poniedziałek, 25 października 2010

KOMUNIKACJA ( niekoniecznie transport)

Student na dowód dozgonnej miłości synowskiej podarował MATCE POLCE wielkiej urody znaczek

i w zamian kategorycznie zażądał ROZSĄDNEGO SPONSORINGU.
-Na początek-bilet miesięczny, bo na akademik to was chyba nie stać- trafnie ocenił sytuację, a ja natychmiast przypomniałam sobie MŁODOŚĆ i szybciutko doszłam do wniosku,że nawet codzienna taksówka zrujnowałaby mniej domowy budżet niż BUJNE ŻYCIE STUDENCKIE i PRZYKLASNĘŁAM OCHOCZO POMYSŁOWI NADZIEI POLSKIEJ NAUKI .
-I tak ZA DŁUGO TO PEWNIE NIE POSTUDIUJĘ- rozwiał moje nadzieje co do własnej świetlanej przyszłości MŁODSZY- Wiesz ILE TO NAUKI? Już i tak siedzę po parę godzin dziennie NAWET W  WOLNE DNI i w dodatku NIKT MNIE DO TEGO NIE ZMUSZA-SAM CHCĘ!- Z rezygnacją i zwątpieniem pokiwał głową i oddalił się w spokoju kontemplować stan własnego umysłu.
-Jakoś dziecku trzeba pomóc-konsultowałam się z KOLEŻANKĄ-MAMĄ ZAAWANSOWANEJ STUDENTKI
-Na razie kupiłam mu bilet metropolitalny-a widząc PUSTY WZROK wyjaśniłam,że chodzi o bilet na całą metropolię PKP i autobus, tramwaj w jednym.
-Uffff,a ja myślałam,że BISKUP JAKIEŚ BILETY ROZDAJE I COŚ PRZEGAPIŁAM-ulżyło jej i wzrok znowu odzyskał dawną bystrość.
Kiedy już nam przeszła czkawka i otarłyśmy spłakane  OCZĘTA PANDY ( ten wie, kto używał tuszu,żeby rzęsy były XXL a potem ścierał ogrooooomne sińce spod Ócz) wspólnie ustaliłyśmy,że młodzieży należy udzielać wsparcia poprzez:
  • przykład własny, ale po analizie NASZYCH KARIER doszłyśmy do wniosku, że... NIEKONIECZNIE
  • podnoszenie się po porażkach- to akurat mamy CODZIENNIE
  • sponsoring na cele naukowe i nienaukowe ( aby podbudować wrażliwe EGO za pomocą dostępnych na rynku smakołyków z wykluczeniem dopalaczy i innych używek-KAWĘ DOPUSZCZAMY, bośmy same NAŁOGI))
Wprawdzie zgłosiłam ( jak poseł Rokita) wniosek w kwestii formalnej,że z uwagi na urlop moje środki nieco się spilśniły, ale KOLEŻANKA zbyła mnie machnięciem ręki i doradziła jako MÓJ MENAGO,żebym PO PROSTU sprzedała WIĘCEJ TOREB (albo PO PROSTU szyła ładniejsze) i starczy...
Wzięłam się do roboty. I DAŁAM DZIECKU PRZYKŁAD  WŁASNĄ POSTAWĄ I NIEZŁOMNOŚCIĄ! "Na tapecie" miałam (w zamyśle) cudnej urody kieszeniowiec.
Pierwszy o dumnej nazwie NIE UDAŁ SIĘ CHOLERA, ALE GDZIEŚ GO ZAWIESZĘ, vel SZKODA KURDE TYCH KORONEK ozdabia teraz mój kącik szwalniczy

Drugi( miał być bezbłędny)BEZBŁĘDNIE POKAZAŁ,ŻE POŚPIECH JEST DOBRY W ŁAPANIU PCHEŁ oraz to,że GDYBY SIĘ ZAKŁADAŁO OKULARY, ZAUWAŻYŁOBY SIĘ,ŻE KORONKA JEST PRZYŻÓŁCONA.(na samym froncie).Za karę ,że się nie udał zawisł w kuchni i opiekuje się ginącymi kabelkami i zapiśnikiem- BEZCENNYM

Gdy zaczęłam SZYĆ TRZECI- STUDENT wtrącił swoje trzy grosze
- Widzę,że się nie poddajesz- słusznie zauważył a ja nie przyznałam się,że przed chwilą przyszyłam sobie kieszenie do WŁASNYCH SPODNI i tylko temu,że kości sztywne i tak szybko się nie zrywam zawdzięczam ,że IDEAŁ NIE SIĘGNĄŁ BRUKU.
Trzeci-zlitował się nad nieudolną krawcową I WZIĄŁ SIĘ I UDAŁ

19 komentarzy:

  1. A mnie sie tam wszytskie trzy baaardzo podobaja :* bo przeciez na szybko ale z serca :* ja w domu niestety nie mam takiego i niektore rzeczy lataja za naszymi plecami i znalesc na czas sie nie daja :*
    buziaki ogromne posylam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo piekny kieszeniowiec, moim zdaniem osiagnie sukces, chociaz w moim guscie sa bardziej tamte dwa, szary len i biale koronki to jest to.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bilet metropolitalny hihi;] Padłam!
    Poczekaj aż zacznie sępić na kserówki;]

    OdpowiedzUsuń
  4. Przygody lepsze niż u mnie:)
    Piszesz o potencjalnych karierach i wysupływaniu grosz na nie... Hm, ja na razie na etapie rozwijania wielkich Karier Najmłodszej Przyszłości Narodu, aczkolwiek kosztorys comiesięczny nie przedstawia się radośnie...
    Jak ja Cię rozumiem MATKO :))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach te twoje kieszonkowce, wszystkie przecudnej urody. Ale bilet metropolitalny, póki doczytałam też wprowadził mnie w stan katatonii...

    OdpowiedzUsuń
  6. Olaqa !!!!! jesteś cudowna wprawiłaś mnie we wspaniały humor z samego rana .
    Ciesz się ze tylko ryż gotujesz i bilety fundujesz......moja kula u nogi co prawda 15 latka jest tak droga w utrzymaniu ze chyba pożyczkę wezmę......co rano drze się z obłędem w oczach że "nie ma się w co ubrać" , raz w miesiącu zmienia wystrój w pokoju i ma miliony potrzeb które wymagają kasy........także gotuj ryz i cichutko siedź , lepiej w domu dwóch studentów posiadać niż moją kula u nogi się dogadać ....Pozdrawiam Patti

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak Mądra Matka Polaka potrafii!!
    Bardzo fajne kieszenie,,mam nadzieję że wzmocnia budżet

    OdpowiedzUsuń
  8. Sie ubawiłam z rana! Jak zwykle super napisane!
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla Mnie wszystkie trzy są gites.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurczę, do tej pory byłam przekonana, że mieszkasz w takim sobie zwykłym mieście...ale żeby w metropolii? Do 'njujorku' się przeprowadziliście i mi umknęło?:)

    A kieszonkowce jak dla mnie wszystkie cudne, zwłaszcza, że te które ja do tej pory szyłam wyszły zdecydowanie gorzej;P

    OdpowiedzUsuń
  11. Moim zdaniem kieszonkowce wszystkie udane.
    A co do przyszlości narodu, widzę że nie jestem jedyna :D, może troszkę Cię pocieszę,że u mnie to jest x 4, zamiast ryżu frytki i mlodzież mlodsza nieznacznie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Pamiętam, że soponsoring wystarczał mi na pół miesiąca. Moja biedna mam żyła w błogiej nieświadomości. Pojęcia nie miała, że zmywam podłogi w McDonaldzie;)

    OdpowiedzUsuń
  13. zapraszam na mojego bloga i do licytacji broszki ktora wspiera leczenie Amelki, zaczynamy od 9 zł.
    wicej informacji na moim blogu :*
    http://sodalit-art.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja anty jeśli chodzi o szycie [i nie tylko] uważam,że wszystkie 3 kieszonkowce są świetne.I cieszę się,że problemy z młodzieżą są już za mną.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Lekcja niezłomności i wytrwałości przeprowadzona wzorowo :)) Do trzech razy sztuka, ale dałaś radę. Dwa pierwsze kieszeniowce jak dla mnie też niczego sobie.
    Mój Synio, choć dopiero "wykańcza" gimnazjum (czasem dochodzą mnie słuchy, że nie tylko w przenośni) to kosztowny jest w utrzymaniu jak para studentów. Dobrze, że biletu już nie chce, bo póki co jeździ sobie skuterem. Ale zima przyjdzie się wykosztować - u nas nazywa się on aglomeracyjny, ale to już nie brzmi tak dostojnie ;)))

    OdpowiedzUsuń
  16. Przeczytałam i ciarek mi po krzyżu przebiegł bo rozterka bliska sercu memu. Stancja + bilet miesięczny + utrzymanie + ksera, książki itp.+mamo jest koncert/film/spotkanie w pubie/butów potrzebuję = o wiele za dużo jak na mój system nerwowy.
    Chyba się nauczę szyć z rozpaczy!
    Gratulacje z okazji udanego egzemplarza!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja jestem matką dwojga zaawansowanych studentów w tym jednego wiecznego, obydwoje daleko od domu i niestety płacę za dach nad głową i wikt, dodaję do innych wydatków i policzyłam sobie że mój domek z ogródkiem już by się ziścił za te pieniądze. Marzenia więc czekają a ja łożę na przyszłość narodu. Wspieram więc duchowo wszystkie matki które w pocie czoła przygotowują następne pokolenie, oby nam się udało w innym wypadku kto będzie płacił nam emerytury. Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja myślałam ,że jak wykształciłam dzieci to mam spokój z wydatkami(czytaj sponsoringiem)...hi hi,NIE CIESZ SIĘ MATKO :)))))teraz jest .....mamuniu:)))autko,jakieś malutkie,prawko zrobiłam,z wprawy wyjdę:))))..........mamuniu...na benzynę brakuje.....och mamcia...ja juz wiem co możecie mi kupic pod choinkę(wrzesień)tatuś-oc,a Ty-rejestrację:)))))

    OdpowiedzUsuń