poziom konfliktu między KIEROWCĄ a jego PILOTEM.
BABĘ wyłączylismy, aby:
- nie sprowadzała nas na manowce, bo roboty drogowe namieszałyby jej w głowie
-oszczędzaliśmy ją na ostatni odcinek trasy, żeby choć raz usłyszeć "dotarłeś do celu"
Założenie brzmiało "żadnych klapek " ( z uwagi na ich totalny brak U NIEKTÓRYCH", toteż PILOTKA ze wsparciem KIEROWCY ze sztywniejącym kręgosłupem, zarządziła ZWIEDZANIE GNIEWU, bo był po drodze a o dziwo humory zaczęły dopisywać , więc trzeba się było podkręcić.
-Dziwny ten Gniew- TAKI MAŁY-zauważył KIEROWCA
-Chcesz mieć większy patrz NA MNIE-zaproponowała PILOTKA , ale propozycję odrzucono.
-A jesteś pewna,że to tu?- próbował wtrącić oglądając pozostałości zamku
-Nie znasz się- zaperzyła się PILOTKA-było się przygotować!-Ale zabytki W DECHĘ, JAK NA TAKI MAŁY GNIEW oczywiście- próbował udobruchać PILOTKĘ KIEROWCA
Rzeczywiście
i kamieniczki
i kościół ze średniowiecznymi malowidłami
dziewica bohater jak żywa:)
robiły wrażenie ( jak na taki MAŁY GNIEW oczywiście). Mnie jednak urzekły DRZWIze ( jak się domyślam) specjalnym otworem dla MYSZY KOŚCIELNYCH ( utożsamiamy się- bośmy też spłukani na okrągło).
Po opuszczeniu miasta- NAGLE WSZYSTKO ZACZĘŁO SIĘ NIE ZGADZAĆ!!!
-To ja już nie wiem W OGÓLE GDZIE JESTEM- oświadczyła beztrosko PILOTKA a na delikatną sugestię,żeby WŁĄCZYĆ BABĘ zaczęła gderać coś o zdradzie w stylu " kłaki jej powyrywam".
Okazało się,że rolę GNIEWU dzielnie i bez szemrania grało miasto NOWE-choć równie zabytkowe.
-WŁAŚNIE SIĘ DZIWIŁEM,ŻE TY TAK Z TYM GNIEWEM, BO GDY SKRĘCALIŚMY WIDZIAŁEM DROGOWSKAZ W INNĄ STRONĘ- wyjaśniła OFIARA PILOTKI, ale na pocieszenie lub raczej , aby uchronić się od niechybnej i gwałtownej śmierci dodała,że I TAK BYŁO FAJNIE!
Od tego momentu wskoczyliśmy w odpowiednie miejsce na mapie i z drobna pomocą BABY po południu dotarliśmy na miejsce.
Przemili gospodarze zamiast witać nas chlebem i solą, czego nie oczekiwaliśmy-ZAPROPONOWALI NAM WIĘKSZY POKÓJ-czego też nie oczekiwaliśmy.W nieskalaną czystość pensjonatu
wnieśliśmy OD RAZU nasz bałagan
i po uzgodnieniu priorytetów:
-lampka do czytania(PILOTKA)
-dostęp do sieci(PILOTKA)
-lodówka (kierowca)
-zimny browar ( kierowca w stanie spoczynku)
polecieliśmy powitać MORZE, ciesząc się,że w odróżnieniu od BABY- WYCZERPANEJ PO KRÓTKIEJ TRASIE I PODŁĄCZONEJ MUSOWO DO ŁADOWARKI W POKOJU-mamy WŁASNE ZASILANIE:)
Dla tych, co JESZCZE czekają na wakacje- KIEROWCA dokonał zamoczenia odnóży ORAZ SPODNI ( wbrew radom doświadczonej PILOTKI,żeby GACIE PODWINĄŁ)







