piątek, 11 maja 2012

DLACZEGO KLEJÓWKA, czyli "śmy są masochisty"

To nie tak,że jesteśmy, eko, vintage czy inne cóś obco brzmiące słowa. Skanseny lubimy, ale wycieranie plecków o brudzącą ścianę to już mniej.Po prostu stan zastany w przytulisku to błękit bieliźniany z rzucikiem- przy próbie drapania- odpadał razem z trzcinowym tynkiem i dlatego postanowiliśmy nie zmieniać rodzaju TWORZYWA ARTYSTYCZNEGO, przed którym co jakiś czas PADAM NA KOLANA i myję i myję i myję.... a podłoga wciąż biała.
Konsultacje telefoniczne:
-Dodaj do wody pasty do podłogi- RODZICIELKA
-Dolej octu- KOLEŻANKA, KTÓRA SAMA NIE PRÓBOWAŁA,ALE ZNA KOGOŚ KTO PRÓBOWAŁ
Dolałam - białe na podłodze prawie się poddało.
-JEEEEZU , ALE TA FARBA ŚMIERDZI OCTEM-OSTATNI raz taką robiłem- oświadcza KONTROLER POSTĘPÓW SPRZĄTACZKI przybyły, aby ocenić SWOJE dzieło a ja w myślach przytakuję mając w perspektywie wydłubywanie kleju z sitka, które posłużyło  do przecierania glutów.

WRESZCIE KONIEC!
Okna umyte,
Ten patyk na górze to najnowszy nabytek wysępiony u operatora- ANTENA ZEWNĘTRZNA! a internet z żółwia zmienił się w żółwia na dopalaczach

 zasłony powieszone
święte obrazki nie muszą się wstydzić zaplecza
a GOSPODYNI PRAWIE TRUP może w spokoju odpoczywać, bo GOŚCIE nie doczekali i wyjechali
słoje z tesco też lubią wyglądać
słońce w odwiedzinach u kuzynki-lampki


garnek choć dziurawy z nadzieją czeka na nowy dizajn:)


a dzbanek od Agi z Oazy zajął zaszczytne miejsce na stole. Dzbanek dotarł w całości, choć POCZTA POLSKA twierdziła co innego, zamieszczając na opakowaniu paczki adnotację WYRÓB USZKODZONY NIEWŁAŚCIWE PAKOWANIE-WSKAZUJE NA POTŁUCZENIE-rzeczywiście paczka grzechotała aż miło ( ależ się musieli na poczcie nagrzechotać,żeby wysmarować taki elaborat)
PONIEWAŻ W PODRÓŻY DZBANEK ZNIÓSŁ JAJECZKO
JESZCZE RAZ DZIĘKUJĘ AGA!:)
Co w ogródku i przyległościach, czyli TORBIARNI może innym razem ( jeśli oczywiście to kogoś obchodzi) bo na razie ZNOWU MUSZĘ IŚĆ DO ROBOTY-jakieś deja vu czy coś?!

czwartek, 10 maja 2012

WSZYSTKO KWITNIE a mnie się nie chce

Najchętniej zagrzebałabym się w kącie i przeczekała do momentu aż mi się zachce ( nie tylko kwitnąć:), ale NIE DA SIĘ!
Pod wiązami czekała robota - MALOWANIE
Ponieważ ostatnimi artystami, którzy wenę twórczą uzewnętrznili  na naszych ścianach byli małoletni WŁAMYWACZE

Dobrze,że niecenzuralne wyrazy nie rzucają się tak bardzo w oczy- dotychczas wisiały na nich święte obrazki
należało rozpocząć od drapania-od czego ciary przechodzą człowieka na wskroś i po pięciu minutach ma dość!Od czego jednak MOTYWACJA- W TORBIE CZEKAŁY NOWE ( uszyte z podarowanego starego lnu) ZASŁONY!.
Drapałam a w tym czasie MALARZ AMATOR próbował zrobić  farbę klejową z zakupionych uprzednio podejrzanych składników. W dzisiejszych nowoczesnych czasach klejówki nie kupi się w żadnym markecie budowlanym ( może i dobrze zważywszy na ogrom sprzątania PO) MALARZ zakupił więc klej, jakies tam biele i barwnik-ŻÓŁTY jak jajeczko i ZACZĄŁ MIESZAĆ!
Już  po paru chwilach atmosfera zagęściła się i w powietrzu zaczęły latać "cytaty ze ścian", czyli słowa dalekie od cenzury
Zajrzałam- w czym rzecz
CZŁOWIEK RZADKO GOTUJĄCY BUDYŃ  na robił glutów i teraz pracowicie przecierał je przez sito- UDAŁO SIĘ!
Kolor w prawdzie po dodaniu do farby zmienił się  z żółtego na kawowy, ale wmówiłam MALARZOWI,że O TAKIM WŁASNIE MARZYŁAM ( to po co kupowałam żółty?)
ZACZĘŁO SIĘ CHLAPANIE!Nie zna życia, kto nie malował klejówką-najwięcej farby poszło na nas, ale pocieszaliśmy się,ze JEST ZMYWALNA!
-HELOU!!!!-rozległo się naraz na podwórku i rozpoznałam głos SĄSIADKI. MALARZ z drabiny dał sygnał przejeżdżając pędzlem po gardle- ZROZUMIAŁAM I poszłam witać SOLO.
-PRZYSZLISMY SPRAWDZIĆ POSTĘP PRAC-sąsiadkę trochę na mój widok cofnęło, bo nie przypuszczała,że malowanie ZACZNĘ OD SIEBIE.
-Dopiero zaczęliśmy-wyjasniłam i po omieceniu wzrokiem podwórka zajarzyłam,że SĄSIADKA PRZYPROWADZIŁA GOŚCI!!!
-WŁAŚNIE PRZYJECHALI DO NAS ZNAJOMI- DYREKTOR Z MĘŻEM, a ona nigdy u was nie była-zagaiła POMYSŁOWA
-Właśnie- NA PODWÓRKU BYŁAM, bośmy kiedyś przechodzili przez dziurę w płocie ale W ŚRODKU TO NIE! i eleganckim klapeczkiem zrobiła krok w stronę domu.
BYŁAM SZYBSZA.
-Zapraszam w takim razie PO malowaniu- przez rozłożone w powitalnym geście UMALOWANE ręce nie przedarł się nikt.
A BYŁO CZEGO BRONIĆ
TO SIĘ NAZYWA PEŁEN ROZGWIŹDZIAJ:)
cdn bo praca wzywa!

niedziela, 22 kwietnia 2012

pojechalim, zasialim, podziwialim,czyli starzy sąsiedzi PO NOWEMU

Zaraz po orce w PLACÓWCE, ruszyliśmy pełni nadziei i wiary, że pomimo nadciągających chmur, w PRZYTULISKU nie poleje, a temperatury oscylujące w mieście w okolicach +10, magicznym sposobem zmienią się na + 15 w ogródku ( PAN DOMU) i +20  W IZBIE (oczywiście FANTASTKA).
Było +10 i tu i tu , a co gorsza NIE POZWOLONO włączyć dmuchawy ( bo prąd kosztuje a i tak nie masz nic do roboty oprócz dokładania do pieca).OSZCZĘDNY zainspirował się widocznie SĄSIADAMI, którzy pomimo porywistego wiatru paradowali w podkoszulkach twierdząc,że to KWESTIA PRZYZWYCZAJENIA-  dla nas MIESZCZUCHÓW nieosiągalna.No takich akurat aspiracji nie mam WCALE, a SĄSIEDZI nie tacy wiejscy znowu, bo po podjęciu karkołomnej decyzji o zakupie domu w sąsiedniej wsi ,zamieszkali w LETNIAKU na stałe dopiero w niedzielę palmową.
-Co tam słychać W MIEŚCIE?-ZAGAILI NA POWITANIE.
-To samo, co DWA TYGODNIE TEMU-odpowiedziałam zgodnie z prawdą i przypomniał mi się miesięczny pobyt w USA pewnego znajomego i jego po powrocie "JAK TO SZE MOWI PO POLSKY?" ,bo biedak tak się przyzwyczaił do AMERYKAŃSKIEGO.
W PRZYTULISKU zmiany. Płot zemdlał ,ale od czego GENIALNI NAPRAWIACZE
Ogródek zagrabiono i zasiano
a na okrasę na środku klombu grzmotnęłam jaskra , który tego pewnie nie przeżyje
GOSPODARZ  w tym czasie bielił

 i TRUŁ szkodniki ( psiurkaniem) i MNIE -słowem DOBITNYM, na temat TEGO, CO OBY MURĘKAUSCHŁA ZA TO,ŻE UKRADŁ ORZECHA WŁOSKIEGO, po którym została jeno smutna dziura w ziemi
Gdy zasób dosadnego słownictwa osiągnął suche dno ( prawie jak nasza studnia, która w tym roku nie rozpieści nas wodą) dostałam ŁASKAWE ZEZWOLENIE NA ODDALENIE, co uczyniłam BEZZWŁOCZNIE, bo las CICHY spokojny jak zawsze.



Za domem ZNALEZISKO!
Może zostawił to NA WYMIANĘ ZŁODZIEJ ORZECHÓW? Przyda się na pelargonie, tylko nie wiem czy przetrwają, gdy ZŁODZIEJ wróci?
Wieczorem u sąsiadów HIT DNIA! DOMU NIE KUPUJĄ ( a mieszkanie w mieście sprzedane), bo WŁAŚCICIEL zamiast CZŁOWIEKA POCZCIWEGO okazał się KRĘTEM I KANALIĄ w jednej osobie.Dom miał mieć NISKĄ PIWNICĘ , w której sąsiedzi planowali zrobić kotłownię.
-DLACZEGO NISKA?-pytali SPRZEDAWCĘ
-BO OJCIEC NISKIEGO WZROSTU BYŁ-odpowiedział kręt a ponieważ kluczy do owej nie było, przyjęli to na wiarę.
Teraz, gdy klucze się znalazły, okazało się,że piwnica w najwyższym miejscu ma 110CM! I DO TEGO W WIĘKSZOŚCI LEŻY POD WODĄ!
- TO JA SIĘ K...WA PYTAM, CZY TEN OJCIEC TO ON WODNY KRASNOLUDEK BYŁ?!!!-zadał pytanie- retoryczne ( z racji tego,że nam) SĄSIAD a DWIE ZNIECZULICE siedzące naprzeciwko o mało nie udławiły się własnoręcznie przez sąsiada wędzoną szyneczką.
WYBACZONO, bo w międzyczasie we wsi z drugiej strony lasu, znalazł się kolejny chętny do sprzedaży chałupy, a właściwie DOMU PIĘTROWEGO i teraz zamiast 100 będą mieli 200 m do remontu-SAMA RADOŚĆ!-Kibicujemy, bo ich lubimy a ja zaczynam zbierać chleb dla wiejskich kur i królików.
O niespodziance w mieście opowiem, gdy się odszyję, o ile jeszcze ktoś tu będzie chciał zajrzeć,Miłej niedzieli!:)

czwartek, 12 kwietnia 2012

LANSU CIĄG DALSZY ,czyli kto znudzony, niech nie czyta

Sobota-godziny poranne ( oczywiście nie była to Wielka Sobota, choć dla nas jak najbardziej). W perspektywie Szkolny konkurs wiedzy OMNIBUS. Idziemy wszyscy, ale całą nadzieję pokładamy w PRYMUSCE- studentce Uniwersytetu dziecięcego.
-Będą dwa koła ratunkowe- informuję SKUPIONĄ-możesz skorzystać i zapytać przyjaciela , czyli kogoś z klasy-wyjaśniam.
-A TO DRUGIE KOŁO?-jak zwykle ,kurka wodna- DOKŁADNA!
-Możesz zapytać PANIĄ, ale lepiej tego nie rób-poradziłam podkreślając wagę rady wymownym SYMBOLICZNYM ZACISKANIEM SZPONÓW NA DZIECIĘCEJ SZYI.
ZANIOSŁA SIĘ PERLISTYM ŚMIECHEM  i zasalutowała.
Pytania , co najmniej podchwytliwe- kciuki nam BIELEJĄ!
-JAK MIAŁ NA IMIĘ NAPOLEON?-sugestie podpowiadającej publiczności RÓŻNORODNE.
PRZYPOMINAM wzrokiem naszej MĄDREJ SÓWCE,że DRUGIE KOŁO RATUNKOWE w jej wypadku NIE ISTNIEJE-kiwa uspokajająco głową-znaczy zrozumiała i.... ZA DWIE SEKUNDY MUSZĘ WYMIENIAĆ MIASTA LEŻĄCE NAD WISŁĄ!!!!!
TO na szczęście wiem!Dostaję owacje NA STOJĄCO, bo zdenerwowane pół klasy powstało i z wyciągniętymi szyjami śledziło przebieg akcji. Uspokojona i zadowolona,że KOŁO TYLKO JEDNO- przyjmuję należne hołdy i GRAMY DALEJ!
SÓWKA WYGRYWA ZE STARSZYMI OD SIEBIE:) a ja przy okazji dowiaduję się arcyciekawych rzeczy:

  • rok ma 7, 12,300 dni-różne odpowiedzi i NIKT nie poprosił o pomoc
  • Na pytanie JAK WITAJĄ SIĘ PAPIEŻE? odpowiedzi padają zadziwiające:
 -Dzień dobry ( z ukłonem)
-TAK-tu uczeń dotyka ręką czoła a potem się głęęęęęboko kłania
i nawet PO wyjaśnieniu,że PAPIEŻ JEST JEDEN! ogół społeczności nie zaprzestaje wysiłków w wymyślaniu coraz bardziej wymyślnych powitań.
ŚLEDZĄCE AKCJĘ ORGANIZATORKI-podejmują bohaterską decyzję o ZAKOŃCZENIU WALKI-SÓWKA płacze z radości oraz  z  powodu tego,że bolą ją ściskane przez ekipę żebra.
W KLASIE.
Eksperymenty z wodą przerywane wizytami PRZEDSZKOLAKÓW, czyli PRZYSZŁYCH KLIENTÓW PLACÓWKI wraz z rodzicami. Powstaje INICJATYWA ODDOLNA vel TWÓRCZA KONCEPCJA (hamowana usilnie przez WSTECZNEGO NAUCZYCIELA), aby DEGUSTACJĘ MISZUNGÓW-lemoniadą zwanych rozszerzyć na GOŚCI.
GOŚCIE-WYRYWNI, ale ich rodzice jakby mniej.
-Może następnym razem-słyszą uszy WŁAŚCICIELI BUZIOWYCH PODKÓWEK.
Cóż mi pozostaje?!PRÓBUJĘ WSZYSTKICH SMAKÓW-I ŻYJĘ!!!!!( chyba jestem jak karaluch , który przetrwa nawet atom).
Sprzątamy kuchnię, która znowu staje się klasą,aby zaraz zamienić się w laboratorium, w którym badamy tajemnice soku z czerwonej kapusty barwiącego wodę z dodatkami na  RÓŻNE kolory -MINY BEZCENNE!:)
-CARY, CARY!-słyszę dookoła i puchnę z dumy.
Idąc krok dalej-PREPARUJĘ WULKAN ( tradycyjnie ocet, soda, płyn do naczyń)- ENTUZJAZM I PISK!
Zaraz potem zwiedzamy wystawy klas starszych,

 gdzie zblazowany tłum NASZEJ KLASY na widok konkurencyjnego wulkanu wzrusza ramionami:
-EEEEE-my to już daaaawno robili (całe 5 minut temu).
Oglądamy makiety BISKUPINA-RUSAŁKA pomyka między chybotliwymi stołami jako MOTYLEK, więc muszę przejąć inicjatywę:
-CZEGO W TYCH DOMACH BRAKUJE?- na chwilę skupiam ich uwagę, wskazując na najbliższą KURNĄ CHATĘ.
-ANTENY SATERITALNEJ!!!-HARRY POTTER jak zwykle odkrywczy a RUSAŁKA DALEJ, DALEJ -POPYLA MOTYLKIEM.

Domowa regeneracja mózgu- odkrywam filcowanie na sucho!!!
i likwiduję zapas podkładek pod talerze



 a jutro JADZIEMY SIAĆ!!!!:)

wtorek, 10 kwietnia 2012

CZASAMI LANS ZATACZA SZERSZE KRĘGI, czyli dzień otwarty PLACÓWKI

Na początku było... tym razem hasło ODRABIAMY 4 MAJA, co ogół pracowników PLACÓWKI przyjął z jednym wielkim łaaaaaaaał:), ale zaraz potem euforia zniknęła jak sen złoty, bo okazało się,że NIE MA NIC ZA DARMO- ORGANIZUJEMY DZIEŃ OTWARTY SZKOŁY-trzeba się promować,żeby pracować!.
Przeleciałam w myślach ZASOBY SPRZĘTOWE-OK. role do ew, przedstawienia rozdane w listopadzie i nic nie szkodzi,że nie było ANI JEDNEJ próby a MATERIAŁ LUDZKI uparcie twierdzi,ŻE ZAPOMNIAŁ-damy radę!
Niestety okazało się,że w tym roku zamiast "ubrałem się w com ta miał" MAMY HASŁO PRZEWODNIE! -FESTIWAL NAUKI!
Przeorganizowałam SWÓJ MÓZG z trybu artystyczno- wodolejski ,na konkretnie - naukowy i po gruntownym przeglądzie szaf z materiałami OSTATNIEJ SZANSY podjęłam decyzję,że organizujemy zajęcia "Mamo, tato, wolę wodę".
 Nazajutrz na ŚCIANIE PŁACZU w pokoju nauczycielskim pojawiła się kartka z tabelką -KTO CO WYSTAWIA?!
DOSTAŁAM NERWÓW!-jak mawia KOLEŻANKA, bo mój mózg NIE OBSŁUGUJE NARAZ DWÓCH TRYBÓW!
-NIE MAM ZAMIARU NIC WYSTAWIAĆ!- obwieściłam, ale KOGO to obchodzi-zaczęły pojawiać się wpisy-no to machnęłam i ja- ZAJĘCIA OTWARTE- i w związku z tym WSZYSTKIE KOLEŻANKI spokojnie pracowały dalej a przede mną pojawiła się wizja SHOW, bo na stronie internetowej PLACÓWKI SERDECZNIE ZAPROSZONO WSZYSTKICH!!!! na owe BALETY.
-Na pewno przyjdą wszyscy rodzice MOICH NAUKOWCÓW-żeby zobaczyć swoje pociechy w akcji-TOTALNA INWIGILACJA!
Trochę się zmartwiłam, ale ŚLUBNY uświadomił mi,że Z MOIM STAŻEM to bułka z masłem a W OGÓLE  to CI RODZICE-mogliby być moimi dziećmi- i przekierował moje myśli na inne tory- JESTEM STARA I MOŻE NIE DOŻYJĘ!!!
DOŻYŁAM.
-PROSĘ PANI JA W SOBOTĘ NIE PSYJDĘ-oświadczył TAJFUN ( w głowie błysnęło mi się światełko LUZ!!!!)-MAMA NIE BĘDZIE PINIĘDZY MARNOWAĆ NA BENZYNE ,ZEBY MNIE PSYWIEŹĆ!
Osobiście-będąc mamą TAJFUNA  wzięłabym kredyt -nawet u lichwiarza- cóż bowiem znaczy zadłużenie do końca życia, wobec kuszącej perspektywy WOLNEJ SOBOTY?!
POZOSTALI DOPISALI.W sobotni poranek stawili się ZE SWOIMI RODZICAMI w szatni.
Będzie się przed kim popisywać-pomyślałam, ale trwoga trwała tyle, ile ustawienie się w pary- nie długo, nie krótko a w sam raz.
-MUSIMY ZOSTAĆ?- upewniły się MAMUSIE I UZYSKAWSZY pewność,że JEDYNĄ OSOBĄ, KTÓRA MUSI- JESTEM JA- w rytm lambady oddaliły się WSPÓLNIE w sobie tyko wiadomym kierunku-ZOSTAWIAJĄC MNIE NA PASTWĘ  kilkunastu par NIEWINNYCH ÓCZ  z tkwiącym w nich pytaniem:
-CO BĘDZIEMY ROBIĆ?!
C.D.N
PS. w RAMACH TERAPII po zajęciach otwartych powstały torby:

Filc i ażury jako reminiscencja spustoszeń w mojej psychice:)
z prawdziwym, ręcznie tkanym gobelinkiem,żeby problemy odpłynęły w siną dal
podnosząca nastój czerwienią
oraz DWIE PANIENKI z małą i dużą kieszonką z podkładek śniadaniowych, aby przypomnieć mi ,że WŁAŚNIE W PLACÓWCE ZARABIAM NA CHLEB!:)

czwartek, 5 kwietnia 2012

NIE ZAWSZE Z GÓRKI, czyli jestem jak rząd, bo mam antyfanów

Szczęście nie zawsze mi sprzyja. Po wygranej w "Z Innej Bajki"-bajkowym kocie, który będzie pilnował moich kluczy

czekałam na równie bajkowy splot wydarzeń, który uczyni moje życie lżejszym, weselszym i bogatszym w doświadczenia. Ale fortuna kołem się toczy. Chciałbym, być zawsze co najmniej na jej osi, ale jakoś tak się dziwnie składa,że często dostaję bieżnikiem po plecach.
 W czasie  Bożego Narodzenia skomplementowała mnie niejaka Anna B. ( nie znam osobiście-brak profilu uniemożliwia poznanie a szkoda):
-Wybacz, ale strasznie jesteś nachalna z tymi torbichami
Grzeczność i cicha nadzieja na ciąg dalszy wymiany komentarzowych uprzejmości kazała opisać:
-Oczywiście WYBACZAM Anno B. ale wrażenie chlaśnięcia mokrą ścierą w okolicach pleców zostało.
Ku mojemu zaskoczeniu wątek podjęła WSPIERAJĄCA LEJDIK, która wyjaśniła,że TARG JEST PO TO,ŻEBY WYSTAWIAĆ I HANDLOWAĆ-jeszcze raz dzięki za wsparcie Joasiu.
-Z tym handlem to ja bym się tak nie utożsamiał-podsumował moje wysiłki HAMULCOWY- HANDEL ZAKŁADA ZYSK!!! a nie w najlepszym razie ZWROT NAKŁADÓW NA SZMATKI.
Obraziłam się , ale w ogóle się tym nie przejął ,tylko poradził "Idź se uszyj torbę to wyjdziesz z doła".
O dziwo pomogło:)
Kolejne święta. Pozytywne komentarze, za które jeszcze raz BARDZO DZIĘKUJĘ!:) usypiają moją czujność.
No i bęc! Nikomu nic nie winna FILCÓWA owoc związki szarości z turkusem i filcu ze sztuczną skórką ( a wyjątkowo źle się szyło, więc może za to)

DOSTAŁA RAZEM ZE MNĄ PO GARACH:

Anonimowy pisze...

Ktoś już kiedyś napisał, że straszne masz parcie na szkło z tymi torbami... Gorzej się czujesz, jeśli ktoś ma ofertę NAD Twoją?
1 kwietnia 2012 02:08
Może powinnam traktować to jak PRIMA APRILIS  ale chyba się nie da, więc odpisałam 

OLQA pisze...

Torby wystawiam co tydzień i wcale mi nie przeszkadza,że ktoś ma ofertę nad moją-jeśli to ty Anno B to pozdrawiam serdecznie -na razie kariera telewizyjna mi się nie marzy, ale dzięki za podsunięcie pomysłu "parcia na szkło"-co nas nie zabije , to nas wzmocni:)
Po zamieszczeniu "odpowiedzi" pokazałam ją :
TRUŚCE
ZADZIWIŁA JĄ MOJA ELOKWENCJA
Oraz MŁODSZEMU:
-OJ, TY ZŁA KOBIETA JESTEŚ-pogroził mi paluchem-Nie pozwalasz górować NIKOMU?! To spoko, czujesz się JAK W DOMU! i poleciał rysować swoje kominy i dachy rzucane na coś tam, pocieszając mnie w biegu ( zygzakiem, bo twierdził,że I WZROK MOŻE ZABIĆ),że ON- INŻYNIER IN SPE, co drugi dzień słyszy od wykładowców oceniających jego prace:
-IDŹ MI PAN Z TYM!
Pocieszyło mnie to tylko trochę, bo w razie W za powtórkę egzaminu PŁACĘ JA!
Ale przyjmijmy,że rodzina wspiera.
Zatem, w związku z MOIM PARCIEM NA SZKŁO, gdyby jakaś Dorota Zawadzka , lub inna równie mądra PANI Z TELEWIZORA chciała zrezygnować z lukratywnej posady-TO JESTEM CHĘTNA!!!
BĘDĘ PRZEĆ I PRZEĆ przywracając brzydkim płaskim ekranom ich naturalny obły kształt szyjąc na wizji oczywiście torbiszony, bo co w końcu mam do roboty, gdy WSZYSCY POMAGAJĄ!
reakcja na matczyne nauki KOŃCZY SIĘ PAPIER ZAKŁADASZ NOWY!
Uszyłam dwie DLA SIEBIE-bo samolub jestem
ze starej kurtki w komplecie z zakupówką
i bombowym paskiem

Wspierający-ponaglony szturchaniem wygłosił swoją opinię:
-BĘDZIE CI PASOWAĆ DO TEJ ZIELONEJ KURTKI-opinia jak zawsze TRAFIONA ZATOPIONA-nie podziękowałam tylko pokazałam resztki pociętych rękawów-ZDZIWIŁ SIĘ!
i oczywiście z filcu

trochę krzywą, ale za to z bogatym wnętrzem
i zewnętrzem
a w czterech kątach ROBIŁO SIĘ- może niezupełnie samo , ale widać światełko w tunelu
kwiatki z OSIKOWEJ DOLINY kupione na jarmarku 
jajeczko -SAMA ZNIOSŁAM
RAZEM ZE WSZYSTKIMI MIESZKAŃCAMI PRZYTULISKA
ŻYCZYMY WSZYSTKIM Z OKAZJI NADCHODZĄCYCH ŚWIĄT
ZDROWIA,SZCZĘŚCIA , POMYŚLNOŚCI 
I WIELE WSPARCIA, 
GDY KTÓRYŚ Z W/W ELEMENTÓW CHWILOWO ZAWODZI
MOKREGO DYNGUSA,ŻEBY POWODZENIE NIE OMIJAŁO WASZYCH PROGÓW
A UŚMIECH ROZPOCZYNAŁ I KOŃCZYŁ KAŻDY WASZ DZIEŃ:)