poniedziałek, 14 lutego 2011

NIE OBCHODZĘ WALENTYNEK, ale....

Dostałam PĄCZKA! i MIŁOSNEGO SMSa- "chyba ktoś Cię kocha-mąż" poprzedzonego słowami wybitnie niecenzuralnymi dobiegającymi z drugiego pokoju w czasie MĘKI TWÓRCZEJ i z powodu wybitnego nietrafiania w klawisze telefonu.
Dla Was WSZYSTKICH OPRÓCZ SERCA
moja ostatnio ulubiona PIOSENKA O MI-OŚCI:)

sobota, 12 lutego 2011

ZMYWARKA SZWANKUJE, czyli władcę dopadła grypa

Tytuł może nazwijmy to ENIGMATYCZNY ale jak w kilku słowach streścić to,że:
  1. nadal nie zakupiono obiecanej zmywarki
  2. MĄŻ się zepsuł ( grypa) i nie myje
  3. nie traktuje się chorego przedmiotowo, ale z należytą czcią, szacunkiem i współczuciem -niechybnie prowadzącym do depresji autorki
Oczywiście DOMOWY COLOMBO wydedukował,że przywlókł wirusa ZE SKLEPU!-"COŚMY TAM RAZEM CHODZILI"-i już wiadomo kto winien!
Zapakowałam słaniającego się na nogach do łóżka ( zaraz zaczęło mu się nudzić i prorokował,że NA PEWNO NIE WYLEŻY I BĘDĄ KOMPLIKACJE!) i pognałam kurcgalopkiem do apteki po niezbędne medykamenty.
Kolejka-jak na Kasprowy w sezonie, ale rozumiem - WSZYSCY CHORZY! STOJĘ SOBIE SPOKOJNIE ,zastanawiając się- co oprócz OBOWIĄZKOWEGO ROSOŁU ( wszak chory, choć maruda swoje prawa ma)dziś ugotuję z PUSTEJ JAK ZWYKLE LODÓWKI, gdy nagle CZUJĘ KŁUCIE W BOKU!
Nie, to nie zawał, tylko stojąca za mną KLIENTKA ( lat około 200) sprawdzała chyba ,czy ma osteoporozę i czy złamie na moich plecach swój palec.
Niestety nie wiedziała , bo i skąd,ŻE NIE ZNOSZĘ DŹGANIA PALCEM!!!! (w PLACÓWCE zawsze oddaję)
-Pani mi poda te reklamę-rozległ się za mną donośny głos.
Usłyszałabym, nie trzeba było dźgać-pomyślałam, ale usłużnie podałam co trzeba.
-Pani przeczyta , czy jest w promocji tran, bo widzi,że nie mam okularów- zaproponowała dalszą współpracę staruszka
Przeczytałam - był
-Ale on jest z czego?- drążyła dalej
-Napisane ,że z dorsza- wtrąciła się stojąca za staruszką zasmarkana SZEŚĆDZIESIĄTKA i ręką trzymającą mocno już zużytą chusteczkę o pierwotnej nazwie HIGIENICZNA- NAJPIERW PRZEJECHAŁA MI POD NOSEM ,A POTEM PRZETARŁA SZLAK WIODĄCY DO INFORMACJI W ULOTCE.
Już widziałam, te miliony wirusów dobierające się do mnie i w myślach do listy dodałam DUŻO CZOSNKU
-Z dorsza?-zdziwiła się DŹGAJĄCA-To co to za tran?Powinien być z wieloryba, albo z rekina-dźgający palec wylądował tym razem na moim ramieniu.
-Z rekina , to lepiej nie, bo można przejąć jego cechy-zauważyłam jak mi się wydawało nad wyraz roztropnie,ale DWUSETKA była widać innego zdania, bo zrugała mnie PEŁNYM GŁOSEM ( nie zważając na napis PROSIMY O CISZĘ)ku uciesze kaszlących i kichających.
-TAKA MŁODA A TAKA BEZCZELNA!-krzyknęła i złowrogi palec niepokojąco przybliżył się do mojego oka ( w myślach do listy dodałam DEPRIM)
-Kup se pani lepiej coś na wzrok-doradziła SZEŚĆDZIESIĄTKA- przecież na oko widać,że KOBITA PO CZTERDZIESTCE JEST-oceniła wprawnym okiem
Wszyscy stojący ZA I PRZEDE MNĄ uprzejmie się wychylili,żeby ocenić STAN FAKTYCZNY, a ja w myślach dodałam do listy AJERKONIAK)
BILANS:
-ZAKUPY DLA CHOREGO-20ZŁ
-ZAKUPY DLA RATOWNICZKI-47 ( w tym deprim forte 27)
-straty moralne- NIE DO OGARNIĘCIA
Przez kolejne dni leczyłam depresję:
  • łykając deprim (1x w ciągu kuracji)
  • popijając" jajcówę" z gwinta( bo jak wiemy zmywarka się zepsuła) ( w zalezności od potrzeb)
  • żrąc czosnek ( regularnie , bo lubię)
  • unikając ZAŁAMANEGO I JEGO PRZEPOWIEDNI ODNOŚNIE KOŃCA ŚWIATA I JEGO SAMEGO (po antybiotyku tak ma)
  • oglądając HOUSEA i marząc aby nasz wszystkich zdiagnozował 
  • szyjąc TORBY na zamówienie i RZEKOME ZAMÓWIENIE (każdy pretekst jest dobry,żeby zająć ręce z daleka od garów)
Wyszły nieco  W STARYM STYLU, ale cóż się dziwić, skoro szyła je BEZCZELNA PO CZTERDZIESTCE



niedziela, 6 lutego 2011

REKLAMA DŹWIGNIĄ .....

Sobota- wieczór. Wszyscy pozamykali się w swoich pokojach i
  • nie udają ,że śpią( chrapanie słychać przez zamknięte drzwi)
  • udają,że się uczą -SESJONACI
  • udają,że są zajęci CZYMŚ BARDZO WAŻNYM-WŁADCZYNI KLAWIATURY określana w dniu dzisiejszym mianem:
  1. stonki- bo tylko lata i się "nie łapie"
  2. Apacza ,bo poluje a  i tak z tego nic nie ma
Te urocze określenia wymyślili na poczekaniu SPECJALIŚCI OD ANTYKÓW , którzy dzisiaj próbowali sprzedać mi WSZYSTKO, ale byłam  INDIAŃSKĄ STONKĄ  i się nie dałam.
Z uwagi na słabe wyniki sprzedaży, upodobnili się do Pań  w sklepach z odzieżą markową, które już od drzwi chcą koniecznie wiedzieć, po co przyszłaś i DLA KOGO  kupujesz, bo na ciebie OCZYWIŚCIE nie ma rozmiarów.
-Czego pani szuka właściwie?-zadał pytanie SPECJALISTA, U KTÓREGO NAWET TALERZYKI Z NAPISEM IKEA były  Z EPOKI i SYGNOWANE, gdy tylko zaczęłam hamować przy jego stoisku
-A.....właściwie to.... nie wiem- odparłam zgodnie z prawdą, zyskując pewnie w kuluarach mózgu sprzedawcy przydomek STONKA-KRETYNKA CHOĆ NIE BLONDYNKA.
Za całe dwa złote kupiłam tylko kubeczek z Chodzieży, (którego urodę będę sławić w innym terminie, bo baterie do aparatu jak zwykle siadły w nieodpowiednim momencie)- SPRZEDAWCA NIE ROBIŁ ŻADNEJ REKLAMY i mogłam na chwilę bezpiecznie zaparkować na moich ślizgaczach ( kto dziś spacerował- ten wie)
Jesteśmy raczej REKLAMOODPORNĄ  rodziną ( czyli NIEZORIENTOWANĄ W TRENDACH:), CO NIE ZNACZY,ŻE NIGDY NIE DAJEMY SIĘ NABRAĆ
Gdy z ekranu ZYGMUNT CH. zachęca "chcemy zmienić Twoje życie"- MŁODSZY nieodmiennie uzupełnia
-ALE NIE POWIEDZIAŁ, CZY NA LEPSZE-powstrzymując ewentualnych FANTASTÓW.
Jest tylko jedna reklama,której twórców mam nadzieję  NIGDY nie poznam, bo skończyłoby się to ZEJŚCIEM moim albo ich.
Daaaaawno temu w ramach ostaniej woli ( KOLEŻANKA MA ZADBAĆ O ZADOŚĆUCZYNIENIE) wybrałam sobie utwór
do odegrania w WIADOMYM MOMENCIE!
A TERAZ CO?!-MUSIAŁABYM JEDNOCZEŚNIE CZĘSTOWAĆ ŻAŁOBNIKÓW FERRERO ROCHER- bo tylko z tym ten utwór się teraz kojarzy .A NA TAKĄ ROZRZUTNOŚĆ NAWET PO ŚMIERCI MNIE NIE STAĆ!!!
Zatem zmiana-może tego mi nie podkradną do reklamy


 

PS.Aby nie dać się omotać tylko opatulić-OPATULACZ
MIŁEJ NIEDZIELI:)

poniedziałek, 31 stycznia 2011

KONIEC BALU PANNO LALU, czyli koniec epoki świątecznej

-Trzeba ją wywalić, bo się sypie- dobiegło mnie z dużego pokoju
-Zaczekajmy do wieczora,żeby sąsiedzi nie widzieli- nadstawiłam uszu , ale na szczęście okazało się,że chodzi o TĘ DRUGĄ,czyli choinkę samowolnie pitającą przed świętami przez balkon lotem ślizgowym w dół.
Bardzo jej się u nas widocznie spodobało, bo najpierw dzielnie broniła się przed totalnym rozebraniem poprzez drapanie i kłucie a potem w  akcie desperacji zapierała się w drzwiach rozłożystymi gałęziami , pokrywając balkon morzem igieł w niemej rozpaczy...
-Znowu k...wa ktoś wyrzuca choinkę przez balkon, CO ZA WIEŚNIAKI J...E!
-dobiegł nas z dołu oceniający głos bliżej niezidentyfikowanego sąsiada, gdy w poczuciu dobrze wykonanego obowiązku, z zadowoleniem późnym wieczorem otrzepywaliśmy ręce.
-TERAZ TO JA PO NIĄ NIE IDĘ-od razu zastrzegł  niedawny POGROMCA CHOINEK
-Ja też nie-chórem odezwały się WIERNE KOPIE TATUSIA-ON na pewno czai się na balkonie i luka KTO TERAZ PRZYJDZIE.....-dodali złowróżbnym głosem
Wyjrzałam dyskretnie przez barierkę-żadnego żarzącego się w ciemnościach papierosa-DROGA WOLNA!
Już miałam tę radosną wieść ogłosić TYM CO NA PEWNO MARZĄ O POMAGANIU MAMUSI WE WSZYSTKIM, gdy na miejscu osadził mnie wesolutki głos wracającej z naszej piwiarenki SĄSIADKI
-Ej, OLQA! zatargać ci choinkę do śmietnika?, Bo i tak idę-kiwania głową (nawet energicznego) i pokazywania podrzynania gardła własną ręką w ciemnościach  i tak nie widać, więc nie pozostało mi nic innego jak tylko słabiutkim głosem podziękować i zapewnić,ze SAMI DAMY RADĘ.
LUDZIE POSZLI, uprzątnęli APOTEM ZDJĘLI KOMINIARKI i zaczęli buszować w lodówce, która pomimo późnej pory przyjęła to nad wyraz przychylnie w odróżnieniu od tej, KTÓRA JUTRO ZNOWU BĘDZIE UZUPEŁNIAĆ ZAPASY
-Dopiero, co jedliście...-spróbowałam
-ALE JESTEŚMY GŁODNI- TERAZ!-odpowiedział STARSZY, a ja w myślach dokończyłam-ZAWSZE I NA WIEKI WIEKÓW (przed amen powstrzymała mnie tylko bojaźń Boża)
Dobrze,że uszyłam znowu kilka zakupowych toreb

WIOSENNĄ-delikatną NIE NA ZIEMNIAKI!
 LETNIĄ-obwisłe płatki symbolizują RĘCE MATKI plączące się po ziemi po udanych zakupach
JESIENNĄ, w której zamiast zakupów będę przynosić robotę Z PLACÓWKI:(

Najlepiej byłoby je jednak sprzedać, a za uzyskane pieniądze zrobić wypad do  marketu TANIE JEDZENIE i rzucić hasłem POPROSZĘ- ZAKUPY- byle sycące!
 DAM RADĘ-na pociechę zawsze przypominam sobie napis na krześle (wystawa na zamku w Cieszynie)

wtorek, 25 stycznia 2011

ODROLNIAM SIĘ czyli moje życiowe role

Jako dziecię lat kilku ,byłam wzorowym przedszkolakiem - ryczącym od poniedziałku do piątku i zarażającym rykiem CAŁA GRUPĘ- stąd zabieg socjotechniczny NASZEJ PANI-sadzanie PŁAKSY za biurkiem -skąd niewiele wystawała i nie rzucała się reszcie w oczy.


POCZUŁAM SMAK WŁADZY! i to ,że swoim zachowaniem , ewentualnie humorami można wpływać a nawet kształtować zachowanie innych- rola CICHOCIEMNEGO (ew. CICHOBŹDZIEJA) stanęła przede mną otworem.
W szkole -wzorowa uczennica-przewodnicząca, zastępowa ZHP, co to nie wychyla się NIGDY- nawet wtedy, gdy trzeba iść na wagary- ZAWSZE W GRUPIE, choćby w d...
W PLACÓWCE -NASZA PANI (epitetów bardziej pikantnych nie przytoczę, bo nikt nie ośmielił się donieść na kolegów-PANI JEST GUPIA-jako norma- się nie liczy do statystyk)
W STADLE- MAŁŻONKA, co to może śniadań do pracy nie robi, ale jest WIECZNIE ZADOWOLONA i w dodatku nie trzeba w tym celu wydawać ciężko zarobionej kasy na prochy-SAMA Z SIEBIE TAK MA!
Aby ten stan permamentnego dobrego humoru ( pomimo braku powalających sukcesów w pracy twórczej i życiu osobistym) utrzymać, KOLEŻANKA, czyli MÓJ MENAGO- wydała przyjęcie. Wiadomo , nic tak nie cieszy jak wspólne obrabianie tyłków TYM CO SIĘ NIE STAWILI przy kawusi.
TYM RAZEM JEDNAK PRZEGIĘŁA!



Za ciężko zarobione pieniądze zakupiła nawet KAWIOR!!!!, co zostało odpowiednio ocenione i docenione:
-MUSIAŁAŚ SIĘ POPISAĆ!!!-ja
-To ja już Was teraz nie zaproszę, BO CZYM CIĘ PRZEBIJĘ?!-FOKSIOWA
Nie przeszkadzało nam to jednak wcale w konsumpcji, nie tylko rybich jajek- zapijanych herbatką sporządzoną według tajnej receptury przywleczonej z uniwersytetu przez pracowite dziecię ( wyjawionej po zaledwie kilkukrotnym NIE BĄDŹ ŚWINIĄ- z ust ZAPROSZONYCH GOŚCI)
Dopiero w domu przypomniałam sobie ,że moją obecnie CZOŁOWĄ ROLĄ powinna być MATKA STUDENTA W CZASIE SESJI!!!!
-Jak tam SESJA?-zadałam pytanie z gatunku jak się okazało ZACZEPNO OBRONNYCH
-FAJNIE SIĘ STUDIOWAŁO- SZODA,ŻE TAK KRÓTKO!!!-odpowiedział JAK ZAWSZE PRZYTOMNY MŁODSZY i sam z siebie dodał, ku zgrozie MATKI
-NIE ZALICZYŁEM FIZY-BO SIĘ NIE PODPISAŁEM!!!
Po wyjaśnieniu OSZOŁOMIONEJ,że zaliczenie nie polegało TYLKO NA ZŁOŻENIU PODPISU (komentarz- Może tam u was na pedagogice tak było), ale,że ów był warunkiem koniecznym , bo udowadniającym autorstwo- MATKA JAK ZWYKLE POSPIESZYŁA Z DOBRĄ RADĄ
-To idź i wyjaśnij, pokaż zeszyt,że to TWÓJ CHARAKTER PISMA!!!-rozpędziłam się, zadowolona z pełnionej roli CZOŁOWEGO DORADCY STUDENTA
-I co, mam pokazać ,że swoim charakterem pisma zakreśliłem kółka przy a,b,c,d?-ZGASIŁ MNIE JAK ŚWIECZKĘ TEN, CO WCALE NIE POTRZEBUJE POMOCY- TYLKO MŁOTKA W ŁEB.
Pozostaje mi ostateczność- wezwanie sił wyższych, co przy moim braku gorliwości w tej dziedzinie na co dzień- NIE ROKUJE DOBRZE!
Jako dowód fotka z targu staroci- czy MADONNA na kogoś jeszcze TAK popatrzyła?
PS, zapomniałam,że jestem jeszcze TORBOTWÓRCĄ-AMATOREM:)
SPONSOREM W/W TWORU JEST ŁASKAWA FOKSIOWA:)

piątek, 21 stycznia 2011

OMAMY, czyli jak prawie stałam się sławną

Pomimo zaangażowania sił wszelakich ( z wyłączeniem a może szkoda sił nieczystych) polegającym na:
  • czasowym zaborze mienia ruchomego RODZICIELKI w postaci telefonu komórkowego i bezczelnym , samowolnym wysłaniu smsa o WIADOMEJ TREŚCI (próba zwrotu wydatkowanych w ten sposób 1,23zł ,spotkała się ze zdecydowaną odmową  POSZKODOWANEJ wyrażoną PUKANIEM WIELOKROTNYM we własną głowę, co zapewne miało znaczyć NA DRUGI RAZ NIE DAM SIĘ PODEJŚĆ)
-Idź ty już lepiej i dziergaj- dorzuciła na pożegnanie jak zwykle wspierająco.
  • wciągnięciu w proceder najbliższej rodziny zawalonej SWOIMI PROBLEMAMI w postaci nieocenionej siostry, która nie dopytując się o co chodzi ( "bo ja tam nie wiem, co to te blogi- WIEM,ŻE SĄ I TYLE!") WZIĘŁA I TEŻ WYSŁAŁA
 
  • PRZYCZAJCE na KOLEGÓW młodzieży (ze szczególnym uwzględnieniem CHULIGANA), która i tak nic nie dała, bo odtąd każde wejście poprzedzał anonsem ( oprócz zwyczajowego chuligańskiego "dzień dobry")
-Ja mam PLAYA I NIE MAM KASY NA SMSY


-Ale chcesz tu spać?- zapytała WŁAŚCICIELKA NOCLEGOWNI, co zostało zbyte -NO RACZEJ- i dlatego IMPERTYNENT dostał tylko koc i twardy jasiek pod umęczoną przebywaniem w JASKINII PRZEMOCY TELEFONICZNEJ głowę.
DOBRZE MU TAK!MÓGŁ MIEĆ Z 5 TELEFONÓW ZE ZŁOTYMI KARTAMI! NIE PRZYGOTOWAŁ SIĘ? NIECH ŚPI NA TWARDYM!:)

  • TOTALNEJ DEGRENGOLADZIE  w środowisku dawnych szkolnych sympatii ( dzięki BKB!-nie zapomnę!:) i teraz przynajmniej o kilka osób więcej będzie miało powód do dziękowania siłom wyższym,że PRZESTAŁO SIĘ ZE MNĄ ZADAWAĆ W ODPOWIEDNIM CZASIE
  • WYDATNEJ POMOCY KOLEŻANEK BLOGOWYCH I NIEBLOGOWYCH (W REALU KOLEŻANKA I FOKSIOWA:)
 Nie udało się zakwalifikować na pierwsza stronę konkursu na BLOG ROKU i teraz mogę co najwyżej przystroić balkon we wstęgi i kwiecie i startowac w dyscyplinie- BLOK ROKU!
A poważnie- jestem szalenie dumna z tego,ze mój blog znalazł się na 21 miejscu i wdzięczna tym ,którzy na niego głosowali oraz tym, którzy czytając dziwili się, jak można takie badziewie zgłaszać, ale pomimo tego oszczędzili mi krytycznych komentarzy.
Wymarzona recenzja zaczynająca się od słów "Chała, chał" autorstwa niedoścignionej Marii Czubaszek i zawarta w ten sposób wirtualna znajomość- okazała się tylko OMAMEM spracowanej głowy...
MOGŁO BYĆ JEDNAK GORZEJ-GDYBY JUROREM BYŁA EWA SZUMAŃSKA, którą wielbię zawsze i wciąż- MUSIAŁABYM POPEŁNIĆ SEPUKU i nie uszyłabym KOLEŻANCE zamówionej poszewki -w związku z tym w kondukcie NIE BYŁOBY NIKOGO Z PRACY! (no chyba,że FOKSIOWA by się zlitowała)
A WIĘC ŻYJĘ I MAM SIĘ DOBRZE a przede mną OMAM nowej ścieżki kariery- PRODUCENT TOREB ZE SKAJU-z uwagi na poczyniony hurtowo zakup 2m skaju.
Gdyby ktoś jednak chciał zwalczać swoje omamy zamieszczm poradnik:

wtorek, 18 stycznia 2011

W CZASIE DESZCZU DZIECI SIĘ NUDZĄ, czyli ferie jak zwykle

Jak pech to pech! Znacznie częściej, jeśli akurat mamy ferie, to śnieg leży tylko w Norwegii,żeby natychmiast zasypać drogi, gdy po feriach, co rano przedzieramy się do PLACÓWKI ( oczywiście ku uciesze mieszkańców stolicy, którzy śnieg w górach mają ZAWSZE!)
PLACÓWKA zatem przeżyje oblężenie!Brak konkurencyjnej górki ( no chyba,że ktoś lubi ślizgi w błocie-osobiście może i lubi , ale MAMUSIE- to już niekoniecznie) sprawi,że młodzież szturmem uderzy do drzwi UKOCHANEJ SZKOŁY, gdzie stęsknieni WYCHOWAWCY-ZAPEWNIĄ IM(zgodnie z życzeniem rodziców) GODZIWĄ ROZRYWKĘ a rodzicom ŚWIĘTY SPOKÓJ.
Skąd to wiem? ( choć na urlopie)- LATA PRAKTYKI!!! i podsłuchana rozmowa:
Osoby dramatu: WYCHOWAWCA I MATKA POLKA
-Czy dziecko jest chore?- pyta z troską wychowawca mając nadzieję,że  i jutro- w ostatnim dniu nauki OSZCZĘDZI WYCHOWAWCY swojego z lekka zasmarkanego i rozkaszlonego widoku.
-NO chory, ale jutro przyjdzie, bo MĄŻ JEST PO NOCCE I MUSI MIEĆ SPOKÓJ-odpowiada MATKA POLKA z nadzieją,że WYCHOWAWCA ZROZUMIE!Oczywiście nie ma innego wyjścia MUSI ZROZUMIEĆ.
Parę lat temu w ramach GODZIWEJ ROZRYWKI zaplanowałyśmy z KOLEŻANKĄ- zabawy w terenie pod hasłem "Na tropach Yeti" i prędzej by się znalazł Yeti niż śnieg- akurat w tym momencie wziął i stopniał!. Pogoda jak dziś. W PLACÓWCE- DZIECKO- SZTUK 1-przyprowadzone przez mamusię, która zorientowawszy się,że dziecię będzie narażone na SAMOTNĄ ZABAWĘ w towarzystwie DWÓCH PAŃ, dyrdaczkiem pobiegła do domu , skąd przyprowadziła opierającą się, starszą latorośl SIOSTRĄ ZWANĄ.
ZABAWA BYŁA PRZEDNIA!:
  • zbudowałyśmy igloo- z prześcieradła i krzeseł
  • pływałyśmy na prześcieradłowej krze
  • lepiłyśmy bałwana z makulatury
  • a zamiast tropienia Wielkiej Stopy odbijałyśmy własne ślady...oczywiście NA PRZEŚCIERADLE!
Po odebraniu radosnych TROPICIELEK przez nie mniej RADOSNĄ I ZLUZOWANĄ MAMUSIĘ, padłyśmy jak  sznyty na prześcieradło i zastanawiałyśmy się, czy nie zostać od razu do jutra, bo będzie TEATRZYK , czy cóś, a do spania przecież MAMY PRZEŚCIERADŁO!
Głód jednak zwyciężył i bezduszne zamknięcie na czas ferii stołówki szkolnej oraz sklepiku ze smakołykami przesądziły o tym ,że krokiem posuwistym na uginających się nogach w poczuciu WYKONANIA kawałka DOBREJ NIKOMU NIEPOTRZEBNEJ ROBOTY poczłapałyśmy do TYCH, KTÓRYMI NA SZCZĘŚCIE NIE TRZEBA SIĘ ZAJMOWAĆ.
W tym roku- BYCZĘ SIĘ!  i szyję

 TORBY -NAWET NIEBIAŃSKIE, BO Z TKANINY "sky":)
a DYREKTOR PLACÓWKI niepokoi podwładnych ( KOLEŻANKA) smsami Z NIESPODZIANKĄ!

Przed kliknięciem" ODCZYTAJ", KOLEŻANKA zdążyła już zrobić rachunek sumienia i sprawdzić oferty na rynku pracy zaczynające się od słów-NAUCZYCIELA PRZYJMĘ ( liczba ofert-0)
A TU NIESPODZIANKA-DYREKTOR WE WŁASNEJ TELEFONICZNEJ OSOBIE PRZYSŁAŁ JEJ SMS O TREŚCI- POMAGAM!!!!!
Teraz mamy zagwozdkę, czy   wypada odpisać I VICE VERSA?!

PS.WŁAŚNIE DOWIEDZIAŁAM SIĘ,ŻE KOLEŻANKA PRZEJĘŁA INICJATYWĘ ( WZIĘŁA LOS W SWOJE RĘCE ) I ODPISAŁA-CYTUJĘ:
"WITAM SERDECZNIE! WIEM,ŻE ZAWSZE MOGĘ NA P. DYR. LICZYĆ, ALE OBECNIE DZIĘKUJĘ ZA POMOC:)"-NIECH MOC BĘDZIE Z NIĄ!