W samochodzie miła , rodzinna atmosfera...połączona z ZAPODAWANIEM MUZY ("bo ojciec masz fajne nagłośnienie" ) ze szczególnym uwzględnieniem szlagieru
TAK WYRASTA POKOLENIE...WYCHOWANE W NIENAWIŚCI, z dalszymi równie inspirującymi słowami-"Tu argument twardych pięści przekonuje wszystkich!!!."
Sielanka, przerywana kłótniami na temat KTO UMIE A KTO NIE- CZYTAĆ MAPĘ i poradami z TYLNEGO SIEDZENIA- ZDETRONIZOWANEJ KRÓLOWEJ ( czyt. NAJLEPSZEGO PILOTA)
-Jakby się KTO pytał, to skręt na Strumień JUŻ BYŁ! ale ja tu z tyłu NIC NIE WIDZĘ!
Przystanek Strumień. Piękna żywa szopka i odlotowe jasełka w wykonaniu okoliczych DZIAŁACZY.
ŚWIĘTA RODZINA- CAŁKIEM NATURALNA
komentarze z tłumu- TEMU DZIECKU TO MUSIELI CHYBA COŚ DAĆ,ŻE TAK ŚPI.
komentarz z RODZINY( MŁODSZY)- Mam nadzieję,że to RODZICE tego dziecka, bo JA JAKBYM SIĘ TAK OBUDZIŁ A TU OBCE GĘBY......
Jednym słowem CZAR I MAGIA BOŻEGO NARODZENIA w narodzie nie ginie...
Zgromadzone zwierzęta DAŁY Z SIEBIE WSZYSTKO!-przynajmniej jak mogły, starały się przebeczeć, przegulgotać, przekwakać gadający tłum przewalający się od klatki do klatki, karmiący tych, co nie powinni być karmieni, błyskający fleszem raz po raz po prześwietlonych oczach zwierzątek.
Na scenie wymiatali TRZEJ KRÓLOWIE! i nieważne co mówili , ale JAK WYGLĄDALI!
-CIEKAWE SKĄD ONI WZIĘLI PRAWDZIWEGO MURZYNA?- gromko odezwał się Z KAMIENNĄ TWARZĄ głos z tłumu- prywatnie MÓJ SYN, przez co chwilowo skoncentrował na sobie uwagę okolicznych gapiów.
W kościele zaskoczył nas nie tylko ruszający główką, ale śpiewający kolędy aniołek, którego wysłuchaliśmy jednokrotnie,bo DELEGOWANY do wrzucenia monety- STANOWCZO ODMÓWIŁ REPLAYA!
W czeskim Cieszynie miałam możliwość wykazania się zdolnościami lingwistycznymi rozmawiając w barze z Wietnamczykiem mówiącym po czesku . Jak dobrze,że wymyślono piktogramy i fotografie dań! Najważniejsze jednak,że MĄŻ ZAPŁACI zrozumiał od razu.
Na cieszyńskie wzgórze zamkowe wdrapałam się z widocznym dla wszystkich trudem polegającym na:
-notorycznym zostawaniu w tyle
-dyszeniu jak smok wawelski po siarce
-przystawaniu co dwa kroki,żeby PODZIWIAĆ PANORAMĘ
W tym czasie MŁODZIEŻ obleciała wszystko dwa razy w kółko, przeczytała na tabliach , co było do przeczytania i poganiała ZMĘCZONĄ czułymi słowami NO CHODŹŻE JUUUUŻŻŻ...
WCALE SIĘ JEDNAK TYM NIE MARTWIĘ. Udowodniono bowiem,że za niezwykłą wydolność Justyny Kowalczyk odpowiada fakt ,że posiada więcej mięśni czerwonych niż inni- PEWNIE DOSTAŁA MOJĄ CZĘŚĆ, bo ja takowych nie posiadam i stad ustawiczna zadyszka. Ale niech tam, niech sobie ma!
PS.
nieczynna wystawa obejrzana przez szybę-może i dobrze
nieczynny sklep- również przez szybę- na pewno niedobrze:)



