wtorek, 25 stycznia 2011

ODROLNIAM SIĘ czyli moje życiowe role

Jako dziecię lat kilku ,byłam wzorowym przedszkolakiem - ryczącym od poniedziałku do piątku i zarażającym rykiem CAŁA GRUPĘ- stąd zabieg socjotechniczny NASZEJ PANI-sadzanie PŁAKSY za biurkiem -skąd niewiele wystawała i nie rzucała się reszcie w oczy.


POCZUŁAM SMAK WŁADZY! i to ,że swoim zachowaniem , ewentualnie humorami można wpływać a nawet kształtować zachowanie innych- rola CICHOCIEMNEGO (ew. CICHOBŹDZIEJA) stanęła przede mną otworem.
W szkole -wzorowa uczennica-przewodnicząca, zastępowa ZHP, co to nie wychyla się NIGDY- nawet wtedy, gdy trzeba iść na wagary- ZAWSZE W GRUPIE, choćby w d...
W PLACÓWCE -NASZA PANI (epitetów bardziej pikantnych nie przytoczę, bo nikt nie ośmielił się donieść na kolegów-PANI JEST GUPIA-jako norma- się nie liczy do statystyk)
W STADLE- MAŁŻONKA, co to może śniadań do pracy nie robi, ale jest WIECZNIE ZADOWOLONA i w dodatku nie trzeba w tym celu wydawać ciężko zarobionej kasy na prochy-SAMA Z SIEBIE TAK MA!
Aby ten stan permamentnego dobrego humoru ( pomimo braku powalających sukcesów w pracy twórczej i życiu osobistym) utrzymać, KOLEŻANKA, czyli MÓJ MENAGO- wydała przyjęcie. Wiadomo , nic tak nie cieszy jak wspólne obrabianie tyłków TYM CO SIĘ NIE STAWILI przy kawusi.
TYM RAZEM JEDNAK PRZEGIĘŁA!



Za ciężko zarobione pieniądze zakupiła nawet KAWIOR!!!!, co zostało odpowiednio ocenione i docenione:
-MUSIAŁAŚ SIĘ POPISAĆ!!!-ja
-To ja już Was teraz nie zaproszę, BO CZYM CIĘ PRZEBIJĘ?!-FOKSIOWA
Nie przeszkadzało nam to jednak wcale w konsumpcji, nie tylko rybich jajek- zapijanych herbatką sporządzoną według tajnej receptury przywleczonej z uniwersytetu przez pracowite dziecię ( wyjawionej po zaledwie kilkukrotnym NIE BĄDŹ ŚWINIĄ- z ust ZAPROSZONYCH GOŚCI)
Dopiero w domu przypomniałam sobie ,że moją obecnie CZOŁOWĄ ROLĄ powinna być MATKA STUDENTA W CZASIE SESJI!!!!
-Jak tam SESJA?-zadałam pytanie z gatunku jak się okazało ZACZEPNO OBRONNYCH
-FAJNIE SIĘ STUDIOWAŁO- SZODA,ŻE TAK KRÓTKO!!!-odpowiedział JAK ZAWSZE PRZYTOMNY MŁODSZY i sam z siebie dodał, ku zgrozie MATKI
-NIE ZALICZYŁEM FIZY-BO SIĘ NIE PODPISAŁEM!!!
Po wyjaśnieniu OSZOŁOMIONEJ,że zaliczenie nie polegało TYLKO NA ZŁOŻENIU PODPISU (komentarz- Może tam u was na pedagogice tak było), ale,że ów był warunkiem koniecznym , bo udowadniającym autorstwo- MATKA JAK ZWYKLE POSPIESZYŁA Z DOBRĄ RADĄ
-To idź i wyjaśnij, pokaż zeszyt,że to TWÓJ CHARAKTER PISMA!!!-rozpędziłam się, zadowolona z pełnionej roli CZOŁOWEGO DORADCY STUDENTA
-I co, mam pokazać ,że swoim charakterem pisma zakreśliłem kółka przy a,b,c,d?-ZGASIŁ MNIE JAK ŚWIECZKĘ TEN, CO WCALE NIE POTRZEBUJE POMOCY- TYLKO MŁOTKA W ŁEB.
Pozostaje mi ostateczność- wezwanie sił wyższych, co przy moim braku gorliwości w tej dziedzinie na co dzień- NIE ROKUJE DOBRZE!
Jako dowód fotka z targu staroci- czy MADONNA na kogoś jeszcze TAK popatrzyła?
PS, zapomniałam,że jestem jeszcze TORBOTWÓRCĄ-AMATOREM:)
SPONSOREM W/W TWORU JEST ŁASKAWA FOKSIOWA:)

piątek, 21 stycznia 2011

OMAMY, czyli jak prawie stałam się sławną

Pomimo zaangażowania sił wszelakich ( z wyłączeniem a może szkoda sił nieczystych) polegającym na:
  • czasowym zaborze mienia ruchomego RODZICIELKI w postaci telefonu komórkowego i bezczelnym , samowolnym wysłaniu smsa o WIADOMEJ TREŚCI (próba zwrotu wydatkowanych w ten sposób 1,23zł ,spotkała się ze zdecydowaną odmową  POSZKODOWANEJ wyrażoną PUKANIEM WIELOKROTNYM we własną głowę, co zapewne miało znaczyć NA DRUGI RAZ NIE DAM SIĘ PODEJŚĆ)
-Idź ty już lepiej i dziergaj- dorzuciła na pożegnanie jak zwykle wspierająco.
  • wciągnięciu w proceder najbliższej rodziny zawalonej SWOIMI PROBLEMAMI w postaci nieocenionej siostry, która nie dopytując się o co chodzi ( "bo ja tam nie wiem, co to te blogi- WIEM,ŻE SĄ I TYLE!") WZIĘŁA I TEŻ WYSŁAŁA
 
  • PRZYCZAJCE na KOLEGÓW młodzieży (ze szczególnym uwzględnieniem CHULIGANA), która i tak nic nie dała, bo odtąd każde wejście poprzedzał anonsem ( oprócz zwyczajowego chuligańskiego "dzień dobry")
-Ja mam PLAYA I NIE MAM KASY NA SMSY


-Ale chcesz tu spać?- zapytała WŁAŚCICIELKA NOCLEGOWNI, co zostało zbyte -NO RACZEJ- i dlatego IMPERTYNENT dostał tylko koc i twardy jasiek pod umęczoną przebywaniem w JASKINII PRZEMOCY TELEFONICZNEJ głowę.
DOBRZE MU TAK!MÓGŁ MIEĆ Z 5 TELEFONÓW ZE ZŁOTYMI KARTAMI! NIE PRZYGOTOWAŁ SIĘ? NIECH ŚPI NA TWARDYM!:)

  • TOTALNEJ DEGRENGOLADZIE  w środowisku dawnych szkolnych sympatii ( dzięki BKB!-nie zapomnę!:) i teraz przynajmniej o kilka osób więcej będzie miało powód do dziękowania siłom wyższym,że PRZESTAŁO SIĘ ZE MNĄ ZADAWAĆ W ODPOWIEDNIM CZASIE
  • WYDATNEJ POMOCY KOLEŻANEK BLOGOWYCH I NIEBLOGOWYCH (W REALU KOLEŻANKA I FOKSIOWA:)
 Nie udało się zakwalifikować na pierwsza stronę konkursu na BLOG ROKU i teraz mogę co najwyżej przystroić balkon we wstęgi i kwiecie i startowac w dyscyplinie- BLOK ROKU!
A poważnie- jestem szalenie dumna z tego,ze mój blog znalazł się na 21 miejscu i wdzięczna tym ,którzy na niego głosowali oraz tym, którzy czytając dziwili się, jak można takie badziewie zgłaszać, ale pomimo tego oszczędzili mi krytycznych komentarzy.
Wymarzona recenzja zaczynająca się od słów "Chała, chał" autorstwa niedoścignionej Marii Czubaszek i zawarta w ten sposób wirtualna znajomość- okazała się tylko OMAMEM spracowanej głowy...
MOGŁO BYĆ JEDNAK GORZEJ-GDYBY JUROREM BYŁA EWA SZUMAŃSKA, którą wielbię zawsze i wciąż- MUSIAŁABYM POPEŁNIĆ SEPUKU i nie uszyłabym KOLEŻANCE zamówionej poszewki -w związku z tym w kondukcie NIE BYŁOBY NIKOGO Z PRACY! (no chyba,że FOKSIOWA by się zlitowała)
A WIĘC ŻYJĘ I MAM SIĘ DOBRZE a przede mną OMAM nowej ścieżki kariery- PRODUCENT TOREB ZE SKAJU-z uwagi na poczyniony hurtowo zakup 2m skaju.
Gdyby ktoś jednak chciał zwalczać swoje omamy zamieszczm poradnik:

wtorek, 18 stycznia 2011

W CZASIE DESZCZU DZIECI SIĘ NUDZĄ, czyli ferie jak zwykle

Jak pech to pech! Znacznie częściej, jeśli akurat mamy ferie, to śnieg leży tylko w Norwegii,żeby natychmiast zasypać drogi, gdy po feriach, co rano przedzieramy się do PLACÓWKI ( oczywiście ku uciesze mieszkańców stolicy, którzy śnieg w górach mają ZAWSZE!)
PLACÓWKA zatem przeżyje oblężenie!Brak konkurencyjnej górki ( no chyba,że ktoś lubi ślizgi w błocie-osobiście może i lubi , ale MAMUSIE- to już niekoniecznie) sprawi,że młodzież szturmem uderzy do drzwi UKOCHANEJ SZKOŁY, gdzie stęsknieni WYCHOWAWCY-ZAPEWNIĄ IM(zgodnie z życzeniem rodziców) GODZIWĄ ROZRYWKĘ a rodzicom ŚWIĘTY SPOKÓJ.
Skąd to wiem? ( choć na urlopie)- LATA PRAKTYKI!!! i podsłuchana rozmowa:
Osoby dramatu: WYCHOWAWCA I MATKA POLKA
-Czy dziecko jest chore?- pyta z troską wychowawca mając nadzieję,że  i jutro- w ostatnim dniu nauki OSZCZĘDZI WYCHOWAWCY swojego z lekka zasmarkanego i rozkaszlonego widoku.
-NO chory, ale jutro przyjdzie, bo MĄŻ JEST PO NOCCE I MUSI MIEĆ SPOKÓJ-odpowiada MATKA POLKA z nadzieją,że WYCHOWAWCA ZROZUMIE!Oczywiście nie ma innego wyjścia MUSI ZROZUMIEĆ.
Parę lat temu w ramach GODZIWEJ ROZRYWKI zaplanowałyśmy z KOLEŻANKĄ- zabawy w terenie pod hasłem "Na tropach Yeti" i prędzej by się znalazł Yeti niż śnieg- akurat w tym momencie wziął i stopniał!. Pogoda jak dziś. W PLACÓWCE- DZIECKO- SZTUK 1-przyprowadzone przez mamusię, która zorientowawszy się,że dziecię będzie narażone na SAMOTNĄ ZABAWĘ w towarzystwie DWÓCH PAŃ, dyrdaczkiem pobiegła do domu , skąd przyprowadziła opierającą się, starszą latorośl SIOSTRĄ ZWANĄ.
ZABAWA BYŁA PRZEDNIA!:
  • zbudowałyśmy igloo- z prześcieradła i krzeseł
  • pływałyśmy na prześcieradłowej krze
  • lepiłyśmy bałwana z makulatury
  • a zamiast tropienia Wielkiej Stopy odbijałyśmy własne ślady...oczywiście NA PRZEŚCIERADLE!
Po odebraniu radosnych TROPICIELEK przez nie mniej RADOSNĄ I ZLUZOWANĄ MAMUSIĘ, padłyśmy jak  sznyty na prześcieradło i zastanawiałyśmy się, czy nie zostać od razu do jutra, bo będzie TEATRZYK , czy cóś, a do spania przecież MAMY PRZEŚCIERADŁO!
Głód jednak zwyciężył i bezduszne zamknięcie na czas ferii stołówki szkolnej oraz sklepiku ze smakołykami przesądziły o tym ,że krokiem posuwistym na uginających się nogach w poczuciu WYKONANIA kawałka DOBREJ NIKOMU NIEPOTRZEBNEJ ROBOTY poczłapałyśmy do TYCH, KTÓRYMI NA SZCZĘŚCIE NIE TRZEBA SIĘ ZAJMOWAĆ.
W tym roku- BYCZĘ SIĘ!  i szyję

 TORBY -NAWET NIEBIAŃSKIE, BO Z TKANINY "sky":)
a DYREKTOR PLACÓWKI niepokoi podwładnych ( KOLEŻANKA) smsami Z NIESPODZIANKĄ!

Przed kliknięciem" ODCZYTAJ", KOLEŻANKA zdążyła już zrobić rachunek sumienia i sprawdzić oferty na rynku pracy zaczynające się od słów-NAUCZYCIELA PRZYJMĘ ( liczba ofert-0)
A TU NIESPODZIANKA-DYREKTOR WE WŁASNEJ TELEFONICZNEJ OSOBIE PRZYSŁAŁ JEJ SMS O TREŚCI- POMAGAM!!!!!
Teraz mamy zagwozdkę, czy   wypada odpisać I VICE VERSA?!

PS.WŁAŚNIE DOWIEDZIAŁAM SIĘ,ŻE KOLEŻANKA PRZEJĘŁA INICJATYWĘ ( WZIĘŁA LOS W SWOJE RĘCE ) I ODPISAŁA-CYTUJĘ:
"WITAM SERDECZNIE! WIEM,ŻE ZAWSZE MOGĘ NA P. DYR. LICZYĆ, ALE OBECNIE DZIĘKUJĘ ZA POMOC:)"-NIECH MOC BĘDZIE Z NIĄ!

sobota, 15 stycznia 2011

TRUDNO ZOSTAĆ GURU nawet a może zwłaszcza we własnym domu

Po ujawnieniu się( i nie mam na myśli traumatycznej fotki z pobytu w stolicy, ale raczej uświadomienie WSPÓŁSPACZOM,żem AUTORKA!) zostałam zasypana nader cennymi i wspierającymi moją blogową KARIERĘ uwagami:
  • nie pisz głupot, bo Cię wyśmieją ( najstarszy w domu, pseudonim NA RAZIE JESZCZE MĄŻ ALE CZEKAM NA OFERTY)
  • podaj no te namiary- to powiem RODZINIE,żeby głosowała - tego błędu nie popełnię, chociaż zależy mi  na każdym głosie, ale żyć lubię jeszcze bardziej
Podałam już NAMIARY bratu i teraz nasłuchuję, czy nie ruszy z odsieczą, aby pomścić honor rodu wykonując lobotomię na CZARNEJ OWCY za pomocą siekiery marki fiskars ( i nie jest to kryptoreklama tylko szczera prawda)
  • MOGŁABYŚ TROCHĘ SCHUDNĄĆ- przy okazji- MIESZKAŃCY SIŁOWNI ( w życiu po życiu SYNOWIE)
Żeby nie było ,że matka NIEOŚWIECONA rzuciłam na odczepnego,że nawet słyszałam o jednej diecie- proteinowej.
-To w sam raz dla mnie!-ucieszył się GŁÓWNY DORADCA- JA I TAK WPIERDZIELAM DUŻO MIĘSA!
Ale mina mu zrzedła, gdy ZORIENTOWANI uświadomili mu,że straciłby w wyniku diety swój przydomek domowy- MISTER ZIEMNIAK.
Zanim rozchichotałam się na dobre- pouczono mnie,że JA straciłabym z kolei zaszczytny tytuł MISS KROMECZKA!
Akurat w TV był program o młodych 140 kilowych grubaskach, które uważają,że są piękne i ponętne.
-Ale ja tak nie wyglądam?-chciałam się upewnić
-NA RAZIE JESZCZE NIE!-orzekł TEN, KTÓRY MARZY O POSŁANIU NA NIEROZKŁADANEJ KANAPIE W DUŻYM POKOJU LUB NATYCHMIASTOWEJ EKSMISJI DO MAMUSI.

-TATA W ZŁYCH MOMENTACH UAKTYWNIA POZYCJĘ LIDERA- orzekł Młodszy i przezornie wycofał się do nory , aby zgłębiać tajniki mechaniki. Z pokoju rzucił jeszcze:
-Wstaw sobie zdjęcie w czapce-wszyscy wtedy zagłosują- ZE STRACHU!
-w KTÓREJ?-zapytałam zanim dotarł do mnie SENS CAŁEJ wypowiedzi
-Wszystko jedno,  W KAŻDEJ!-odkrzyknął CZŁOWIEK BEZ KIESZONKOWEGO i przez chwilę był spokój, bo obie strony przeżuwały informacje mechaniczno-zemściarskie.

BIORĘ SIĘ ZA SIEBIE!-postanowiłam, o czym natychmiast poinformowałam gromadzące się wokół kolacyjnego stołu SĘPY
 Z BRAKU AKTUALNEGO ZDJĘCIA NASZE ŚWIĄTECZNE ZAPASY WĘDZARNICZE:)


-RZUCAM PALENIE!-dodałam
-Przecież ty nigdy nie paliłaś!!!- zdziwili się jak jeden mąż a ja zyskałam pewność ,że jednak mnie słuchają.
-WŁAŚNIE DLATEGO RZUCAM- TRZEBA ZACZĄĆ OD NAJŁATWIEJSZEGO  (znana z pedagogiki metoda stopniowania trudności)
-To rzuć jeszcze ćwiczenia, bo tego też NIGDY nie robiłaś-UMYKAJĄCY PRZED KAPCIEM zaczął sobie chyba zdawać zagrożenie ŚMIERCIĄ GŁODOWĄ, które nawiedza go średnio 12 razy na dobę, bo wrócił i w ramach ekspiacji przyznał się do nieznajomości TERMINÓW OGÓLNODOSTĘPNYCH.
-Kolega powiedział mi,że jestem FLEGMATYKIEM, więc zajrzałem do Wikipedii,żeby sprawdzić, czy mnie nie obraża ZANIM podejmę dyskusję.
Zatęskniłam do czasów gdy byłam dla wszystkich MAMUSIĄ JAK KWIATUSZEK i to nie tylko dlatego,że M. robiła mi fotki PRZEZ PRZYPADEK na zużytej kliszy

środa, 12 stycznia 2011

WIELKI DZIEŃ, czyli ujawniam się



W jaki sposób zorganizować DOMOWNIKOM wieczór niezapomnianych wrażeń?
Zgłosić się bezmyślnie, samorzutnie z wielką dozą pychy i samozadowolenia do konkursu na BLOG ROKU!
Co jak wiemy uczyniłam- beztrosko klikając "zapoznałam się z regulaminem"- czytając go PO WIERZCHU i dopiero potem dotarło do mnie,że głosowanie polega na wysyłaniu PŁATNYCH SMS-ów! Dobrze chociaż,że gromadzone w ten sposób środki są wykorzystywane na cele charytatywne i, że SMS to 1, 23zł- usprawiedliwiałam się i rozgrzeszyłam ze zboczenia z prostej ścieżki cnoty.
SZATAŃSTWO jednak wciąga a droga w głąb czeluści jest bardzo śliska...
Gdy ULUBIEŃCY w czasie jakiegokolwiek głosowania pytają z nadzieją w głosie:
-PROSZĘ PANI A NA SIEBIE MOŻNAAAA?-zawsze odpowiadam jako NIEZŁOMNA STRAŻNICZKA PRAWORZĄDNOŚCI
-MOŻNA, ale to ŻENADA ŁAMANA PRZEZ WSTYD.(często i tak nie skutkuje- skoro głosowanie tajne- mam potem 23 pojedyncze głosy i wpatrzone w siebie niewinne oczęta, bo przecież NIKT NA SIEBIE NIE GŁOSOWAŁ!)


Tym razem STRAŻNICZKA już pięć po 15 oddała na siebie głos i zadowolona,ze JEDEN już ma, POSZŁA SZUKAĆ OFIAR.
Wysłała mejla do NIEZAWODNEGO BRATA. NIEZAWODNY, tym razem zawiódł- wolał udawać,że nie żyje, albo,że osiołki donoszące do niego internet w wiaderkach, padły po szaleństwach we wszystkich żywych szopkach w kraju.
TRZA SIĘ BYŁO WZIĄĆ za najbliższych. Sami się napatoczyli, bo był obiad.
-Wyślecie bardzo TANIUTKIEGO SMS-a? - zagaiłam
-Jeszcze mi nie odbiło- STARSZY nagle zaczął oszczędzać!
-A na jaki zbożny cel?-młodszy był jeszcze PRZED kotletem i wolał zachować dystans
Na mojego bloga- prawda jest zawsze najlepsza. Zgodzili się od razu
-Zaraz, zaraz,ale O CO CHODZI?-ostatni odezwał się PAN WNIKLIWY
-A takie tam w internecie...zaczęłam się plątać w zeznaniac
NA TE TORBY I SZALIKI MAM GŁOSOWAĆ- FACET? nagle zaczął się interesować moją działalnością.
Zajrzał mi przez ramię-
JEŚLI WKRÓTCE KONIEC ŚWIATA, to pora wziąć pożyczkę-przesylabizował
-A co ty za głupoty tu czytasz?-zdziwił się TEN , CO CZYTA WSZYSTKO CO MĄDRE..
Całe szczęście,że nie wtajemniczałam go dotąd za dokładnie we wszystkie aspekty mojej internetowej działalności, bo już by było PO PTOKACH!
-TATA W ZŁYCH MOMENTACH UAKTYWNIA POZYCJĘ LIDERA-odezwał się młodszy i podał mi ojcowską komórkę z wysłanym już w międzyczasie smsem.
A potem każdy ROZSZEDŁ SIĘ do swojego kąta i mam nadzieję,że NIE ZADAŁ SOBIE TRUDU, aby wnikliwie podczytywać, co też MAMUSIA wypisuje ( na razie się do mnie odzywają- DOBRZE JEST)
Tak więc cieszę się, bo zadziwię szanownych jurorów zawrotną liczbą głosów - szkoda,że najbliższa rodzina nie tak liczna , bo w rywalizacji nie mam szans . Chyba,że ryzykując klątwę wtajemniczę w PROCEDER RODZICIELKĘ!



NIEKTÓRYM ODBIJA PALMA A MNIE JAK WIDAĆ KOLUMNA!:)

poniedziałek, 10 stycznia 2011

TRZEJ KRÓLOWIE W STRUMIENIU I POCIESZENIE W CIESZYNIE

Z okazji ŚWIĘTA oraz tego,że rodzina zaprosiła nas w tym dniu na obiad i nie musiałam jak co dzień gwiazdorzyć przy garach w rytm "tańca z chochlami"-MAŁŻONEK( czyt. GŁOWA RODZINY) zorganizował RODZINNĄ WYCIECZKĘ, od której pomimo usilnych starań  młodzieży, NIE BYŁO odwołania, bo przecież kończyła się OBIADEM!
W samochodzie miła , rodzinna atmosfera...połączona z ZAPODAWANIEM MUZY ("bo ojciec masz fajne nagłośnienie" ) ze szczególnym uwzględnieniem szlagieru
TAK WYRASTA POKOLENIE...WYCHOWANE W NIENAWIŚCI,  z dalszymi równie inspirującymi słowami-"Tu argument twardych pięści przekonuje wszystkich!!!."
Sielanka, przerywana kłótniami na temat KTO UMIE A KTO NIE- CZYTAĆ MAPĘ i poradami z TYLNEGO SIEDZENIA- ZDETRONIZOWANEJ KRÓLOWEJ ( czyt. NAJLEPSZEGO PILOTA)
-Jakby się KTO pytał, to skręt na Strumień JUŻ BYŁ! ale ja tu z tyłu NIC NIE WIDZĘ!
Przystanek Strumień. Piękna  żywa szopka i odlotowe jasełka w wykonaniu okoliczych DZIAŁACZY.
ŚWIĘTA RODZINA- CAŁKIEM NATURALNA


komentarze z tłumu- TEMU DZIECKU TO MUSIELI CHYBA COŚ DAĆ,ŻE TAK ŚPI.
komentarz z RODZINY( MŁODSZY)- Mam nadzieję,że to RODZICE tego dziecka, bo JA  JAKBYM SIĘ TAK OBUDZIŁ A TU OBCE GĘBY......

Jednym słowem  CZAR I MAGIA BOŻEGO NARODZENIA  w narodzie nie ginie...


Zgromadzone zwierzęta DAŁY Z SIEBIE WSZYSTKO!-przynajmniej jak mogły, starały się przebeczeć, przegulgotać, przekwakać  gadający tłum przewalający się od klatki do klatki, karmiący tych, co nie powinni być karmieni, błyskający fleszem raz po raz po prześwietlonych oczach zwierzątek.


Na scenie wymiatali TRZEJ KRÓLOWIE! i nieważne co mówili , ale JAK WYGLĄDALI!


-CIEKAWE SKĄD ONI WZIĘLI PRAWDZIWEGO MURZYNA?- gromko odezwał się Z KAMIENNĄ TWARZĄ głos z tłumu- prywatnie MÓJ SYN, przez co chwilowo skoncentrował na sobie uwagę okolicznych gapiów.
 W kościele zaskoczył nas nie tylko ruszający główką, ale śpiewający kolędy aniołek, którego wysłuchaliśmy jednokrotnie,bo DELEGOWANY do wrzucenia monety- STANOWCZO ODMÓWIŁ REPLAYA!
W czeskim Cieszynie miałam możliwość wykazania się zdolnościami lingwistycznymi rozmawiając w barze z Wietnamczykiem mówiącym po czesku . Jak dobrze,że wymyślono piktogramy i fotografie dań! Najważniejsze jednak,że MĄŻ ZAPŁACI zrozumiał od razu.

Na cieszyńskie wzgórze zamkowe wdrapałam się z widocznym dla wszystkich trudem polegającym na:
-notorycznym zostawaniu w tyle
-dyszeniu jak smok wawelski po siarce
-przystawaniu co dwa kroki,żeby PODZIWIAĆ PANORAMĘ



W tym czasie MŁODZIEŻ obleciała wszystko dwa razy w kółko, przeczytała na tabliach , co było do przeczytania i poganiała ZMĘCZONĄ czułymi słowami NO CHODŹŻE JUUUUŻŻŻ...
WCALE SIĘ JEDNAK TYM NIE MARTWIĘ. Udowodniono bowiem,że za niezwykłą wydolność Justyny Kowalczyk odpowiada fakt ,że posiada więcej mięśni czerwonych niż inni- PEWNIE DOSTAŁA MOJĄ CZĘŚĆ, bo ja takowych nie posiadam i stad ustawiczna zadyszka. Ale niech tam, niech sobie ma!

PS.
nieczynna wystawa obejrzana przez szybę-może i dobrze

nieczynny sklep- również przez szybę- na pewno niedobrze:)

środa, 5 stycznia 2011

JEŚLI WKRÓTCE KONIEC ŚWIATA, to pora wziąć pożyczkę

Jako podsumowanie roku obejrzałam znane dzieło amerykańskich twórców "2012"- film , który zrobił na mnie wrażenie efektami specjalnymi, ale pod pewnymi względami mocno rozczarował.
"Jesteśmy Amerykanami i to MY powiemy światu jak żyć"obecne w większości filmów zza oceanu z lekka denerwuje, a już namiętne obściskiwanie się w obliczu zagłady ( zamiast dawać dyla- SIĘ CAŁUJĄ!)- wkurza szczególnie osoby, które lubią DOBRE ZAKOŃCZENIA i denerwują się, w czasie seansu utożsamiając się z bohaterami.
Zdałam relację z filmu KOLEŻANCE.
-WEŹ mnie nie strasz, w życiu tego filmu nie obejrzę- recenzent widocznie ze mnie marny
Przez dłuższą chwilę nie mogła się otrząsnąć.
-I co z moją podróżą dookoła świata na 50?- rzuciła oskarżycielsko, jakbym to ja prorokowała kres wszechświata.
Na szczęście jest zodiakalną rybką , więc koniec świata będzie PO jej urodzinach. Odetchnęła z ulgą i zaraz wykombinowałyśmy,że trzeba będzie w roku owym wziąć duuuuużą pożyczkę i zaszaleć, bo i tak będziemy na plusie:
  • gdy będzie koniec świata- nie będziemy spłacać
  • gdy go nie będzie- będziemy się cieszyć spłacając,że żyjemy dalej
EPIKUREIZM XXI wieku-podlany ajerkoniakiem dla wzmocnienia efektu.
MŁODSZY również oglądał, ale zaznaczył,że KULTURALNIE- W KINIE
-ROBI WRAŻENIE, NIE?-zagadnął
-Ale POWIEDZIAŁAŚ KOLEŻANCE,że to NIE dokument?-zatroskał się i po "pochwalnym" pacnięciu w potylicę ścierką do garów dodał:
-Mnie też dało do myślenia, gdy wyszedłem z kina -PIERWSZE CO,ŻE ZMARNOWAŁEM TYLE CZASU NA NAUKĘ, BO MOGŁEM SOBIE POŻYĆ
I to by było na tyle, jeśli chodzi o naszą świetlaną przyszłość, którą zapewnią nam następne pokolenia.
Na szczęście zostało nam jeszcze trochę czasu, aby nacieszyć się prezentami od blogowych koleżanek



 dziękuję Moniko, Świecie Amalii, Markosiu


podziergać kolejne zamoty




przygotować się na podwyżkę cen prądu
i odszukać ZAGINIONYCH

bo jak widać NAJWAŻNIEJSI BOHATEROWIE GDZIEŚ NAWIALI...
MAMY CZAS...:)